czwartek, 30 czerwca, 2022
Strona główna Spinning JESIENNE MIEJSCA

JESIENNE MIEJSCA

Moje ulubione jesienne łowiska to zbiorniki zaporowe Poraj i Przeczyce. Szczupak trafia się tam coraz rzadziej, ale wystarczy obłowić kilka dobrych miejsc, żeby nie wracać do domu z pustymi rękami.

Na zbiorniki zaporowe jesień przychodzi zawsze z opóźnieniem. Im zbiornik większy, im głębszy, tym dłużej utrzymuje się w nim letnia ciepłota. Zazwyczaj woda znacząco ochładza się dopiero na przełomie września i października, a i to nie wszędzie jednakowo. Pierwsze stygną płytkie zatoki i okolice cofki, dokąd główny dopływ przynosi duże ilości zimnej wody. Dopiero potem chłód stopniowo obejmuje środek zalewu. Najdłużej ciepło utrzymuje się w pobliżu zapory.

Sygnałem jesiennego wychłodzenia wody jest dla mnie nie kalendarz, ale ucieczka drobnicy. Latem zawsze pełno jej na płyciznach i pod powierzchnią, potem z tygodnia na tydzień jest jej tam coraz mniej. Przybrzeżne rośliny jeszcze nie zaczęły zanikać, a już jest wśród nich pustawo. W ślad za drobnicą od brzegów i płycizn odchodzą szczupaki.

Wszystko to dzieje się stopniowo. Kiedy roślinność jest jeszcze w dobrym stanie, a pogoda ładna, szukam szczupaków u podnóży stoków i na zewnętrznych skrajach zarośli. Doskonałe są ujścia wszelkich zatoczek i okolice nawet najmniejszych dopływów. Czasem przed zimą podnoszony jest poziom wody w zbiorniku i wtedy przez kilka tygodni znakomicie łowi się w pobliżu zatopionych krzaków i zarośli. Na świeżo zalane tereny wychodzą płocie i okonki, a za nimi ciągną szczupaki.

Z początku nie szukam ich wcale głęboko. Wystarcza mi dwa metry wody pod łodzią. Na płyciznach szczupaki biorą rzadko, za to na stokach chętnie atakują przynęty ściągane z wody płytkiej na głęboką. Korzystne jest zwłaszcza obławianie stromych stoków, bo w jednym rzucie można tam poprowadzić przynętę na różnych głębokościach. Jeżeli brania są w miarę dobre, łatwo wtedy ustalić, na jakim poziomie trzymają się szczupaki.

Pierwsze przymrozki to dla mnie sygnał, że czas przejść na głębsze łowiska. Ani przy brzegach, ani w powierzchniowej warstwie wody płotek i uklejek już wtedy nie widać, a nieliczne okonki nie są chyba dla szczupaków atrakcyjne. Przenoszą się one w ślad za stadami płoci na blaty i stoki, gdzie jest od 2,5 do 5 m wody. Ponieważ czesanie blatów na tej głębokości jest żmudne i mało efektywne, zaczynam wtedy łowić szczupaki tam, gdzie mogą być ich ostoje, a więc w miejscach typowo sandaczowych. Przede wszystkim przy ujściu głównej rzeki, w zaczepach na obrzeżu starego koryta. Szukam też karczy, zatopionych drzew i gałęzi oraz pozostałości po zburzonych budynkach. Łowię nie w samych zaczepach, lecz na ich skraju. Przynętę prowadzę na wysokości do półtora metra nad dnem.

Aktywność szczupaków jest największa około południa, zwłaszcza w dni słoneczne. Pod wieczór brania wyraźnie słabną i wtedy nadchodzi czas sandacza. Bywają też dni, że w zaczepach biorą wyłącznie sandacze. Jedyny wtedy sposób na dużego szczupaka to troling w otwartej wodzie, ale to już zupełnie inna historia.

Andrzej Kazek
Częstochowa
notował J.K

Na stokach i w ruinach zatopionych domów bardzo dobrze sprawdzają się główki typu „końska głowa” wykonane przez Władysława Kondrackiego. W karczach i wśród zwalonych drzew zakładam jakąkolwiek główkę jego roboty, byle z antyzaczepami.

Poprzedni artykułRACZEK NA BRZANY
Następny artykułSANDACZ ZMIENIA IMIĘ WŁASNE

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here

- Advertisment -

Most Popular

Recent Comments