niedziela, 23 stycznia, 2022
Strona główna Feeder Czerwcowe nocki z leszczami

Czerwcowe nocki z leszczami

Na leszczowe, czerwcowe nocne zasiadki od lat wybieram nad kanał Starej Odry w ścisłym centrum Wrocławia. Łowię metodą feederową, a w zasadzie ultra feederową.  Na skuteczne wędkowanie na tym łowisku składają się trzy składowe: punktowe nęcenie, ultracienkie zestawy oraz odpowiednio dobrane zapachy.

Kanał Starej Odry ma głębokość maksymalną około czterech metrów. Średnia głębokość nie przekracza jednak dwóch metrów. Brzegi kanału są w większości łatwo dostępne, a do wielu miejscówek można dojechać autem. Dominujący rybostan stanowią krąpie, płocie i leszcze.

Nad wodą zwykle melduję sie o godzinie pierwszej w nocy, a wędkowanie kończę około godziny dziewiątej. Na dłuższe zasiadki rzadko kiedy się wybieram bo już wielokrotnie się przekonałem, że okres najlepszych brań przypada na godziny pomiędzy trzecią a siódmą rano. Zwykle brania całkowicie zanikają około godziny dziewiątej.

Miejscówka i punktowe nęcenie

Łowię zwykle na 25 -30 metrze czyli praktycznie na środku kanału. Na takiej odległości dno jest płaskie, lekko muliste i pozbawione zaczepów. Dodatkowo taka niewielka odległość pozwala bardzo dokładnie podać zanętę, a później oddawać powtarzalne punktowe rzuty.

W tym miejscu napisze jak nęcę, w jakich ilościach i jak często a w dalszej części czym. Po ustaleniu odpowiedniej odległości blokuję żyłkę na klipsie, dodatkowo oznaczam w tym miejscu żyłkę markerem takim samym jaki stosuję do metody odległościowej. Oznaczenie żyłki markerem staje się przydatne wówczas gdy zmuszony jestem ją wyczepić podczas holu większej ryby. Wówczas łatwo mogę powrócić do obranej wcześniej odległości co pozwala wędkować bardzo dokładnie. Sama odległość rzutu to jedno natomiast bardzo istotne jest aby koszyk wpadał do wody na polu kwadrata o maksymalnych bokach 3 na 3 metry. Tym sposobem skupimy ryby w jednym miejscu i gdy już się tu pojawią brania będziemy mieli częściej. Na początek posyłam 10 koszyków wypełnionych mieszanką glin river cup i rozpraszającej z dodatkiem dżokersa i czarnego barwnika. Glin nie upycham w koszyku jak zanęty a formuję z nich podłużne kulki o średnicy mniejszej od średnicy koszyka. Na tak przygotowane podłoże kładę za pomocą koszyka warstwę z zanęty np. piernikowej  z dużą ilością mielonej prażonej kolendry, martwej pinki w kolorze marchewkowym oraz sporej ilości czarnego barwnika.  Wystarczy 5-7 koszyków. Najistotniejsze w mieszance jest to aby nie bać się ilości kolendry na dwie paczki zanęty zużywam około 250 gram. Kolendra musi być koniecznie wcześniej uprażona tylko taka daje niepowtarzalną nutę zapachową. O tej porze roku nie ma lepszego dodatku na nocne leszcze. Co istotne kolendra idealnie komponuje się z piernikiem dając niepowtarzalną mieszankę zapachową. Przy punktowym podaniu mieszanki istotne jest również to w jakiej formie poślemy robale w łowisko dotyczy to pinki. Robaki przed dodaniem do zanęty muszą być uśmiercone. Ja robie to w bardzo prosty i skuteczny sposób. Przed wrzuceniem do zanęty przecieram niewielkie ilości pinki na sicie do przecierania zanęt o oczku 2 mm. Pinki należy dociskać do sita z wyczuciem tak aby je jedynie uśmiercić a nie rozgnieść. Na koniec czarny barwnik, który zapewni mocne kopcenie. Chcąc uzyskać mocny efekt kopcenia barwnik należy dodać do mieszanki gdy jest jeszcze sucha. Należy się wówczas liczyć z tym że zużyjemy go znacznie więcej niż przy barwieniu mokrej mieszanki.

Nie obawiajcie się nęcenia i łowienia z żyłką zablokowaną na klipsie. Pamiętajcie jedynie o tym aby oddawać płynne rzuty z odpowiednim wyczuciem i do samego końca gdy zestaw jest w locie starajcie się trzymać wędzisko niemal pionowo. Tak pozycja nawet gdy przesadzimy z mocą zapewni, że prostujące się przedramię stłumi energię i nie urwiemy zestawu. Na odległości 25-30 metrów nęcę tą samą wędką którą później łowię.

Ultracienkie zestawy

Mimo tego, że wędkuję w nocy i nastawiam się na duże leszcze łowię bardzo delikatnie. Jak główną żyłkę stosuję matchową lub feederową żyłkę w kolorze czarnym, o średnicy 0,20-0,22 mm. Żyłka ta ma słabą pamięć i jest mało rozciągliwa, a przy tym dobrze tonie. Na żyłce montuje specjalną agrafkę feederowo/matchową z metalową obrotową tulejką. Bardzo istotne jest aby tulejka była metalowa, a nie plastikowa bo taka wytrzymuje obciążenia jakie generuje zarzucanie, a ponadto nie uszkadza żyłki. Przed agrafką daję plastikowy koralik a następnie dość spory stoper. Na końcu znajduje się krętlik w rozmiarze 20-22.

Zaczynam od przyponu o długości 80 cm i haczyka w rozmiarze 18 uwiązanego do żyłki o średnicy 0,12 mm. Gdy brań nie ma kolejne długości przyponu zwiększam o 20 cm. Gdy to nie skutkuje zmniejszam haczyk i średnicę żyłki przyponowej. Zdarzało mi się już łowić ponad 60 centymetrowe leszcze na żyłkę 0,07 mm i haczyk 24.

W tym roku leszcze nadal były bardzo ostrożne i zwykle najlepsze brania uzyskiwałem przy haczyku 20 i przyponie z żyłki  0,10 o długości 140 cm. W tym miejscu może pojawić się pytanie jak taki zestaw zarzucać. Ja do tego celu wykorzystuję wiadro zanętowe,  w którym umieszczam przypon, aby nie zahaczył o np. o trawę lub układam go na gumowanym pokrowcu na siatkę. Zestawy z takimi przyponami rzadko kiedy się plączą. Dlatego zupełnie się tego nie obawiajcie.

Urozmaicone jadło

Pisałem już o tym czym nęcę i zwykle tą samą mieszanką napełniam koszyki podczas łowienia. Nigdy jednak nie wybieram się na leszcze z jedną mieszanką. Gdy z jakiś powodów brań jest mało lub występują rzadko pakuję w koszyk inną mieszankę. Zwykle mam jeszcze dwie rezerwowe.

Co mam na haku? Tutaj mam swoje dwa sprawdzone rozwiązania. Najwięcej łowię na dwie pinki w kolorze marchewki lub 2-3 ochotki czasem wystarczy jedynie jedna.

Donęcanie

Utrzymanie stada leszczy w łowisku nie jest sprawą łatwe. Ja stosuje następującą taktykę co godzinę nawet jak leszcze biorą w najlepsze posyłam w łowisko dwa koszyki zanętowe z taką samą zawartością co na starcie które dodatkowo wzbogacam o ziarna konserwowej kukurydzy. Brania jeżeli nawet na chwilę zgasną zwykle po kilku minutach leszcze są z powrotem. Nigdy nie odpłynęły dlatego obawy przed wrzucaniem im na głowę i hałasowanie tutaj kompletnie się nie sprawdzają.

Czerwiec to bardzo dobry okres na duże leszcze. Pamiętajcie jednak o tym, że mimo tego że łopaty zameldują się w łowisku nie zawsze będą brały bardzo agresywnie. Dlatego pilnujcie bardzo uważnie zachowania swoich szczytówek. Często duże łopaty delikatnie wyginają szczytówkę i już nie powtarzają dlatego należy ciąć w tempo. Nie zapomnijcie też zabrać nad wodę kolendry, koniecznie ją wcześniej uprażcie, oraz dźokersa. Nie miejcie tez obaw że cienki zestaw urwiecie na pierwszej rybie. Odpowiednio zbudowany zestaw, wyregulowany hamulec oraz dobrze pracujący kij zrobi za Nas większość roboty a my będziemy się cieszyli widokiem brązowych łopat. A i jeszcze jedno przemyślcie czy warto zarywać całą nockę , czy nie lepiej zameldować się nad wodą przed trzecią.

Szymon Ciach

Poprzedni artykułZ ALFREDEM
Następny artykułIDĘ SWOJĄ DROGĄ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here

- Advertisment -

Most Popular

Recent Comments