sobota, 29 stycznia, 2022
Strona główna Spinning POCZĄTEK NA PŁYCIZNACH

POCZĄTEK NA PŁYCIZNACH

Świetnymi łowiskami są rozlewiska. Okonie żerują tam na płyciznach w zalanych trawach. Trzeba je spokojnie podchodzić, bo w takich warunkach są płochliwe. A w ogóle wiosenne okonie zbytnio nie kapryszą. Jeśli tylko są w łowisku, biorą od razu i zdecydowanie.

Rzeczne okonie są już po tarle. W ciepłe dni patrolują zatoki, przybrzeżne zarośla, wszelkie wypłycenia i partie zalanego brzegu, gdzie woda najszybciej się nagrzewa. Gdy jest zimno, a na dodatek wieje wiatr, lepiej ich szukać przy stromych brzegach, zatopionych drzewach i krzakach. O tej porze roku okonie chętnie zadowalają się drobnym pokarmem w postaci larw, dżdżownic, kijanek i narybku, więc jest to wyśmienity czas na spiningową dłubaninę.

Największe szanse na udany połów dają dni ciepłe, słoneczne, o ustabilizowanym ciśnieniu. W taką pogodę rzadko zawodzą 3-centymetrowe twistery, uzbrojone w główki o wadze 1 – 2 gramów. Bardzo ważny jest ich kolor. Pewniak to motor-oil, czysty lub z brokatem. Od tych gumek zaczynam i nieraz łowię na nie przez większość dnia. Jeżeli nie skutkuje motor, próbuję twisterków krwistoczerwonych, ten kolor wyzwala w drapieżnikach agresję. W wodzie mętnej po opadach skuteczne są gumki żółte, marchewkowe lub seledynowe fluo, bo są najlepiej widoczne. Wieczorem, a także w dni pochmurne dobre bywają gumki białe, a jeszcze bardziej biało-czerwone flagowce. Natomiast w dni słoneczne przynęty powinny być ciemne (fioletowe, brązowe, zgniłozielone).

Gusta okoni są nieprzewidywalne i zmienne. Często jest tak, że po wyłowieniu kilku sztuk nagle się do jakiegoś koloru zniechęcają. Wtedy należy im podsunąć jakiś inny, ale nie kontrastowy. Najlepiej o odmiennym odcieniu korpusu lub brokatu – tak wynika z mojego doświadczenia. Dlatego zawsze mam ze sobą twistery o rozmaitych barwach i robię z nimi wiele prób.

Wczesną wiosną twistery ściągam powoli pod prąd, cały czas podszarpując je krótkim ruchem szczytówki tak, jakbym delikatnie zacinał. Dżigów prawie nie używam, bo o tej porze roku brania z opadu są rzadkie. Zwykle atak następuje wtedy, gdy gumka przyspiesza, ale bywa i tak, że niechętnie biorą na przynęty, które się żwawo poruszają. Skubią im tylko ogonki i trudno je zaciąć. Wówczas po zarzuceniu pozwalam twisterowi swobodnie opaść na dno i chwilę tam poleżeć. Potem wolno unoszę szczytówkę, w ten sposób przeciągam przynętę około metra i natychmiast luzuję żyłkę, żeby gumka ponownie spoczęła na dnie. Kolejne uniesienie gumki – okoń siedzi. Trudno ustalić moment, kiedy pochwycił twistera, bo ataku w ogóle się nie czuje.

Do takiego łowienia stosuję główki gramowe, cięższych okonie nie chcą zasysać. W chłodne dni, kiedy ryby nie wychodzą na płycizny, lecz siedzą w głębszych miejscach i z dala od brzegu, po delikatnym oderwaniu przynęty wlokę ją powoli 2 – 3 centymetry nad dnem, z sekundowymi przerwami, podczas których przynęta puka w dno i wzbija drobiny mułu. Mniej więcej w połowie kwietnia, kiedy ciepła pogoda już się utrwali, okonie zaczynają polować na coraz liczniejsze stada drobnicy kręcącej się na płyciznach. Dla mnie to sygnał, żeby zamiast twistera uwiązać do wędki małego rippera. Moimi faworytami są rybki o długości 3 – 4 cm, perłowe, perłowe z odcieniem niebieskim, motor-oil, beżowe, marchewkowe. Uzbrajam je na ogół w dwugramowe główki. Prowadzę w pół wody średnim, równomiernym tempem – nie za wolno, nie za szybko, tak jak błystkę. Gdy okonie tylko odprowadzają przynętę, ale jej nie atakują, dobry skutek daje szybkie przeciąganie rippera przy powierzchni wody.

Dla sporej grupy spiningistów wiosenny wypad na okonie jest inauguracją sezonu. Radzę się do niego dobrze przygotować. Przede wszystkim jeszcze w domu przejrzeć przynęty. Okonie są wybredne, nie zaatakują źle lub nierówno pracującej gumki. Dlatego należy usunąć te, które mają załamany ogonek, są pokrzywione i trwale zabrudzone.

Mniej uszkodzone można spróbować naprawić – nagrzać nad ogniem (zapalniczka, palnik kuchenki) i wyprostować. Braki trzeba uzupełnić, kupując nowe przynęty. Gumki układamy w starannie umytym pudełku albo czystej torebce plastykowej. Od dawna najlepsi okoniarze do torebki z gumkami wpuzczają kilka kropel atraktora. Ten zabieg zatuszuje niepożądane zapachy, a poza tym sprawi, że gumki nie wyschną i nie zesztywnieją. Czasami okonie nie reagują nawet na najlepszy atraktor. Warto więc z sobą zabrać pudełeczko z czystymi ochotkami. I kiedy stwierdzimy, że okonie interesują się gumką w jakimś konkretnym kolorze, ale zbytnio jej nie zajadają, użyjmy ochotkę. Włóżmy jej kilkadziesiąt do woreczka foliowego i rozgniećmy na miazgę, po czym w tej mazi zanurzajmy, przed każdym rzutem, przynętę. Skutek murowany.

Przeglądu wymagają również główki, zwłaszcza ich haczyki – tępe trzeba naostrzyć. Koniecznie należy obejrzeć żyłkę na kołowrotku. Do łowienia okoni używamy małych średnic (0,12 – 16 mm), które szybko się niszczą. Najlepiej założyć nową żyłkę. Wydatek nieduży, a unikniemy przykrych niespodzianek.

Poprzedni artykułKOCHAJMY POTOCZKI
Następny artykułSTOPER NA DUŻE GŁĘBOKOŚCI

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here

- Advertisment -

Most Popular

Recent Comments