poniedziałek, 28 listopada, 2022

TRZEPOTANIE

Wielu z nas się zastanawia, dlaczego niektórzy morscy dorszowi wędkarze tak bardzo polubili parasolki. Jest to odmiana pilkera, przynęta mało skomplikowana – prosta jak konstrukcja cepa, zwykło się w takich przypadkach mawiać – a mimo to w rękach niektórych łowców daje zadziwiające wyniki. Oni łowią dorsze, a ci, co stoją obok, tylko bezproduktywnie szarpią kijem.

Z parasolką jest tak, jak z każdą inną przynętą. Żeby była łowna, muszą się zgrać dwa czynniki: sama przynęta i sposób jej prowadzenia. Dobry łowca nawet najgorszą przynętę potrafi jakoś tam uruchomić, a akurat wśród parasolek kiepskich modeli chyba najwięcej.

Parasolkę wynalazł p. Michał Gontar z Lęborka (pisaliśmy o nim w „Wędkarzu Polskim” nr 1/2009. Ten artykuł znajduje się również na stronie www). Z początku sam wynalazca tej przynęty nie mógł odgadnąć, dlaczego na jedną parasolkę dorsze biorą, a drugą omijają z daleka, choć na pozór jest taka sama. Na rozszyfrowanie tego sekretu p. Michał poświęcił mnóstwo czasu. Swoich badań nie prowadził w laboratorium, lecz w wodzie, za każdym razem w innych warunkach. W końcu odkrył, że łowne są te parasolki, które trzepoczą (inni mówią: furkoczą), gdy się je podrywa z dna. W jakiejś mierze zależało to od wagi pilkera, ale decydujący wpływ miał kąt, pod jakim był ucięty pręt w miejscu mocowania żyłki.

O tym, że tylko takie trzepoczące pilkery przyciągają uwagę dorszy, zapewne wiedział też twórca innego pilkera. Poszedł szlakiem przetartym przez Gontara i stworzył nową generację pilkerów. Są wykonywane z pręta sześciokątnego. Autora nie znamy, ale widać, że przy ich modelowaniu też zadał sobie wiele trudu. Każdy jego pilker, w zależności od wagi, ma inną długość i pod innymi kątami szlifowane płaszczyzny. Wszystko po to, by przy podrywaniu furkotał.

Pilkery dobiera się ciężarem do głębokości łowiska, ale to tylko jeden ze sposobów. Drugi polega na tym, że pod uwagę bierze się siłę, z jaką pilker uderza w dno. Pilkery nowej generacji mają tę właściwość, że furkoczą nawet wtedy, gdy są bardzo przeciążone w stosunku do głębokości łowiska. W dodatku, podczas opadania, odchodzą na boki.

Poprzedni artykułDROPSZOT
Następny artykułNAD GÓRNYM RENEM

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here

- Advertisment -

Most Popular

Recent Comments