poniedziałek, 27 czerwca, 2022
Strona główna Sprzęt ŻYŁKA A WIDOCZNOŚĆ BRAŃ

ŻYŁKA A WIDOCZNOŚĆ BRAŃ

Niemal przy każdym sposobie prowadzenia miękkiej przynęty przynajmniej przez moment znajduje się ona w swobodnym opadzie. Wtedy też najczęściej dochodzi do brania. Trwa ono bardzo krótko i na kiju, nawet najlepszym, nie jest wyczuwalne. Sygnał o braniu może nam przekazać tylko żyłka. Dlatego musi być dobrze widoczna. Przy łowieniu miękkimi przynętami niezastąpiona jest żyłka fluorescencyjna, mimo że ma wady, o których za chwilę.
Nie muszą jej używać spiningiści, którzy łowią techniką ciąganą, nazywaną również opływaniem. Wtedy bowiem przynęta wisi cały czas na żyłce napiętej, podobnie jak obrotówka, wahadłówka lub wirujący ogonek.

Pierwsze publikacje o stosowaniu żyłek dobrze widocznych, jakie się ukazały w naszej prasie, pochodziły od łowców sandaczy. Prawie wszyscy, obojętnie gdzie łowili: w zbiornikach zaporowych, jeziorach czy rzekach, uważali, że sandacza najskuteczniej prowokuje do ataku ruch przynęty mający trzy fazy: poderwanie, opad i uderzenie o dno. Jak wynika z ich wypowiedzi, szybko się zorientowali, że kiedy atak sandacza poczuje się na kiju, to dawno już jest po braniu (jest tu ono rozumiane jako pierwszy kontakt rybiego pyska z przynętą).

To się zmieniło, kiedy zaczęli stosować żyłki fluorescencyjne. Odtąd bowiem można było obserwować, co się dzieje z żyłką na jej styku z powierzchnią wody. Podczas brania najczęściej wiotczeje (pojawia się zwis, choć do tej pory była napięta), ale może się też przesunąć lub zwinąć w spiralę, jak po wysnuciu z kołowrotka. Na ten sygnał trzeba natychmiast zacinać, bo rzadko kiedy ryba zatnie się sama tak, by było to wyczuwalne na wędzisku.

Podobnie ma się rzecz z okoniami, z tą tylko różnicą, że biorą one nie tylko z opadu, ale również wtedy, gdy przynęta jest długo przetrzymywana w bezruchu lub zostaje raptownie podciągnięta. Takie brania też są najlepiej widoczne na żyłce.

Niestety, okonie łowi się w trochę innych warunkach niż sandacze. Sandacze lubią wodę głęboką i ciemną, a do tego późną porę dnia. Okonie natomiast wolą wody płytkie i silne dzienne światło. Dlatego dobrze widoczna żyłka znacznie utrudnia ich połów. Okonie bowiem częściej się interesują jaskrawą żyłką niż przynętą. Mamy wtedy wiele tzw. ślepych (pustych) brań, czyli fałszywych sygnałów. Żyłka drga, ale to ją właśnie okonie skubią, a nie przynętę.

Żeby tego uniknąć, do żyłki dobrze widocznej stosuje się bezbarwne przypony. Ostatnio pojawiła się na rynku żyłka fluorokarbonowa, która się do tego świetnie nadaje. Jest wytrzymała, ma znacznie mniejszy od innych żyłek wskaźnik załamania światła pod wodą, a w razie zaczepu pęka na łączeniu z żyłką główną.

Żyłki fluorescencyjne najlepiej spełniają swe sygnalizacyjne zadanie i stosuje się je najczęściej, choć mają istotną wadę. Są słabe, a w dodatku nawet te najlepsze pękają w miejscach trudnych do przewidzenia, gdy tymczasem dla spiningisty byłoby najlepiej, gdyby się urwały na węźle. Na dnie nie zostawałyby wtedy warkocze, które później uniemożliwiają wędkowanie w tym samym miejscu.

Najbardziej widoczną żyłką, która można u nas kupić, jest Stren Hi-Vis. Widać ją doskonale o każdej porze dnia, a nawet wtedy, gdy światła słonecznego już prawie nie ma. Wiele innych żyłek: żółte, czerwone, pomarańczowe, fioletowe i przejrzystoniebieskie są dobrze widoczne w określonej porze dnia lub wtedy, gdy wędkarz ustawia się odpowiednio względem słońca. Dlatego spiningista powinien mieć przy sobie co najmniej dwie szpule z różnymi kolorami żyłek, będzie je bowiem odmiennie widział łowiąc ze słońcem lub mając je przed oczami.

Poprzedni artykułOPAD A KASZTAŁT DŻIGA
Następny artykułZA ŁOSOSIEM TRZEBA BIEGAĆ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here

- Advertisment -

Most Popular

Recent Comments