środa, 30 listopada, 2022
Strona główna Spinning DUŻE SZCZUPAKI Z RZEKI

DUŻE SZCZUPAKI Z RZEKI

W Odrze jest jeszcze wiele dużych szczupaków, ale trudno je złowić, bo rzadko żerują i nie ma ich blisko brzegu.

Za szczupakami biegam brzegami Odry i Warty blisko czterdzieści lat, więc widzę, że jest ich coraz mniej. Nie ubywa ich dlatego, że jest coraz więcej wędkarzy i że oni mają coraz lepszy sprzęt. Główna przyczyna to niskie stany wód. Kiedyś każdej wiosny rzeka wylewała od wału do wału i ryby się wycierały na zalanych łąkach. Dzisiaj, jeżeli Odra nawet wyleje, to na tak krótko, że wprawdzie szczupaki zdążą się wytrzeć, ale ich ikra pozostaje na suchym brzegu.

W zeszłym roku poziom wody obniżył się tak bardzo, że odsłonił wszystkie przybrzeżne zakamarki. Można się było naocznie przekonać, gdzie rzeka dokłada piasek, a gdzie tworzy między główkami przykosy. Widać było prawie suche głęboczki, w których przy normalnym stanie wody kryją się duże ryby. Wiele z nich jest niedaleko od brzegu, w zasięgu krótkiego rzutu. Można było zobaczyć, ile kryjówek mają drapieżniki na rozbitych szczytach główek. Wśród rozrzuconych przez wodę i lód kamieni potworzyły się małe pieczary, w których mogły się schować nawet metrowe ryby. Niestety, we wszystkich tych miejscach bardzo rzadko można znaleźć duże szczupaki, a to dlatego, że jest ich mniej niż kiedyś i są częściej płoszone, bo brzegami wędruje więcej wędkarzy.

Teraz szczupaki siedzą w głównym korycie, w środku nurtu. Leżą tam głazy i stare pnie powalonych drzew, za którymi się kryją. Jest grupa wędkarzy, którzy je tam łowią. Rzekę znają doskonale i każdą na jej dnie przeszkodę godzinami obławiają ciężkimi wahadłówkami lub dżigami z dużymi gumami. Brań wiele nie mają, ale kiedy wracają do domu z rybą, to zawsze jest to okaz ważący powyżej pięciu kilogramów.

Niektóre z tych szczupaków żyjących w głównym nurcie – takie jest moje zdanie – podpływają blisko brzegu na żer. Spotykam je w różnych miejscach – na płyciznach i w rynnach za główkami, także na napływach. Są więc w zasięgu ręki każdego wędkarza, który z dobrego miejsca potrafi dobrze podać przynętę.

Duże szczupaki są ostrożne. Niejeden już raz widziałem, jak odprowadzają moją wahadłówkę. Ale robią to tylko raz. Na powtórkę są już zbyt mądre. Mogę więc śmiało powiedzieć, że duże szczupaki są rybami pierwszego rzutu.

Poziom wody w rzece ciągle się zmienia, dlatego zanim rzucę blachę, nawet w bardzo dobrze mi znane miejsce, dokładnie oglądam powierzchnię wody. Na ogół powtarzam dokładnie to, co już kiedyś w tym miejscu robiłem, ale czasami widzę, że prądy układają się inaczej niż poprzednio. W takim przypadku wolę dłużej pomyśleć, nim się zdecyduję na rzut. Mam przecież do wyboru kilka wariantów. Mogę chlapnąć wahadłówką szczupakowi nad głową albo podać mu ją tak, żeby do niego napłynęła niczym chora rybka niesiona prądem wody.

Tu muszę wyjaśnić, że chlapanie nie zawsze szczupaka płoszy. Ten odgłos często przyciąga jego uwagę i wyzwala odruch ataku. Nie może to jednak brzmieć tak, jakby do wody na płasko wpadł talerz. W końcowej fazie lotu wahadłówkę trzeba zgasić, przytrzymać wysnuwającą się żyłkę, a kiedy się lekko napnie, przesunąć szczytówkę w tę stronę, gdzie upadła przynęta. W ten sposób podaję wahadłówkę tylko w takie miejsca, w których zauważyłem szczupaka żerującego przy powierzchni, i wiem, że nie jest tam zbyt głęboko.

Nie ma złej ani dobrej pory na złowienie dużego szczupaka przy brzegu. Można je tam spotkać w środku upalnego dnia albo długo po zmierzchu. Jest tylko jedna okoliczność, która wygania je na środek rzeki. To spacerujący po brzegu wędkarze lub my sami, gdy nieostrożnie stąpamy po kamieniach lub miękkim, podlanym wodą gruncie. Dlatego zawsze wybieram sobie miejsca ustronne, bo tam zawsze można złowić drapieżnika.

Wiadomo jednak, że szczupaki chętnie trzymają się takich miejsc, gdzie jest dużo płoci i krąpi, a dużo jest ich tam, gdzie łowią wędkarze gruntowi, którzy zazwyczaj obficie nęcą i cały czas utrzymują ryby w łowisku. Te miejsca też odwiedzam, i to często, zawsze jednak bardzo wcześnie rano, kiedy gruntowcy jeszcze śpią. Czekam też na bardzo złą pogodę, bo wtedy nikomu się nie chce siedzieć na stołeczku. Wichury i deszcze są dobre nie tylko dlatego, że wyganiają znad wody innych wędkarzy, ale mam wrażenie, że wtedy duże szczupaki są mniej ostrożne.

Józef Leśniak

Poprzedni artykułLESZCZE LATEM
Następny artykułZŁOTO Z BAGIEN

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here

- Advertisment -

Most Popular

Recent Comments