czwartek, 30 maja, 2024
Strona głównaSpławikPŁOCIOWE OSTATKI

PŁOCIOWE OSTATKI

W ostatnich latach jest tak, że po pierwszych mrozach na początku listopada, przychodzi ocieplenie. Ciśnienie się stabilizuje, wieje cieplutki wietrzyk z południowego-zachodu, w południe temperatura przekracza 10 st. C. Dla mnie to sygnał do wyruszenia na warciańskie płocie w okolice Obrzycka. Tam, przy drogowym moście, rzeka wyraźnie spowalnia swój bieg i jest kilka niezbyt głębokich główek, gdzie jesienią lubią gromadzić się ryby.

Łowiskiem płoci jest obszar pomiędzy główkami, szczególnie dołki i stoki piaszczystych łach wyniesionych na środku przez rzekę. Ryby najczęściej przebywają w spokojnej wodzie od strony nurtu. W tym miejscu prąd odbity od ostrogi, traci swój impet, zawraca i kołuje, i pewnie też coś wymywa z dna, skoro tam stoją ryby. Na dnie jest piasek z nalotem mułu, głębokość wynosi 1,5 – 2 m. Płocie łatwo jest namierzyć i szybko zachęcić do żerowania. Dużym plusem jesiennego wędkowania jest to, że przy ograniczonym do minimum apetycie ryb, wystarcza 1 – 1,5 kg zanęty. Niewielką ilość warto zrekompensować wysoką jakością użytych produktów i większym niż latem wkładem pracy.

Sprawdzoną mieszankę robię na bazie wyprażonej na złoto bułki tartej (0,5 kg) z dodatkiem mielonych płatków kukurydzianych (0,5 kg), tłuczonych płatków owsianych (250 g), mąki kukurydzianej podprażonej na kolor jasnobrązowy (250 g), po garści prażonych konopi i coco belge. Nie dodaję żadnych składników dociążających, bo łowię w nieznacznym przepływie. Składniki spożywcze dobrze wabią płocie, lecz by je zatrzymać w łowisku na dłuższy czas, w zanęcie muszą być robaki: pinki i drobna ochotka. Na haczyk najczęściej zakładam jedną różową pinkę z ochotką. Jednak za każdym razem testuję inne przynęty. Niekiedy skuteczniejszy okazuje się pęczak barwiony na żółto lub czerwono, innym razem kawałek czerwonego robaczka.

Łowię na 8-metrową tyczkę. Żyłkę daję jak najcieńszą (główna 0,10, przypon 0,08), bo woda przejrzysta. Stosuję spławik 1,2 g z krótką antenką w kształcie wydłużonej oliwki, który doskonale się spisuje w lekkim uciągu z zawirowaniami wody. Grube płocie bardzo rzadko pokazują się na początku wędkowania, pierwsza ląduje w siatce dopiero po złowieniu kilku drobniejszych ryb. Trzymają się na uboczu, wychwytują robaki w rozmyciu zanęty, w odległości 2 – 3 metrów od miejsca wrzucenia kul. Brania są bardzo delikatne, słabo sygnalizowane. Przy niedokładnym wyważeniu spławika łatwo przegapić nieznaczne zanurzenie antenki albo – co zdarza się częściej – przytrzymanie lub przyspieszenie jego spływania. Nieodzownym elementem listopadowej wyprawy na płocie jest podbierak z długą rękojeścią. Warto o tym pamiętać, aby później nie rozpamiętywać straty kapitalnej płoci, która wypięła się nam pod samymi nogami.

Robert Surmacz

Poprzedni artykuł
Następny artykuł

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

- Advertisment -

Most Popular

Recent Comments