sobota, 25 czerwca, 2022
Strona główna Spinning TAKA MAŁA RÓŻNICA

TAKA MAŁA RÓŻNICA

Najwięcej łowię w Wiśle. To zrozumiałe. Mieszkam w Puławach, wiec tę rzekę mam pod nosem. Ale dużo też jeżdżę po Polce. Łowię pstrągi na Roztoczu, znam sporo zbiorników zaporowych i jezior, często jestem nad Bugiem. Najbardziej jednak zaskakuje mnie Odra.

To duża rzeka z ogromną ilością stanowisk dla ryb i to dużych. Miałem okazję się o tym przekonać kilka razy, kiedy na zawodach widziałem, jakie ryby przynosi się do wagi. Jednak sam nie mogłem sobie z tą rzeką dać rady.

Puławy to mocny ośrodek spiningowy. Są tu dwa kluby: Spoon i Pstrąg. Każdy zrzesza około dwudziestu wędkarzy. Rywalizacja pomiędzy klubami i w samych klubach sprawia, że dużo wiemy o łowieniu sztucznymi przynętami. Ale życie uczy pokory. Dlatego przed każdymi zawodami tak ważna jest dobra informacja o łowisku. Nie tylko trzeba znać miejscówki. Równie ważna jest wiedza o tym, na co ryby biorą i w jakiej porze. Można przecież, co się już na pewno wielu spiningistom przytrafiło, bezskutecznie czesać dno przez kilka godzin i to w miejscu, o którym nam powiedziano, że są tam sandacze i że biorą na gumy. Zabrakło jednak informacji, o której godzinie one biorą i gdzie. Bo w tym samym miejscu w określonym czasie będą żerować przy dnie, ale przyjdzie taka pora, że pójdą w pół wody i będzie je można złowić wyłącznie na woblera. A to przecież tylko część wiedzy.

Podstawową rybą, którą się łowi na zawodach, a także po to, by sprawdzić, czy i jak inne drapieżniki żerują, jest kleń. I właśnie po kleniach widać, jak ogromna jest różnica między łowiskami w Odrze i Wiśle. Już kilka razy mi się zdarzyło, że w Odrze nie mogłem złowić klenia, kiedy w Wiśle łowię je na zawołanie. Stoją niemal w takich samych miejscach, w każdym przelewie i w każdym uskoku dna. Tu i tam pływają stadami w pobliżu zawirowań. Ale tego samego brać nie chcą.

Odrzańskie klenie lubią duże woblery. Najmniejszy musi mieć pięć centymetrów, podstawowy rozmiar to siódemka. Bardzo dobre są tam woblery czarne w złote ciapki lub w tak zwanych kolorach naturalnych: ciemny grzbiet, jasne boki i biały brzuszek, a do tego jakieś czerwone lub czarne akcenty. W Wiśle kleń na taki wobler nawet nie spojrzy. Tutaj łowię je na woblery małe, trzycentymetrowe, tak zwane brudasy. To połączenie czerni i złota. Czasami biorą na srebrnobiałe z czarnym grzbietem.

Wiele różni te dwie rzeki. Ich wielkość, ilość kamiennych umocnień na brzegach, zadrzewienie, nawet to, co zalega na dnie. Na pewno wpływa to na ryby, zwłaszcza na to, co jedzą. Dlatego trzeba być bacznym obserwatorem przyrody, a z tego, co się zobaczy lub usłyszy, wyciągać prawidłowe wnioski.

Jarosław Kamiński
Puławy

Poprzedni artykułLESZCZE Z PŁYTKICH WÓD
Następny artykułRYBY NA KOLOROWO

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here

- Advertisment -

Most Popular

Recent Comments