sobota, 1 października, 2022
Strona główna Łowisko BIEBRZAŃSKA WIOSNA

BIEBRZAŃSKA WIOSNA

Dla wędkarza wrażliwego na piękno dolina Biebrzy to istny raj. Poziom wody w rzece ustabilizowany. Na otaczających ją łąkach i mokradłach, pokrytych soczystą trawą i zaroślami, tu i ówdzie połyskuje wodne oczko i bajorko. Moc ptactwa i owadów. Ich godowy rytm sprawia, że powietrze niemal pulsuje, co także na ludzi pozytywnie wpływa.

Maj jest miesiącem najbardziej dynamicznego ożywienia w całej przyrodzie. W tym czasie także ryby tracą głowę. Jak wiadomo, Biebrza to nie tylko sama rzeka, ale również niezliczone i rozrzucone po całej dolinie bagna (często ukryte), starorzecza, torfowiska i rozlewiska. W maju we wszelkich stojących lub wolno płynących wodach, połączonych z głównym korytem rzeki, robi się aż gęsto od ryb rozmaitych gatunków. Przypływają tu zewsząd, by odbyć tarło. Ale nie tylko one się tu pojawiają. W pobliże tarlisk przybywają też liczne drapieżniki, które czyhają na łatwy i obfity łup.

Ryby w tym czasie bezustannie wędrują, wpływają do starorzeczy i wracają do rzeki. Dlatego w maju właśnie tam warto urządzić swoje wędkarskie stanowisko. Te miejscówki to pewniaki. Odpowiednio nęcąc, zachęcimy ryby, by się tam na chwilę zatrzymały. Sukces murowany. Często spotykałem wędkarzy, którzy twierdzili, że ryby podczas tarła wcale lub prawie wcale nie żerują. To nieprawda. W zanęconym łowisku przymus pobierania pokarmu bierze u nich górę nad instynktem podtrzymania gatunku.

Kiedyś, gdy się łowiło w pobliżu tarlisk, nigdy nie było wiadomo, co przyniesie kolejne zarzucenie wędki. Logika nakazywałaby twierdzić, że jeżeli trą się np. leszcze, to właśnie one powinny być główną zdobyczą. Tymczasem zdecydowaną większość stanowiły płocie, jazie, wzdręgi, sandacze i piękne, duże okonie. Być może potwierdzało to tezę, że trące się ryby biorą słabo, a my łowimy tylko te, które przypłynęły po ich ikrę.

Dobre 20 lat temu, gdy biebrzańskie starorzecza nie były jeszcze objęte okresowym zakazem wstępu i połowu, łowiłem tam w pobliżu tarlisk i bacznie się leszczom przyglądałem. Podczas ich tarła starorzecze wyglądało jak dobrze zagospodarowany staw hodowlany w porze karmienia. Był to jeden wielki plusk. W swym finezyjnym godowym tańcu leszcze chlapały ogonami i przecinały gładkie lustro wody swymi garbatymi grzbietami.

Miałem wtedy 10-12 lat. Dziś tego nie robię, chociaż znam kilka miejsc, gdzie leszcze trą się co roku i nic nie stoi na przeszkodzie, żeby tam łowić, prócz hamulców moralnych, rzecz jasna. Dziś skłonny jestem prosić i namawiać wędkarzy, szczególnie młodych, żeby nie przeszkadzali rybom w tarle. Zachęcam, by nęcić przy połączeniach rzeki ze starorzeczami i tam czekać na ryby, również te, które wracają z tarlisk.

Tarło ryb to także dla wędkarza ważne wydarzenie. Najwięcej obserwacji poczyniłem podziwiając na tarliskach płocie, wzdręgi, liny i leszcze. Właśnie tarło leszczy jest dla mnie najpiękniejsze i najbardziej widowiskowe. W moich stronach ludzie dobrze wiedzą, że tarło ryb, przynajmniej niektórych, oraz pewne zjawiska (zmiany) w przyrodzie, wzajemnie sobie towarzyszą.

Szczupak odbywa tarło między 15 marca i 10 kwietnia.

Leszcz trze się na św. Stanisława, a więc około 7 – 9 maja. Jednak sędziwi mieszkańcy znad Biebrzy zgodnie twierdzą, że kwitnące wiśnie zwiastują leszczowe gody.

Płoć i wzdręga zaczynają tarło wtedy, gdy kończą je leszcze. Najczęściej w tych samych miejscach, tylko bliżej brzegu.

Kleń trze się najczęściej w rzece między 12 a 16 maja. W tym samym czasie nad wodą pojawiają się ważki.

Liny – tu sprawa jest złożona, bo one trą się w dwóch turach. Gdy padają pierwsze czerwcowe pokosy trawy, na tarło idzie lin ciemny i nie większy niż 1 – 1,5 kg. Dopiero po nim trą się duże, złote liny, ważące po 2 – 3 kg. Tarło złotych linów odbywa się około 10 – 12 czerwca. Mieszkańcy doliny biebrzańskiej mają takie powiedzenie: “Kiedy pszenica rosuje, duży lin po bajorach harcuje”.

Karaś trze się równo z linem, tyle że trochę na uboczu linowego tarliska.

Nigdy nie trafiłem na tarło okonia. Wiele razy się zastanawiałem, gdzie on to robi. Zawsze bacznie obserwuję wodę, ale trących się okoni nie udało mi się podpatrzyć. Od kolegów po kiju też się niewiele w tej kwestii dowiedziałem. Postaram się ten temat zgłębić, bo związek między zachowaniem ryb a zjawiskami w przyrodzie jest ścisły, logiczny i ciekawy.

Krzysztof Żukowski
Nikicin

Poprzedni artykułUP STREAM
Następny artykułKASZA I GROCH W SKARPECIE

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here

- Advertisment -

Most Popular

Recent Comments