wtorek, 18 stycznia, 2022
Strona główna Biologia PŁOCIOWE CIEKAWOSTKI

PŁOCIOWE CIEKAWOSTKI

PROBLEMY MATRYMONIALNE
Gdy obserwujemy z brzegu trące się płocie, może się nam wydawać, że na tarlisku panuje chaos. W rzeczywistości jest inaczej. Tarlisko podzieliły między siebie samce, które zawsze pojawiają się tam jako pierwsze i starają się zająć jak najlepsze miejsce do odbycia godów (głównie chodzi o to, by było ono porośnięte wodną roślinnością). Oczywiście dochodzi przy tym do sporów i konfliktów, ale dzięki temu najlepsze samce zapewniają swojemu potomstwu najlepsze warunki do rozwoju.

Znalezienie i obronienie takiego miejsca to najważniejszy atut samca wobec samicy. Od tego bowiem zależy, czy zechce ona przystąpić z nim do tarła. Ostateczną decyzję podejmuje bowiem samica. Dosyć częste to zjawisko u zwierząt, ponoć występuje także u ludzi.

Ale dla samiczki dobre lęgowisko nie załatwia jeszcze wszystkiego. Dokładnie przygląda się również przyszłemu wybrankowi. Szuka na nim oznak zdrowia lub choroby. Największe wzięcie mają samce w pełni zdrowe. Co jednak robić, gdy takich nie ma? Na to samice też mają sposób. Niektóre pasożyty zmieniają wysypkę perłową na ciele samca. Ta wysypka, rodzaj szaty godowej, to jasne wzgórki zrogowaciałej skóry znajdujące się na górnej części głowy i tułowia. Stwierdzono, że samce silnie zaatakowane przez nicienie mają mniej wysypki na bokach ciała, natomiast te, które padły ofiarą skorupiaka pasożytującego na skrzelach (Diplozoon), mają jej mniej na całym ciele.

Gdy samica nie ma możliwości wyboru samca zdrowego, nie jest jej obojętne, z którym przystąpi do tarła. Odporność na pasożyty ma bowiem podłoże wrodzone (genetyczne). Oznacza to, że i ona sama na niektóre z nich jest bardziej odporna, a na inne podatna. Samica odporna na nicienie będzie się starała wytrzeć z samcem odpornym na pasożyta skrzelowego, i odwrotnie. Samice robią to po to, żeby za pośrednictwem swego partnera przekazać potomstwu tę odporność, której same nie posiadają.

Jest to ciekawy przykład tego, jak organizm, choć sam nie może się przed pasożytem bronić, próbuje taką ochronę zapewnić potomstwu, wykorzystując przy tym widoczne skutki działania tego pasożyta (samica obserwuje, jaką wysypkę ma samiec). Najczęściej sytuacja jest odwrotna, to pasożyt potrafi zmyślnie manipulować rybą dla własnych celów. Przykładem jest chociażby tasiemiec rzemieniec (Ligula). Zarażone nim płocie zamiast, jak zwykle, przebywać w pobliżu dna lub w wodnej toni, pływają blisko powierzchni wody, w dodatku bardzo powoli. Tutaj są bardziej narażone na atak rybożernego ptaka. O to właśnie chodzi tasiemcowi, bo ptasi przewód pokarmowy to jedyne miejsce, w którym może nastąpić dalszy jego rozwój.

PŁOCIE I OKONIE
Płocie i okonie należą do najpospolitszych ryb żyjących w naszym kraju. Gdzie są płocie, tam też zwykle występują okonie. Muszą więc sobie wchodzić w drogę. Przyjmuje się, że w jeziorze (lub innym zbiorniku) zeutrofizowanym lepiej się wiedzie płociom, a gorzej okoniom. Płoć bowiem potrafi znacznie sprawniej chwytać drobne skorupiaki (rozwielitki, oczliki). W dodatku robi to jakby w biegu, płynąc cały czas szybko. Natomiast okoń przed samym atakiem na chwilę się zatrzymuje. Już w stadium narybku daje to płociom znaczną przewagę nad okoniami, bo w tym samym czasie mogą one chwycić więcej pokarmu. Okoniom nie pozostaje nic innego, jak przejść na inną dietę. Ich najważniejszym pokarmem stają się drobne zwierzęta żyjące na dnie w pobliżu brzegów.

Problem w tym, że w tych samych miejscach i tego samego pokarmu szukają również okonie trochę starsze. Dochodzi więc do silnej konkurencji między dwoma lub nawet trzema rocznikami okoni i automatycznie spada ich tempo wzrostu, najsilniej oczywiście u roczników najmłodszych. Skutki tego są dalekosiężne. Takie słabo wyrośnięte sztuki łatwiej padają ofiarą drapieżników, w starszym wieku osiągają dojrzałość płciową i później przechodzą na drapieżny tryb życia (zwykle następuje to dopiero po przekroczeniu 15 cm długości). Drobny okoń natomiast lepiej sobie radzi wśród niezbyt gęstych wodnych roślin, łatwiej znajduje tam pokarm. Dlatego w jeziorach czystych, gdzie roślinność jest dobrze rozwinięta, w strefie przybrzeżnej okonie mają przewagę.

Dominacja płoci nad okoniem bierze się też stąd, że mogą one zjadać glony, detrytus (szczątki obumarłych organizmów) i rośliny, gdy tymczasem okoń to zdeklarowany mięsożerca. Jedynie w jeziorach czystych i ubogich w pokarm daje to fory okoniowi. Z wiekiem staje się on bowiem groźnym rybożercą, co pozwala mu wykorzystywać pokarm, który dla płotek jest niedostępny.

Z PRZODU GŁODNE, Z TYŁU NAJEDZONE
Ławice ryb najczęściej nie mają stałych liderów. Przodownicy ciągle się zmieniają. Czasem co prawda widać, że na czele stada płyną albo osobniki największe, albo całkiem małe (oba warianty stosują karpie), ale i w ramach tych grup dochodzi do zmian. Trzeba więc być bardzo uważnym obserwatorem, żeby dostrzec, że w ławicy ryb panują jakieś reguły.

Udało się to niemieckiemu badaczowi Jensowi Krausemu, który obecnie pracuje w Wielkiej Brytanii. Właśnie tam obserwował on mieszane ławice płoci i jelcy w małej bystrej rzece. Zauważył, że ryby płynące z przodu częściej chwytają niesione z prądem cząstki pokarmu. To jeszcze niczego nie dowodzi, dlatego dodatkowo przeprowadził prosty eksperyment. Złowił pewną liczbę płoci i podzielił je na dwie grupy. Jedną z nich przez trzy dni głodził, druga mogła w tym czasie jeść do woli. Ryby z każdej grupy oznakował różnymi plamami, a potem znów wpuścił je do wody. Część tych ryb gdzieś znikła, prawdopodobnie na skutek stresu odpłynęły, reszta jednak przyłączyła się do rodzimej ławicy. Pierwszego dnia płocie głodzone przebywały głównie z przodu stada, a dobrze odżywione z tyłu. Po kilku dniach sytuacja się wyrównała i dawna głodówka nie wpływała już na miejsce w ławicy. W późniejszych badaniach Krause stwierdził, że także w wodach stojących na czele ławicy płyną płocie głodne, a najedzone na jej końcu.

Zajmowanie pewnych miejsc w ławicy daje różne korzyści, związane nie tylko z dostępnością pokarmu. Gdy ryba płynie z tyłu grupy, traci mniej energii, bo opór wody jest tam mniejszy. To samo zjawisko wykorzystują ptaki lecące w kluczach i kolarze jadący w peletonie. Pozycja w ławicy wiąże się także z bezpieczeństwem. Najmniej zagrożony jest jej środek. Dlatego ryby zabiegają o to miejsce zwłaszcza wtedy, gdy czują zagrożenie ze strony drapieżników.

Waldemar Borys

Poprzedni artykułNA MYCZKOWCACH
Następny artykułGÓRNA NYSA ŁUŻYCKA

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here

- Advertisment -

Most Popular

Recent Comments