sobota, 29 stycznia, 2022
Strona główna Spławik NA LINY W TRAMPKACH

NA LINY W TRAMPKACH

Który wędkarz, brodząc w wiosennej wodzie ze spiningiem lub spacerując w gumowych butach nad samym brzegiem jeziora się nie wystraszył, gdy nagle coś dużego i żywego plusnęło, chlapnęło albo nawet uderzyło go w nogi?

Spiningista będzie pewny, że to szczupak. Wędkarz wchodzący do wody, żeby zarzucić zestaw na karpia, pomyśli, że to właśnie jego marzenie stało w szuwarach i wygrzewało się w ciepłej wodzie. Nie chcę zaprzeczać tym przypuszczeniom, bo i spiningista, i karpiarz mogą mieć rację. Sam bardzo często widzę w wodzie to, co chcę widzieć. Bez tego nie miałbym wyobraźni i nadziei. Ale daję głowę, że w większości podobnych przypadków są to liny.

Wczesną wiosną rewelacyjnymi łowiskami są małe, płytkie jeziorka o lekko mulistym dnie, szybko porastające roślinnością od samego brzegu. Gdy przedwiośnie ciepłe, w ciągu tygodnia lub dwóch na ich dnie tworzy się rzadki zielony dywan, z którego wystają malutkie, jeszcze nie rozwinięte liście grążela. To właśnie tu, po zimie, zaczyna się życie w jeziorze, pełne obfitości i obżarstwa. Kto nie wierzy, niech z takiego miejsca przykrytego półmetrową wodą zagarnie garść mułu, a przekona się, że 90 procent tego, co trzyma w dłoni, żyje. Są to głównie różnej wielkości ślimaki i larwy rozmaitych owadów. Wyżerkę mają tu i drapieżniki, i białe ryby.

Każdemu, kto stanie nad brzegiem takiego płytkiego, wolno zarastającego jeziora, od razu przyjdzie na myśl tylko jedna ryba: lin. Jednak typowych dla lina bąbelków nie zobaczymy, bo wiosną ryby te żerują wczesnym świtem lub o zmierzchu. Nie przeszukują dna, to i nie zostawiają po sobie śladów. Jedzenia przecież mają pod dostatkiem na powierzchni dna. W słoneczne dni stoją w bardzo płytkiej, nagrzanej wodzie zaszyte w gąszczu suchych zeszłorocznych badyli pałki lub tataraku. Wśród nich są naprawdę wielkie sztuki.

Na łowisku trzeba zachować wręcz wzorową ciszę. Gumowców, nawet krótkich, lepiej nie wkładać, bo zawsze może się zrodzić pokusa, by wejść do wody, skąd łatwiej będzie zarzucać zestaw. Obyśmy tego nie żałowali! Przecież akurat dwa metry od nas może stać lin, który spłoszony pójdzie jak torpeda i szybko tu nie wróci. Na taką wyprawę najlepsze są trampki, bo żeby w nich nóg nie zmoczyć, trzymam się z dala od wody, a nawet od brzegu jeziora.

Wygodny sprzęt to 4-metrowa wędka z żyłką 0,20 na kołowrotku i przyponem 0,16 – 0,18. Spławik nie może być za ciężki, bo taki, jak chlapnie o wodę, to spłoszy ryby. Powinien być smukły, o wyporności dwóch gramów. Haczyk nr 8 – 6.

Zanim zarzucimy wędkę, trzeba liny trochę podenerwować. Warto mieć w zapasie sporo czerwonych i białych robaków i zanęcić nimi kilkanaście łowisk na kilkudziesięciometrowym odcinku. Garść robaków należy sypnąć pod każdą kępę suchych zeszłorocznych traw oraz pod wychodzące nad powierzchnię wody pojedyncze świeże roślinki. W tym okresie nie warto marnować czasu na zanęcanie tylko jednego miejsca, bo liny jeszcze nie wędrują w poszukiwaniu pokarmu. Głębokość wiosennych łowisk nie powinna przekraczać metra, najlepiej jeśli jest o połowę mniejsza. Warunek: nie za blisko brzegu.

Liny stoją dosłownie w bezruchu, ale jak tylko im coś żywego i smakowitego powoli przeleci koło nosa, od razu i bez obaw wciągają to do pyska. Zestaw z czerwonym i białym robakiem na haczyku zawsze trzeba wyrzucić najpierw na wodę i dopiero potem bardzo powoli i cicho podciągać pod zanęconą kępę.

Grunt na zestawie zawsze mam jednakowy (50 – 60 cm). Nieważne, czy przynęta wisi nad dnem, czy na nim leży. Po kilkunastu minutach, jeżeli nie ma brania, przechodzę pod następną kępę lub w inne zanęcone miejsce. Jeśli podstawię robaka linowi pod pysk i będę zachowywał się cicho, branie jest prawie natychmiastowe.

Liny lubią mięso

Liny rozpoczynają żerowanie już w marcu, wybierając miejsca o najwyższej temperaturze wody, a więc płytkie i osłonięte od wiatru. Od tego czasu aż do początku tarła w czerwcu odżywiają się najintensywniej w ciągu całego roku. Wiosną też najszybciej rosną.
W pokarmie linów przeważają drobne zwierzęta, rośliny są tylko dodatkiem do letniego menu. Wiosną są zdecydowanie mięsożerne, ale że zwierzęta bezkręgowe są jeszcze nieliczne (dotyczy to zwłaszcza larw wodnych owadów) ich uwaga koncentruje się głównie na ośliczkach, które kręcą się blisko brzegów w szczątkach obumarłych roślin. Niekiedy te skorupiaki stanowią aż 40 procent wagi zjadanego przez liny pokarmu. Prócz ośliczek, wiosenne liny pożerają też larwy ochotek, chruściki i ślimaki. Wygrzebują je z dna lub zbierają z jego powierzchni, a muszle ślimaków kruszą mocnymi zębami gardłowymi o twardych i płaskich koronach.

Liny poszukując pokarmu posługują się przede wszystkim węchem. Wzrok u nich odgrywa mniej istotną rolę, dlatego żerują również w nocy. Jednak wczesną wiosną nocne schładzanie się wody znacznie spowalnia procesy życiowe tych ciepłolubnych ryb, więc żerują prawie wyłącznie w dzień.

(bw)

Poprzedni artykułŁĄCZNIK
Następny artykułMIESZKAŃCY GLEBY

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here

- Advertisment -

Most Popular

Recent Comments