piątek, 7 października, 2022

OKONIE Z TONI

Na początku jesieni okonie żerują znakomicie, ale później, gdy zrobi się zimno, przestają brać. Nagle znikają z przybrzeżnych stoków i podwodnych górek. Schodzą na głębszą wodę, gdzie trudno je znaleźć.

Przed kilku laty w ciepłe listopadowe południe, w głębokiej zatoce jeziora Chłop pod Trzcielem, zasadziłem się z żywcem na szczupaki. Złowiłem parę uklei, które zwabiłem pod pomost białymi robaczkami. Jedną założyłem na haczyk spławikowej żywcówki i zarzuciłem w głąb zatoki. Branie nastąpiło natychmiast, odniosłem wrażenie, że rybka nawet nie dotarła jeszcze do dna. Otworzyłem kabłąk kołowrotka i czekałem, aż rzekomy szczupak przystanie, ażeby pożreć zdobycz.

Żyłka jednak wciąż ubywała ze szpuli. Czyżby węgorz? Zdarzało mi się łowić te ryby w listopadowe szarugi. Zaciąłem. Poczułem duży opór, ale zupełnie nie przypominało to węgorza ani szczupaka. Szarpanina na końcu wędki wskazywała na okonia. Istotnie, po dłuższej chwili na powierzchni wody pokazał się wspaniały, kilogramowy garbus. Tego dnia wyłowiłem jeszcze trzy, podobnej wielkości.

W listopadzie szukam okoni na ostro i głęboko (10 – 12 m) opadających stokach, znajdujących się przy wysokich brzegach lub cyplach wżynających się daleko w jezioro. Dobrymi łowiskami są również głębokie zatoki, nad którymi ośrodki wczasowe zbudowały swoje pomosty. W sezonie usuwa się tam zielsko i na dnie leży czysty piasek. Jesienią w takich miejscach gromadzi się drobnica, a gdzie rybki, tam są i garbusy. Najlepsze przynęty to kilkucentymetrowe (5 – 7) płotki, ukleje lub krąpiki, w jeziorach przepływowych także kiełbie. Kilka razy z dobrym skutkiem użyłem kupionych w sklepie najmniejszych karasków.

Rybki zakładam za pyszczek, przebijając im średniej wielkości haczykiem (nr 6 – 8) górną wargę. Łowię na lekki zestaw spławikowy z przelotowym wagglerem o wyporności 6 g, obciążony pojedynczą łezką. Przy tak niewielkim obciążeniu (zważywszy na głębokość łowiska) rybka, zanim się zmęczy i ulegnie naporowi ołowiu, przez pewien czas krąży w toni. To pozwala trafić na tę warstwę wody, w której przebywają okonie. Bo one nie zawsze stoją przy dnie, nierzadko atakują w połowie wody. Zacinam w tempo, bo duży okoń połyka zdobycz zdecydowanie. Gdy wędkarz zwleka z zacięciem, okoń najczęściej przynętę wypluwa.

WN

Poprzedni artykułBOLENIOWE WYNALAZKI
Następny artykułPŁOCIOWE OSTATKI

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here

- Advertisment -

Most Popular

Recent Comments