środa, 26 stycznia, 2022
Strona główna Historia ZAPOMNIANA SOSNA

ZAPOMNIANA SOSNA

Drewno jako materiał do budowy wędzisk odeszło raczej w zapomnienie. Już tylko nieliczni koneserzy albo fasoniarze poszukują klejonek i płacą za nie ceny wielokrotnie przewyższające wartość najwspanialszych wędzisk z tworzyw sztucznych.

Użytkownicy współczesnych wędzisk rzadko kiedy zdają sobie sprawę, że nowoczesna chemia zastąpiła drewno zaledwie przed kilkudziesięciu laty. W starszych książkach o wędkowaniu pojawiają się wzmianki o różnych gatunkach drewna stosowanego jako wędziska. Cofając się w czasie od dominujących na przełomie XIX i pierwszej połowy XX wieku klejonek, obok drewna pochodzenia kolonialnego czy egzotycznego, jak na przykład hickory, można wskazać na gatunki “wiodące” – bambus, a wcześniej w krajach europejskich leszczyna.

Popularność leszczyny wynikała nie tylko z jej właściwości – skłonności do wypuszczania długich i względnie prostych lub przynajmniej dających się łatwo prostować pędów. Była drewnem łatwo dostępnym, ponieważ przez kilkaset lat uprawiano ją w krajach europejskich jako najwyższej jakości surowiec służący do wypalania węgla drzewnego, używanego do produkcji prochu czarnego.

Do budowy wędzisk używano różnych rodzajów drewna, często też łączone były różne gatunki. Z jednych robiono dolniki, a z innych szczytówki. Do bardziej znanych i często wspominanych w dawnej literaturze należy jałowiec. Do mało znanych i używanych rzadziej pędy róży i drewno sosnowe.

Rzadkie wzmianki o sośnie nie wzbudziły zainteresowania historyków wędkarstwa, chociaż to drewno miało krótki okres powrotu pod koniec XIX wieku, jako surowiec stosowany do budowy klejonek dwuwarstwowych. Zewnętrzna warstwa tych wędzisk wykonana była z mocniejszego, ale cięższego bambusa, zaś wewnętrzna z lżejszego drewna sosnowego.

Można rozważać, czy powrót do drewna sosnowego był wynikiem precyzyjnych wyliczeń konstruktorów, czy też w tym krótkotrwałym renesansie drewna sosnowego jakąś rolę odegrał przekaz doświadczeń starszych pokoleń wędkarzy.

Trudno, wobec braku jakichkolwiek zapisów, ustalić, czy w okresie przedbambusowym, a może i przedleszczynowym pędy sosnowe nie były szerzej stosowane. Odpowiedź na tak postawione pytanie może być tylko pośrednia. Jest oczywiste, że poszukiwanym materiałem na wędziska były rośliny wytwarzające pędy długie i proste. Takie właściwości ma bambus, leszczyna i właśnie sosna. W gęstwinie lasu pierwotnego lub współczesnego, ale niezbyt starannie uprawianego, długie pędy są następstwem konkurencji o dostęp do światła. Kiełkujące w mrocznej gęstwinie sosny mają niespodziewanie duże przyrosty roczne, często przekraczające metr. Zdjęcie ilustrujące fragment takiego nieco zaniedbanego lasu pokazuje (po prawej stronie) mocną sosnę, średnicy około 17 cm i wspinający się ku światłu pęd średnicy 1,5 cm (po lewej). (zdjęcie nr 1)

Większość tych poszukiwaczy światła nie jest w stanie sprostać konkurencji dobrze wyrośniętych sióstr i usycha, ale zanim zakończą żywot, osiągają znaczną długość przy niewielkiej średnicy. Te uschnięte szybko stają się kruche i nieprzydatne. Ale żywe, okorowane i pozbawione wątłych bocznych gałązek są doskonałym materiałem na wędziska.

To, co widać na zdjęciu nr 2 nie jest okorowanym pędem leszczynowym, lecz młodą sosną. Kij ten ma długość 345 cm. Dolnik przy końcu ma średnicę 17 mm, a koniec – szczytówki 3 mm. Na żyłce przywiązanej bezpośrednio do szczytówki udało się bez uszkodzenia tego wędziska podnieść przedmiot o masie 200 g – to wytrzymałość, jak na lekką wędkę, znakomita.

Przegrywające wyścig do światła pędy sosnowe osiągają nawet do sześciu metrów długości. Współczesne, dobrze zagospodarowane lasy nie mają już zapuszczonych gęstwin, i być może stąd po wędkarskim wykorzystaniu sosnowych pędów pozostały już tylko niejasne wzmianki.

Jerzy Komar

Poprzedni artykuł
Następny artykułPURCHAWKI

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here

- Advertisment -

Most Popular

Recent Comments