środa, 19 stycznia, 2022

OD OGONA

Rzadko mam okazję łowić trocie w dużych rzekach. Najczęściej zaglądam nad Grabową albo nad zupełnie niepozorną rzeczkę Uniestkę, która wpada do jeziora Jamno. W małych rzekach podchodzę srebrniaki tak samo jak pstrągi: idę w górę
i zachodzę je od ogona.

Warunkiem złowienia srebrnej troci jest ostrożne podejście na odległość rzutu. Dlatego muszę być sam. Na Parsęcie spłoszony srebrniak może odskoczyć kilkadziesiąt metrów pod drugi brzeg, zejść w głębinę lub schować się w następny dół. Małe rzeki są płytkie, często na kilkudziesięciu metrach jest jeden dołek, a ścieżka biegnie kilka metrów od wody. Przejście człowieka płoszy ryby na wiele godzin. Dlatego jak widzę wędkarza przed sobą, robię w tył zwrot i idę tam, gdzie tego dnia ludzi jeszcze nie było.
W Uniestce rzadko da się prowadzić błystkę na odcinku dłuższym niż kilkanaście metrów. Czasami można rzucić zaledwie na długość wędki. Żeby zajść srebrniaka od tyłu, muszę łowić w górę rzeki. Wtedy on mnie nie widzi i jeśli zachowuję się cicho, mogę podejść całkiem blisko.

Srebrniaków szukam zawsze przy brzegach. Tam, w korzeniach drzew, pod podmytymi burtami, przy palikach i między zielskiem srebrzyste trocie szukają kryjówek. Im niższy poziom wody, tym częściej tam się właśnie chowają. Tylko przy bardzo niskiej wodzie schodzą do dołków. W słoneczne dni troć szuka cienia, czasami nawet w wodzie płytkiej po kolana.

Przeważnie idę bardziej dostępnym, uczęszczanym brzegiem, by łowić po drugiej stronie, gdzie ryby są mniej przepłoszone. Swój brzeg obławiam tylko na długich prostkach, wzdłuż których nie ma dojścia do wody. Tam wyjątkowo prowadzę błystkę pod prąd. Najwygodniej się łowi na zakrętach. Mogę wtedy prowadzić błystkę kilkanaście metrów wzdłuż jednego i drugiego brzegu.
Zarówno z prądem, jak i pod prąd łowię na obrotówki typu long nr 2 i 3 ze standardowym obciążeniem. Żeby się dały jak najwolniej prowadzić z prądem, podginam w nich końcówkę skrzydełka na zewnątrz. Im szybszy nurt, tym bardziej. Wolę za każdym razem dopasowywać obrotówkę do warunków w rzece niż zmieniać ją na inną.

Im jaśniej, tym ciemniejsze zakładam blachy. Na słoneczne dni dobre są błystki HRT z nalepkami w kolorze grafitowym w białe pasy, nazywane zebrami. Przy pochmurnej pogodzie lub wieczorem zakładam przynęty ze skrzydełkami metalicznymi we wszystkich kolorach, ale koniecznie matowe. Często powierzchnie skrzydełek przecieram drobnym papierem ściernym i przydymiam zapalniczką. W każdych warunkach skuteczne są błystki pomalowane na biało albo matowo srebrzone.

Jeśli ryba uderzy w jakąś blachę lub choćby tylko do niej wychodzi, to łowię na nią do końca dnia, mimo że oświetlenie wody się zmienia.

Dariusz Gorgoń
Sianów

Poprzedni artykułOKONIOWE PRZYPADKI
Następny artykułSTO, A MOŻE I WIĘCEJ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here

- Advertisment -

Most Popular

Recent Comments