czwartek, 30 czerwca, 2022
Strona główna Spinning WIOSENNE PSTRĄGI

WIOSENNE PSTRĄGI

Pstrągi potokowe najchętniej łowię w kwietniu i maju. Chociaż miesiące te następują tuż po sobie, to znacznie różnią się pogodą i stanem wód w rzekach. W kwietniu i maju ryby zajmują odmienne stanowiska, więc i metody łowienia muszą być inne.

W kwietniu, zwłaszcza na początku, dni są jeszcze chłodne, noce nierzadko z przymrozkami. Wiatr często gna po niebie ołowiane chmury, z których spada rzęsisty deszcz albo sypie śnieg. Po marcowych roztopach woda jest jeszcze podwyższona, ale już się zaczyna oczyszczać i powoli opadać. Pstrągi znajdują wreszcie dużo pokarmu, więc żerują na ogół cały dzień. Są przy tym mało płochliwe i dość łatwo je podejść.

Kwietniowy potokowiec może stać niemal wszędzie: za patykami na dnie, przy nawisach traw, za zwaloną gałęzią, przy niedużym krzaczku, w dołku lub za kamieniem, jednym słowem tam, gdzie ma trochę prądowego cienia, a przepływająca nad nim woda niesie różne smakołyki. Chociaż pstrągi już nie stronią od głównego nurtu, to jednak przeważnie łowię je na spadkach dna, mniej więcej w połowie głębokości.

W kwietniu sporo czasu spędzam nad prostkami. Cenię zwłaszcza te, które zaczynają się tuż za gwałtownym zakrętem, a ich główny nurt trzyma się jednego brzegu. Najlepiej jest wtedy, gdy mogę stać po głębszej stronie rzeki, a wypłycenie ciągnie się w stronę przeciwną. Tam właśnie rzucam przynętę, nieznacznie ją zatapiam i pozwalam jej na napiętej żyłce spłynąć łukiem pod mój brzeg. Wobler powinien poruszać się jak najwolniej i lekko kołysać na boki. Nie spieszę się, kilometrowy odcinek obławiam nawet cały dzień. Przeczesuję dosłownie każdy centymetr rzeki, ale nigdy nie rzucam dwa razy w to samo miejsce. Po każdym następnym rzucie przynęta spada trochę dalej.

Rzecz jasna nie wszystkie pstrągi są aktywne i żerują na otwartej wodzie. Niektóre pozostają w swoich kryjówkach. Tworzą je podmyte korzenie i skarpy, zwalone drzewa, leżące w korycie głazy. Pstrągi czują się tam bezpiecznie i nie muszą tracić energii na pokonywanie prądu wody. Te kryjówki obławiam na wiele sposobów. Zawsze staram się podejść przynętą jak najbliżej miejsca, w którym spodziewam się pstrąga. Naprowadzam ją tam z różnych stron. Nie poprzestaję też na jednym woblerze, próbuję kilku różnych. Wybieram takie, które pracują coraz bardziej agresywnie i mają wyzywające barwy. Idzie mi o to, by pstrąga podniecić i pobudzić w nim instynkt obrony terytorium.

W maju nad brzegami i w wodzie raptem robi się zielono. Rzeki osiągają swoje średnie poziomy, oczyszczają się i stabilizują. Pstrągi przenoszą się na środek, do głównego nurtu, i pozostają tam aż do jesieni. Z wyjątkiem kilku dni, gdy roi się jętka majowa, żerują najchętniej rano i przed zachodem słońca. Stają się też bardzo ostrożne i płochliwe.
W maju bankowe są zwężenia rzeki, gdzie ściśnięty prąd przyspiesza i w dnie wymywa jamę. Pstrągi stoją na początku wlewki, zwykle na skraju płytkiej i głębokiej wody. Z kolei przy powalonym w poprzek rzeki drzewie ustawiają się tam, gdzie prąd wtłacza wodę pod pień. Te miejsca obławiam wachlarzem, rzucając przynętę na skraj wlewki. Jeżeli ryzyko zaczepu nie jest duże, pozwalam jej wpłynąć pod zwalisko i trochę ją tam przytrzymuję. Po paru rzutach zmieniam łowisko, bo majowy pstrąg, gdy ma ochotę, to uderza za pierwszym, drugim, góra trzecim razem. Uporczywym biczowaniem wody tylko go przestraszę, a wtedy schowa się głębiej w swojej kryjówce. Jeśli miejsce jest godne uwagi, a tym bardziej, kiedy dostrzegłem pstrąga, wracam tam kilka godzin później, w drodze powrotnej.

Dobrymi łowiskami są również głębokie żwirowe rynny. Obławiam je klasycznie po łuku woblerami o drobnej akcji ogonowej. Rzucam również, z prądem, pękatymi woblerami o bardzo agresywnej akcji, tonącymi lub o pływalności zerowej. W takich sytuacjach są niezastąpione. Bardzo skuteczne jest połączenie tych dwóch sposobów. Rzucam woblera pod prąd pod kątem 45 stopni i sprowadzam go pod powierzchnią wody trochę szybciej od prądu, żeby się tylko delikatnie kolebał. Gdy zrówna się ze mną, przestaję skręcać żyłkę i pozwalam mu się obrócić głową pod prąd. Od tej chwili spływa po łuku. Pstrągi najczęściej uderzają w momencie, gdy wobler się obraca. Brania są mocne i zdecydowane, więc pilnuję, żeby sprzęgło kołowrotka było dobrze wyregulowane.

Marcin Kotowski

Poprzedni artykułWIKARYJSKIE
Następny artykułWIOSENNY STREAMER

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here

- Advertisment -

Most Popular

Recent Comments