poniedziałek, 27 czerwca, 2022

ŚLADY NA LODZIE

Ryby karpiowate robią sobie zimowe leża – uważają rosyjscy wędkarze. Wachlując płetwami i ogonem wydmuchują w mule niecki głębokie na pół metra, mające nawet do 10 metrów kwadratowych. W każdej zimuje 30-40 ryb. Jak je odnaleźć?

Rosyjscy wędkarze bardzo dokładnie oglądają pierwszy lód. Wiedzą bowiem, że przepływające ryby zostawiają ślady: wtopione w lód pęcherzyki powietrza. Pod przejrzystą taflą widać ścieżki o szerokości około 10 cm, które schodzą się w jedno miejsce, potem znów rozchodzą. To szlak rybich wędrówek oraz rejony ich koncentracji. Cenną wskazówką są liście przyklejone od spodu do lodowej tafli. Same nie wypłynęły z dna. To sprawka dużych ryb, przede wszystkim karpi, które je podniosły rozgrzebując muł. To znak, że karpie spędzą w tym miejscu zimę.

Warto szybko poznać takie miejsca, bo lód niebawem zmatowieje, zasypie go śnieg. Trafić wtedy na zimowe leże będzie niezwykle trudno, bo trzeba by mozolnie gruntować łowisko, sprawdzać każdy dołek, każdą nierówność na dnie. Jednak i wtedy uważny wędkarz nie jest zdany tylko na własny nos. Stojąc tuż nad dnem ryby pracowicie przebierają płetwami. Ruch bowiem daje ciepło i więcej tlenu. W przeręblu nad zimowiskiem spławik, zamiast sterczeć nieruchomo, będzie kołować, przesuwać się to w jedną, to w drugą stronę, czasem przytapiać.

W środku zimy ryby, przyzwyczajone do życia w półmroku, zdecydowanie unikają mocnego światła. Przebywają najchętniej w miejscach spokojnych i zaciemnionych. Na przestrzenie oświetlone wychodzą tylko po to, by żerować. Zimna woda zniechęca do dalekich wypadów, więc ich sypialnie i spiżarnie położone są blisko siebie.

Kiedy silny wiatr lub gwałtowna odwilż wymaluje na jeziorze szachownicę, rosyjscy wędkarze wybierają łowiska na styku tafli ciemnej i jasnej. Sadowią się na lodzie matowym (mlecznym) lub pokrytym śniegiem, a łowią spod przejrzystego. W takim miejscu w zasięgu wędki są ryby, które żerują, i te, co odpoczywają, one jednak też dają się skusić na jakiś smakowity kąsek.

Dobrymi łowiskami są okolice oparzelisk. Ciemny, z daleka widoczny krąg ledwo zamarzniętej wody lub niekiedy wolnej od lodu, utworzony przez bijące źródła, można spotkać niemal na każdym jeziorze. Blisko nich woda jest cieplejsza i zasobniejsza w tlen, więc ryby tu ściągają, gdy jednego i drugiego zaczyna im brakować. Wędkarze trzymają się z dala od oparzelisk, bo lód jest tam tak cienki, że strach podejść. I słusznie, głupi ten, kto ryzykuje, ale w bezpiecznym ich pobliżu warto przysiąść z wędką, zwłaszcza u schyłku zimy.

Doświadczeni wędkarze mogą wyciągnąć z zimowiska kilkanaście dużych karpi. Najczęściej łowią na pęczki ochotek, zakładają ich na haczyk tyle, ile się zmieści. Czasem dziesięć, a nawet więcej. Przynętę zawiesza się kilka centymetrów nad dnem. Karpie spod lodu biorą delikatnie, zasysają robaki powoli. Często haczyk wbija im się w zewnętrzną część głowy – wąs lub pokrywę skrzelową. Zacięte ryby, nawet duże, nie odchodzą daleko, zawsze krążą w obrębie zimowiska. Dużego karpia często trzeba holować ponad godzinę albo i dłużej. Powoli i ostrożnie można pokonać każdą rybę.

Poprzedni artykułLOKALIZACJA – ZADANIE NUMER JEDEN
Następny artykułPRZEŁOMY PÓR ROKU

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here

- Advertisment -

Most Popular

Recent Comments