czwartek, 27 stycznia, 2022
Strona główna Łowisko DZIWNE ŁOWISKO

DZIWNE ŁOWISKO

Na Zemplinską Siravę trafiłem przypadkowo. Z Arkiem Pelechowiczem poznawaliśmy słowackie łowiska. Jeździliśmy w ciemno, wybierając akwen z mapy. Ładowaliśmy łódkę na lawetę i w drogę. Dopiero na miejscu szukaliśmy kwatery i pytali o licencję. Kiedy poznaliśmy Zemplinską Siravę, zrezygnowaliśmy z łowienia w innych zbiornikach. Ryb jest tu zatrzęsienie.

Przyczyna tej obfitości jest zapewne taka, że złowionych tu ryb nie wolno zabierać, bo są skażone. Nikt nas o tym nie informował, nawet tam, gdzie kupowaliśmy pozwolenia. Dopiero przyciśnięci do muru strażnicy nam o tym powiedzieli. Jednak już przy pierwszym spotkaniu z Siravą zorientowałem się, że coś jest nie tak. Dzień był wyjątkowo ciepły i słoneczny, na plaży tłum ludzi, zakazu kąpieli nigdzie nie widać, a nikt się nie pluszcze, chyba że po “dużym piwie”. Słowacy wybierają baseny przy licznych hotelach i ośrodkach wypoczynkowych.

Nad wodą spotkałem wielu wędkarzy, nie zobaczyłem natomiast żadnej tablicy z informacją o skażeniu. Dopiero po powrocie do domu znalazłem w internecie informację, że chodzi o substancję o nazwie PCB. W środowisku naturalnym ona się rozkłada przez wiele lat, przenosi się za pośrednictwem łańcucha pokarmowego i gromadzi w organizmie, dlatego nie można jeść ryb pochodzących ze skażonych zbiorników. Jeśli się tego przestrzega, to PCB nie jest dla ludzi groźne. (Więcej o PCB obok w ramce.)

Słowacy w ogóle się tym nie przejmują. Ludzie z obsługi hoteli, w których spałem, a nawet strażnicy pilnujący wody, prosili mnie o zubacze, czyli po słowacku sandacze. – Z Siravy nie wezmę – odpowiadałem – bo nie wolno i są zatrute, przywiozę wam z Soliny. – Co znaczy zatrute – mówili. – My jemy i żyjemy.

Nie żartowali. W czasie odwiedzin u kilku Słowaków, z którymi się zaprzyjaźniłem, kilka razy widziałem siatki pełne dorodnych leszczy złowionych właśnie w Siravie.

Słowackich wędkarzy jest tu sporo, łowią z brzegu, głównie karpie. Często odbywają się tu karpiowe zawody z atrakcyjnymi nagrodami, biorą w nich udział także Polacy. Jeden z naszych rodaków przypłacił to życiem. Wypłynął pontonem, żeby zanęcić łowisko, i już nie wrócił, policja wodna znalazła jego ciało dopiero po czterech dniach.

Nie wiem dlaczego, ale z łodzi na Siravie prawie nikt nie wędkuje. Na wodzie często jesteśmy sami, a przez trzy dni widzieliśmy dwie łódki i to z oddali. Łódź trzeba przywieźć ze sobą, wypożyczalni nie ma. Tylko w hotelu Eurobus w Kaluży znaleźliśmy dwie 4-metrowe łodzie, można je wypożyczyć płacąc 10 zł za godzinę. Zasobni wędkarze mogą wynająć dużą aluminiową łódź Tracker razem z przewodnikiem, ta przyjemność kosztuje 1200 zł dziennie. Choć slipów nie ma, z wodowaniem łodzi nie ma problemu. Wygodnie robi się to z plaży, bo brzeg jest twardy i płaski.

Ryb ze Siravy jeść nie można, ale warto tam pojechać, żeby się nawędkować do woli. Wśród drapieżników przeważają sandacze. Jest też dużo boleni, kiedy polują, to woda aż się gotuje. Wtedy można złowić sztuki ważące cztery kilogramy. Są też potężne okonie. Mniejsze niż jeden kilogram łowi się rzadko, bo wyżarły je sandacze. Widziałem stada tych wielkich garbusów, które przy powierzchni polowały na drobiazg. Widok nie do zapomnienia. Największy złowiony przez wędkarza sum ważył 115 kg. Powiedział mi o tym Jan Kravec, który jest tu strażnikiem i był świadkiem, jak tego olbrzyma ważono.

Przewaga sandaczy jest zdecydowana, stanowią 90 % połowów. Najczęściej łowi się sztuki nie przekraczające 60 cm. Jest ich tak dużo, że nie dopuszczają większych sandaczy do przynęty i dlatego trudno złowić sztukę większą niż 2 kg. Mój rekord to 64 sandacze złowione w kilka godzin. Kiedy brań jest dużo, można potrenować, spróbować różnych sztuczek i sposobów, poznać reakcję wędziska na rozmaite sytuacje. Przynęt sprawdzać się nie da, bo sandacze biorą na wszystko, co wpadnie do wody. Ale i tak najlepsze są kopyta z niebieskim grzbietem i podobnej barwy twistery Relaxa z szerokim ogonem, najchętniej brane z opadu.

Żeby się sandaczy nałowić, trzeba je najpierw znaleźć, a w Siravie nie będzie to łatwe. Dno jest przeważnie równe i płaskie. Trzy czwarte zbiornika ma głębokość 4,2 m. Sandacze lubią się trzymać na spadkach, a te można odszukać tylko echosondą. Najczęściej łowię na kamiennych wałach zrobionych przez koparkę równającą teren przed zalaniem. Takie wały zaczynają się dopiero około 600 m od brzegu. Na środku zbiornika jest zalana kamienna zapora. Kiedyś służyła do częściowego napełnienia zbiornika. To też dobre łowisko.

Moja recepta na łowienie sandaczy w Siravie jest prosta. Trzeba włączyć echosondę i płynąć tak długo, aż się trafi na uskok dna. Wystarczy 30 cm różnicy i zdobycz jest pewna. Choć sandaczy tu zatrzęsienie, zdarza się, że nie biorą i przez cały dzień można pływać bez puknięcia. Potrafią też kaprysić. Na przykład nie biorą z opadu, lecz zbierają przynętę z dna lub podpływają wyżej i można je dostać tylko na troling. Często idą za wiatrem, wtedy żerują przy tym brzegu, w który uderza fala. Jeżeli więc wiatr zmieni kierunek, to łowisko rewelacyjne dnia poprzedniego może być puste, bo sandacze popłynęły gdzie indziej. Przy silnym wietrze lubią ustawiać się głową do fal i czekać na niesione przez szybką wodę ryby. Wtedy najlepiej poprowadzić przynętę równolegle do fal.

Z zakwaterowaniem i wyżywieniem nie ma problemu. Północny brzeg jest dobrze zagospodarowany. Przez kilkanaście kilometrów bez przerwy ciągną się motele, hotele, ośrodki wypoczynkowe, knajpy i bary.
Robert Kieras, Lesko

INFORMACJA TURYSTYCZNA

Zalew Zemplinska Sirava na rzece Laborec jest trzecim co do wielkości sztucznym zbiornikiem wodnym na Słowacji i jednym z większych w Europie. Ma powierzchnię 33 km kw., jego objętość wynosi 334 mln m sześc., maksymalna głębokość 6,5 m. Wodę spiętrza zapora o długości 7,5 km. Zbiornik powstał w latach 1961-1966. Zemplinska Sirava znajduje się niedaleko miasta Michalovce. Okolice zbiornika mają wyjątkowo ciepły klimat, bo łańcuch gór Wyhorlat osłania je przed zimnymi wiatrami z północy. Średnia temperatura wody latem wynosi 20 st. C.

Zemplinska Sirava jest atrakcyjna dla wędkarzy, można tu łowić karpie, leszcze, węgorze, sandacze, bolenie i sumy. Wschodnia część zbiornika (ponad 600 ha) to rezerwat ptactwa wodnego.

Teren otaczający Siravę jest dobrze zagospodarowany pod względem turystycznym. Północny brzeg wygląda jak długa na kilkanaście kilometrów plaża. Wzdłuż niego ciągną się hotele, motele, ośrodki wypoczynkowe i rekreacyjne, wypożyczalnie sprzętu wodnego (rowery, skutery i narty).

Zemplinska Sirava jest najbardziej znana od swej ciemnej strony. Jej woda jest silnie skażona związkami zawierającymi polichlorowane bifenyle, w skrócie PCB. Sprawcą tego są znajdujące się w pobliżu zakłady chemiczne. Związki PCB z trudem rozkładają się w sposób naturalny, wracają w pokarmie i kumulują się w organizmach, mają działanie rakotwórcze, wywołują uszkodzenia wątroby, śledziony, nerek i wpływają na zapis genetyczny.

Poprzedni artykułO ZARZUCANIU I O KLIPSIE
Następny artykułINTERNETOWE RYBY

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here

- Advertisment -

Most Popular

Recent Comments