wtorek, 18 stycznia, 2022
Strona główna Łowisko SIERPIENICA W SKANSENIE

SIERPIENICA W SKANSENIE

Niegdyś na Sierpienicy od Bukowa do Skrwy stało sześć młynów. Rzeka płynęła wartkim nurtem, kręciła, wymywała doły po kilka metrów głębokości. Mnóstwo było w niej miętusów, jazi, kleni i innych ryb. Ostatni młyn w Borkowie Kościelnym spalił się w 1968 roku, pozostał po nim tylko próg wodny. Za Gierka rzekę w granicach Sierpca uregulowano i wybudowano ujęcie wody dla PKP. Stopień wodny, jaki w tym celu powstał na Skwrze, zahamował swobodny spływ Sierpienicy. Od tego czasu rzeka spowolniała, zaczęła się wypłycać i zamulać.

  • Tam, gdzie melioranci Sierpienicy nie tknęli, jest ona nadal dzika i bogata w ryby – mówi Sławomir Drozd, właściciel sklepu wędkarskiego w Sierpcu. – Najwięcej jest płoci, doskonale biorą na ciasto czosnkowe. Żeby jednak złowić większego leszcza lub karpia, trzeba się dobrze nagimnastykować. Z drapieżników przeważają szczupaki. Prawie co roku w starorzeczu koło Borkowa łowi się na żywca metrowe okazy.

Sierpienica jest najpiękniejsza przy ujściu do Skrwy, gdzie meandruje w głębokiej, mocno pofałdowanej i częściowo zalesionej dolinie. Wkoło malownicze jary, w nurcie powalone drzewa, podmyte burty, doły. Widuje się bobry, wydry, myszołowy. Ten odcinek jednak nie cieszy się uznaniem wędkarzy. – Jest przekłusowany – mówi Drozd. – Tutaj też najbardziej widać efekt podpiętrzenia Skrwy. Woda prawie stoi i nawet zimą ma kolor mlecznożółty. W zastoiskach pełno śmieci: plastykowe butelki, worki, szmaty… Latem czuć zapach zgnilizny. Wędkarze zaglądają tylko na samo ujście, gdzie przeważnie łowią płocie i leszczyki, czasem trafi im się ładny jaź albo szczupak ze Skrwy.

Ujściowy odcinek Sierpienicy przylega do utworzonego w 1987 roku Muzeum Wsi Mazowieckiej, gdzie na powierzchni 60 ha zgromadzono 58 obiektów budownictwa ludowego (m.in. chałupy, zagrody, karczmę, wiatrak). W tradycyjny sposób uprawia się pola, sady i ogrody, hoduje pszczoły, owce, kozy, konie. Program zagospodarowania skansenu przewiduje budowę trzech wsi, osady karczemnej i młynarskiej oraz zespołu dworskiego. Dyrektor Jan Rzeszotarski chciałby mieć w granicach swojego muzeum również Sierpienicę. Na Zachodzie widział takie skanseny. – Rzeka była nieodłącznym elementem dawnej wsi – argumentuje.

  • Należałoby zrobić porządek z powalonymi drzewami, żeby mogły pływać kajaki – mówi dyrektor Rzeszotarski. – Koryto trzeba oczyścić ze śmieci i pogłębić, zabronić spuszczania do rzeki ciepłych wód poprodukcyjnych (robi to mleczarnia i browar), zlikwidować dzikie zrzuty ścieków. To nazbyt piękny zakątek, żeby dalej marniał. Na Mazowszu takich już mało. Andrzej Wajda, który kręcił tutaj sceny do „Pana Tadeusza”, był Sierpienicą zauroczony. Obiecał, że wróci nad jej brzegi z ekipą filmową.

Dyrektor Rzeszotarski zabiega o poparcie swych dążeń w Sejmiku Mazowieckim. Jak będzie trzeba, wystąpi o utworzenie rezerwatu lub nawet weźmie udział w konkursie ofert na użytkowanie rybackie przyujściowego odcinka Sierpienicy. W jego planach wędkarze mogliby łowić ryby po wykupieniu biletu wstępu, bo na wolnym powietrzu znajduje się wiele cennych zabytków, jak choćby kapliczki zawieszone na drzewach. Przebywanie osób postronnych na terenie skansenu musi być zatem kontrolowane. Wędkarze z Sierpca określają jego plany jako niedorzeczne. Zwracają uwagę, że przysługuje im swobodny dostęp do rzeki z każdego brzegu. Jeżeli muzeum chce być spokojne o swoje eksponaty, powinno ogrodzić swój teren siatką.

Wiesław Branowski

Poprzedni artykułRABA – SEZON NA OKRĄGŁO
Następny artykułCZY RYBA PAMIĘTA

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here

- Advertisment -

Most Popular

Recent Comments