piątek, 28 stycznia, 2022
Strona główna Łowisko DALEKO OD ASFALTU

DALEKO OD ASFALTU

W zasadzie elektrownię napędza woda z Drawy. Układ wodny został przebudowany jeszcze przez Niemców. Polegało to na tym, że wody Drawy wlano do koryta Prostyni. Uzyskano tym sposobem znaczną różnicę poziomów, z czego skorzystała właśnie borowska elektrownia. Tym sposobem otrzymaliśmy tanią energię elektryczną w ilości niemającej żadnego znaczenia, a w zamian wysychające latem dawne koryto rzeki, dzisiaj nazywane Starą Drawą.

Ale nas interesuje Prostynia, która tuż poniżej elektrowni tworzy sporej wielkości jezioro. Jest dzikie, otoczone lasami, niemal zapomniane. Pamiętają o nim jedynie miejscowi wędkarze. Ponieważ łowisk w okolicy mają dużo, to nie zaglądają tu zbyt często. Latem można spotkać dwa, najwyżej trzy rozbite namioty, ale że jest tylko jedno dogodne do tego miejsce, to nawet nie ma o czym mówić. Czasem pojawiają się rybacy z sieciami, ale robią to tylko raz w roku, więc dla wędkarzy też rybek wystarcza.

Miejscowi łowią tu liny, wczasowicze płotki i okonie. Okoni jest w jeziorze rzeczywiście sporo, trafiają się również kilkukilowe szczupaki. Niestety, trzeba je łowić z łódki. Jest kilka kładek, ale prawie wszystkie są ze starości pozarywane. Każda pomieści najwyżej jednego wędkarza, ale i tak trzeba do nich dojść przez wodę. Poza tym znajdują się w miejscach, gdzie można się spodziewać jedynie ryb spokojnego żeru. Dno jest twarde, ale niemal cały brzeg porastają trzciny, więc nie bardzo jest skąd zarzucić spining.

Jezioro to dosyć często odwiedza Krzysztof Kukwa z Choszczna. Na spining łowi pstrągi, okonie i szczupaki. W okolicy wody jest bardzo dużo, ale ponieważ ma łódkę łatwą do założenia na bagażnik i wygodną do przeniesienia na niewielką odległość, chętnie jeździ na łowiska omijane nawet przez kłusowników. Dziś wybór padł na Prostynię.

  • Wędkuję tak – mówi Krzysztof Kukwa – żeby jedną przynętą pogodzić co najmniej dwie ryby. Mówię o szczupaku i okoniu. Każde ze znanych mi łowisk ma swoje szczególne właściwości. W jednym ryby najlepiej biorą na gumy, w innym na blachy. Ważne są również kolory przynęt. Tutaj najlepsze wyniki daje mi obrotówka trójka ze srebrną paletką. Nie chrom, nie nikiel i nie srebro matowe, tylko takie białe, ni to połysk, ni to mat. I obowiązkowo kotwiczka z czerwoną włóczką. Każdą wyprawę taką obrotówką zaczynam i kończę.

Nad to jezioro p. Krzysztof przyjeżdża zawsze wtedy, kiedy – jak mówi – dzieją się pogodowe szaleństwa: ciśnienie skacze, dmie wiatr
i leje deszcz.

  • Podczas takiej pogody ryby nie za bardzo chcą żerować, nawet się chowają. W dużych akwenach mają się gdzie schować
    i znaleźć je trudno. W niewielkich jeziorkach, jeżeli nie są zbyt głębokie, nie ma z tym większego kłopotu. Nawet gdy słabo gryzą, to zawsze mogę coś złowić. Znalazłem tutaj miejsca, które lubią i szczupaki, i okonie. Bywa, że choćby dno przewrócić, szczupaka złowić nie można. Dojrzę je czasami w przejrzystej wodzie. Pod nos podtykam im różne przynęty. Odsuną się, wtopią w dno, a ich nie dotkną. Wtedy macham na nie ręką i łowię okonie.

Środek jeziora ma trzy, w głębszych miejscach, cztery metry. Przy brzegu mało gdzie jest głębiej niż dwa metry. W takich warunkach poszukiwanie okoni jest proste.

  • Zaczynam od miejsc płytkich – mówi p. Krzysztof. – Jeżeli okoni w nich nie znajduję, przenoszę się na głębszą wodę. Raz się tylko na tym sposobie zawiodłem i przez dwa dni nie wiedziałem o co chodzi. Dopiero trzeciego dnia, kiedy dopłynąłem do brzegu, podszedł do mnie miejscowy i powiedział, że dwa dni temu byli na tym jeziorze rybacy.

WWD

Poprzedni artykułKRÓTKA NIMFA I PSTRĄGI
Następny artykułWOBLERAMI Z POWIERZCHNI

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here

- Advertisment -

Most Popular

Recent Comments