poniedziałek, 28 listopada, 2022

MORSKA PRZYGODA

W czerwcu wiele ryb bałtyckich przebywa blisko brzegu. Płocie, leszcze, jazie, okonie i sandacze spływają z tarlisk położonych w przyujściowych odcinkach rzek, zalewach i przymorskich jeziorach. Trocie, tęczaki, węgorze robią tu sobie wyżerkę. W strefie brzegowej przebywają także śledzie i flądry.

Żeby łowić ryby w Bałtyku, nie trzeba od razu kupować specjalnego sprzętu. Wystarczy mocny teleskop lub karpiówka o długości 3,6 – 4,5 metra i ciężarze wyrzutowym od 60 do 200 g. Z drugiej jednak strony dobrego kija szkoda na morską poniewierkę, rozsądnie więc będzie sprawić sobie wędzisko przystosowane do dużych obciążeń i z miękką, kolorową szczytówką (taką jak w pikerach), żeby widzieć lepiej brania. W sklepach kijów morskich jest już spory wybór i wcale nie są drogie.

Na morze kołowrotek również powinien być solidny i z pojemną szpulą, na którą da się nawinąć co najmniej 200 metrów żyłki o średnicy 0,30 – 0,35 mm. Musi też być odporny na działanie wody morskiej! Obecnie nie ma z tym problemu, bo zdecydowana większość kołowrotków ma obudowę z żywic wypełnionych masą grafitową. W sklepach wędkarskich coraz więcej jest specjalistycznych kołowrotków morskich, np. modele z serii Mariner Robinsona. Poza bardzo trwałym mechanizmem głównej przekładni, posiadają długą, stożkową szpulę z aluminium, zaprojektowana pod kątem dalekich rzutów. Obudowę i rotor wykonano z odpornego na działanie wody morskiej grafitu. Wszystkie metalowe detale są również zabezpieczone przed korozją. Dla pewności po skończonym wędkowaniu dobrze jest obmyć cały sprzęt (wędzisko również, zwłaszcza na złączach) strumieniem słodkiej wody i wysuszyć.

W sklepach można dziś kupić gotowe przypony do łowienia w morzu. Z żyłką główną łączy się je za pomocą krętlika z agrafką. Przypony śledziowe mają pięć haczyków ozdobionych srebrzystą lametą. Na przyponach do łowienia płastug są dwa haczyki i dodatkowo wabiki w postaci kolorowych koralików lub innych świecidełek. Kto wybierze się na inne ryby, bez trudu sam zrobi sobie przypon. Zestawów trzeba mieć co najmniej kilka, bo przy dalekich rzutach łatwo je splątać lub zerwać żyłkę. Niekiedy przyczepi się zielsko, którego nie sposób się pozbyć.

Przynętę trzeba rzucać na odległość co najmniej 60 – 80 metrów i tam ją pewnie zakotwiczyć. Do tego potrzebny jest odpowiedni ciężarek o wadze od 40 do 120 g. Jednego idealnego nie ma, musimy mieć kilka, o różnym kształcie i wadze. Płaskie talerze lub trójkąty z wypustkami na powierzchni doskonale trzymają się dna, ale daleko ich rzucić nie można. Nadają się tylko do łowisk wzburzonych, ale bliskich. Odległy cel osiągną ciężarki w kształcie pocisku. Ich środek ciężkości znajduje się z przodu, co zapewnia długi i stabilny lot (niestety, tylko podczas spokojnego morza). Daleko szybują także ciężarki wyglądające jak lotka strzały. Doskonale się nimi łowi wśród roślinności i kamieni, bo łatwo odrywają się od dna. Na wiatr i fale przeznaczone są ciężarki z wąsami chwytającymi podłoże. Wąsy są zrobione z miękkiego drutu i wyginają się podczas zwijania zestawu.

Wędkowanie z plaży wymaga odpowiednich stojaków na wędki. Zwykłe widełki lub podpórki się nie nadają. Wędka morska powinna stać w miarę pionowo, by żyłka wchodziła w morze za rozbijającą się o brzeg tzw. martwą falę, która mocno ściąga zestaw. Wędkarze powszechnie używają stojaków z rurek PCV. Są lepsze od metalowych (ciężkich i szybko rdzewiejących) i tańsze, bo łatwo je wykonać samodzielnie.

Nasze wybrzeże jest mało urozmaicone. Klifowy brzeg, gdzie uskok dna jest blisko, mamy tylko w paru miejscach. Przeważają piaszczyste plaże z płyciznami wybiegającymi daleko w morze. Można sobie z nich nieźle połowić, kiedy się odkryje głębszą rynnę w zasięgu wędki. Przy spokojnym morzu taką rynnę widać z wysokiej wydmy, bo woda jest tam ciemniejsza. Dobre łowiska są też tam, gdzie na dnie leżą kamienie i żwir. Wskazują na to ciemne kamyki na plaży i warkocze roślin wyrzucone przez morze. Wielu wędkarzy lubi ujścia rzek i kanałów, a także portowe mola, bo można z nich bardzo daleko rzucić przynętę.

Śledzie łowi się na gołe haczyki, ściągając zestaw powoli i równomiernie. Żeby złowić inne ryby, trzeba założyć coś na haczyk. Niezawodną przynętą są rosówki lub pęczki czerwonych robaków. Flądry i węgorze dobrze też biorą na kawał-ki ryb lub całe stynki
i tobiasze. W niektórych portach można czasem kupić garnele, śnieżnobiałe raczki żyjące w morzu. Skusi się na nie każda bałtycka ryba. Przynęta nie powinna długo stać w jednym miejscu. Ryby należy prowokować, podciągać zestaw łagodnym ruchem pół metra do siebie i znów kłaść go na dnie na kilkanaście minut. Najlepszą porą na połów są ranki i wieczory. Leszcze, płocie i jazie zdecydowanie wolą wiatry zachodnie, śledzie i flądry przeciwnie – wschodnie. Jednak, kiedy morze jest nieco sfalowane, przy spokojnej tafli nie należy się spodziewać dobrych wyników.

Wiosną i na początku lata wiele ryb wykazuje większą aktywność w nocy niż w dzień. Jeżeli więc pogoda dopisuje, warto spędzić noc z wędką na plaży. W czerwcu są one krótkie i ciepłe, a morze zwykle jest spokojne. Ryby znajdują się bardzo blisko brzegu, szukają na płyciznach pożywienia, które w ciągu dnia fale wymyły z plaż: drobnych skorupiaków żyjących w piasku (zmieraczków plażowych), owadów lądowych (biedronek, stonek, motyli itp.), a także resztek jedzenia porzucanego przez ptaki i ludzi. Martwe morze to również okazja obskubania wodorostów z różnych żyjątek oraz wyjadania owadów opadłych na wodę.

W nocy znakomicie biorą zwłaszcza płocie i jazie, których żerowanie widać na powierzchni wody. Z powodzeniem można je łowić na lekkie zestawy spławikowe, zarzucając czerwonego robaczka tuż za pierwszą płyciznę. Na antenkę spławika zakładamy świetlika, ale często nie jest to konieczne, bo pogodne noce czerwcowe są jasne. Od strony morza polują okonie, sandacze, niekiedy belony. W głębszej wodzie, na stoku drugiej płycizny znajdziemy również leszcze i wyrośnięte płastugi. W kipieli, czyli zagłębieniach dna pomiędzy piaszczystymi łachami lubią grasować węgorze.

Przybrzeżne bogacwo rybiego świata powiększają trocie i łososie, które uganiają się w wodzie po kolana za małymi rybkami.

(BB)

Poprzedni artykułKOŃSKIE
Następny artykułUJŚCIE RUDAWY

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here

- Advertisment -

Most Popular

Recent Comments