wtorek, 18 stycznia, 2022
Strona główna Spławik ...WIDAĆ ICH POTĘŻNE CIELSKA

…WIDAĆ ICH POTĘŻNE CIELSKA

Niewiele kiedyś mogłem przeczytać o leszczach, a do tego, co przeczytałem, podchodziłem z niedowierzaniem. Nawet do kalendarza brań. Przekonałem się bowiem, że jest on sporządzany na podstawie faz księżyca.

Moja wieloletnia przygoda z leszczami przekonała mnie jednak, że to niedowierzanie było tylko częściowo słuszne. Przede wszystkim zmieniłem swój stosunek do księżyca. Dzisiaj traktuję go jak drogowskaz, który mnie informuje, gdzie i o jakiej porze warto się na leszcze wybierać. Jak już wielokrotnie tu wspominałem, od kilku dziesiątek lat po każdej wyprawie na ryby sporządzam dokładne notatki. Księżyca również w nich nie pomijam. Zapisuję więc, w jakiej znajdował się fazie, który to był jej dzień, jak ryby żerowały, gdzie przebywały – głęboko czy płytko, spławiały się czy woda była martwa itp. Z analizy tych zapisków wynika niezbicie, że księżyc ma wpływ na aktywność ryb i że jedne jego fazy są dla wędkarza lepsze, a inne gorsze. Reguły te nie są oczywiście w stu procentach pewne, bo przecież na żerowanie ryb wpływają również inne czynniki, ale warto chyba wiedzieć, czego można się nad wodą spodziewać.

Podczas połowu leszczy najlepsze wyniki miałem podczas pierwszej kwadry księżyca, i to przy różnej pogodzie. Ryb spławia się wówczas tyle, że woda aż się kotłuje. Dzieje się tak przez cały rok, ale wyróżniają się pod tym względem dwa miesiące: czerwiec i lipiec.

Zadziwiające rzeczy dzieją się w drugiej połowie pierwszej kwadry, a więc wtedy, gdy w godzinach popołudniowych prawie połowa księżyca jest nad naszymi głowami. W tych dniach ryby mają tyle energii, że rozładowują ją dosłownie wszędzie. Leszcze spławiają się po całym jeziorze. Pomiędzy falami widać ich potężne cielska. Nawet gdy jest wietrznie i od samego rana pochmurno, co zwiastuje spadek ciśnienia. Leszczom, które przecież takich zmian nie lubią, tym razem jakoś to nie przeszkadza.

Lecz prawdziwe widowisko na powierzchni wody odbywa się wtedy (mówimy ciągle o pierwszej kwadrze), gdy przez kilka dni utrzymuje się piękna wyżowa pogoda z czystym niebem o świcie. To właśnie podczas takich dni żerowiska leszczy znajduję bezbłędnie i bez żadnego sondowania. Od wczesnego bowiem świtu na powierzchni wody widać nie tylko spławiające się ryby, lecz także ogromne ilości bąbli. Doświadczone oko rozpozna nawet, gdzie żeruje stado złożone z największych sztuk. Można to poznać po ilości i wielkości bąbli.

Jeżeli więc wiosną lub latem ktoś zamierza nęcić nowe leszczowe łowisko, nieważne z brzegu czy z łodzi, to radzę zacząć w pierwszych dniach pierwszej kwadry. Po trzech – czterech dniach głodne leszcze będą już w łowisku. Najlepiej żerują wtedy w płytszej wodzie, o głębokości około ośmiu metrów.

Intensywne żerowanie trwa przeważnie do pierwszych dni pełni. Lubię wtedy łowić w nocy. Leszcze zaczynają się objadać o północy i z małymi przerwami biorą do rana. Przed wschodem słońca przestają. Pewnie dlatego, że muszą strawić to, co zjadły, muszą też wypłukać skrzela. Równo ze świtem zaczynają się przewalać na powierzchni, a gdy słońce dobrze już oświetli wodę, jezioro znowu pokrywa się bąblami. Jeżeli ta faza księżyca trafi mi się w drugiej połowie lipca, to mógłbym cały dzień siedzieć nad wodą i na pewno bym się nie nudził.

Kolejna faza księżyca, czyli pełnia, da nam wiele satysfakcji na wcześniej zanęconym łowisku. Wielu wędkarzy na nią narzeka i często słusznie. Gdy jeszcze podczas pełni powieje wschodni wiatr, to już bez przesady dramat. Nie bez racji mówią: “wiatr ze wschodu, wędkarz zdycha z głodu”. Na szczęście zdarza się to rzadko i w pierwszych czterech dniach pełni przy rozmaitej pogodzie wyniki połowu leszczy są całkiem udane. Coś jednak jest niedobrego z tą peł-nią, bo żeby podczas tej fazy łowić ładne okazy, trzeba łowisko zanęcić co najmniej tydzień wcześniej, w ostatnich dniach pierwszej kwadry. Kiedy zaczynałem nęcić nowe łowisko podczas pełni, na ogół kończyło się to fiaskiem. Ryby w ogóle nie reagowały na jedzenie podawane im w nowym miejscu.

W pierwszych dniach pełni do zanęconego miejsca zaczynają podchodzić wielkie i wypasione leszcze. Radość wędkarza jest wtedy wielka, ale krótka, bo pod koniec pełni leszcze rozpoczynają głodówkę. Nagle przestają żerować, nawet gdy pogoda jest ustabilizowana. Wieloletnie doświadczenie poparte analizą moich notatek każe mi twierdzić, że winowajcą jest bezapelacyjnie księżyc.

Najbardziej nie lubię trzeciej kwadry księżyca. Ten lewostronny rogal też źle działa na ryby. Leszcze żerują słabiutko. O świcie przeważnie bierze drobnica, większe sztuki dopiero w południe. Lepszych wyników można się spodziewać pod wieczór, ale tylko w postaci większej ilości, a nie wielkości złowionych ryb. Na okazy nie ma co liczyć.

Znowu rada dla tych, którzy chcieliby zacząć sypać, bo akurat zaczynają urlop. Nie róbcie tego na początku trzeciej kwadry, lecz dopiero w jej czwartym lub piątym dniu, czyli prawie pod koniec. W miejsce typowo leszczowe radzę sypać przez trzy dni trzy razy dziennie po wiadrze zanęty. Jedno rano, drugie w południe, trzecie o godz. 18. Nie później, bo przyzwyczaimy leszcze do żerowania w nocy.

Dlaczego trzy razy dziennie? Bo przecież ten okres postu niebawem się skończy i leszczom znów wróci apetyt. Wtedy będą już wiedziały, gdzie szukać żarcia. Trzeciego lub czwartego dnia na powierzchni waszego łowiska zaczną się przewalać ogromne ilości wielkich leszczy. Najpierw, jeszcze prawie po ciemku, będą brać trójki. Po niezbyt długich przerwach brań będzie coraz więcej i to różnych roczników. W południe co najmniej na dwie godziny w łowisko wejdą leszcze o wadze kilku kilogramów.

Dobre brania trwają przeważnie do czwartego – piątego dnia nowiu. Później znów następują suche dni. Podczas trzeciej kwadry i nowiu pogoda jest przeważnie zmienna. Z zachodu i północnego zachodu wędrują niże, które przeplatają deszcz ze słońcem. Takich skoków ciśnienia leszcze bardzo nie lubią, ale na pewno coś skubną, jeżeli ich stół będzie przyzwoicie zastawiony.

Ten kiepski czas trzeba jakoś przeczekać z nadzieją, że niebawem będzie lepiej. Bo przecież znów zbliża się pierwsza kwadra, która poprawi samopoczucie i leszczom, i wędkarzom.

Bogdan Barton

Poprzedni artykułRYYYYBA!!!
Następny artykułWĘDRÓWKI RYB

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here

- Advertisment -

Most Popular

Recent Comments