wtorek, 27 września, 2022
Strona główna Biologia KILKA DOBRYCH ZMYSŁÓW

KILKA DOBRYCH ZMYSŁÓW

Gdy się sumowi przyglądamy, od razu zwracamy uwagę na jego małe oczy. Rzeczywiście, wzrok jest dla niego zmysłem mało istotnym, ma za to znakomity słuch, o czym zresztą wiedziano od dawna. Dlatego łowcy sumów używali dźwiękowych wabików. Najlepiej znane są kwoki, na niektórych obszarach Rosji stosowane jeszcze dzisiaj. Ich brzmienie, jak się sądzi, przypomina sumom odgłosy innego żerującego osobnika. Inni jednak są zdania, że kwok wcale nie naśladuje suma, tylko… żabę. Być może jednak sumy wabi sam fakt, że na powierzchni wody coś się dzieje i będzie z tego coś do zjedzenia.


Dźwięki odbiera narząd znajdujący się w tylnej części jamy czaszki, zwany błędnikiem. Łączy się on poprzez system kostek z przednią częścią pęcherza pławnego, który działa jak rezonator (wzmacnia dźwięki). U sumów pęcherz pławny jest szczególnie duży, prawie tak długi jak jama brzuszna. Można więc powiedzieć, że czym u innych zwierząt małżowiny uszne i błona bębenkowa, tym u sumów są powłoki brzuszne i pęcherz pławny.


Pęcherz pławny sygnalizuje także zmiany ciśnienia atmosferycznego. Zaobserwowano, że przy jego spadku sumy pojawiają się przy powierzchni wody, co jest dziwne. Przecież gdyby odczuwały dyskomfort z powodu rozszerzonego pęcherza, to aby doprowadzić go do stanu poprzedniego, powinny się zanurzać głębiej, a nie wypływać. Wydaje się jednak, że różnice ciśnień wywołane zmianami w pogodzie nigdy nie są tak duże, by dla ryby rzeczywiście miały istotne znaczenie. W dodatku sumy mogą się szybko pozbyć nadmiaru gazów z pęcherza pławnego, bo jest on połączony z przełykiem. Dlatego takie zachowanie jest trudne do wyjaśnienia. Być może przed załamaniem pogody wzrasta aktywność owadów, z których część opada na powierzchnię wody i przywabia drobne ryby, w ślad za nimi zaś pojawiają się sumy.


Świetnie rozwinięte są u sumów zmysły węchu i smaku. Kubki smakowe znajdują się nie tylko w jamie gębowej, ale także na skórze głowy, wąsach, płetwach. Przednie otwory nosowe prowadzą do obszernych dołków wyścielonych silnie pofałdowanym nabłonkiem węchowym. Duże znaczenie ma też zmysł dotyku (wąsy). Linia naboczna, narząd zmysłu zwany dotykiem na odległość, biegnie bliżej grzbietu niż brzucha, ukierunkowana jest więc na odbieranie bodźców od góry.


Sumy, jako jedyne z żyjących u nas ryb, mają elektroreceptory. Rozsiane one są na skórze, głównie głowy, i odbierają zmiany natężenia pola elektrycznego w otoczeniu (podobny typ elektroreceptorów mają rekiny). Są bardzo czułe, bo w słodkiej wodzie prąd przepływa z trudem. Źródłem prądów o różnej charakterystyce są wszystkie żywe organizmy. Silniejsze prądy wytwarzają m.in. zwierzęta, które poruszają się za pomocą skurczów mięśni (a więc np. ryby). Dla sumów żerujących najczęściej przy słabym oświetleniu jest to dodatkowe źródło informacji o tym, co się w niewielkiej odległości wokół ryby dzieje.

ŻEROWANIE
Sumy są rybami związanymi z dnem. W ciągu dnia najczęściej kryją się głęboko w różnych zakamarkach. Kształt ich ciała wskazuje jednak także na inny typ przystosowania. Prawie równa linia grzbietu, dosyć mała płetwa grzbietowa, bardzo długa płetwa odbytowa i szeroki otwór gębowy z dłuższą szczęką dolną to cechy typowe dla ryb żerujących przy powierzchni wody. I rzeczywiście sumy potrafią nagle wyskoczyć do góry – wystarczy im do tego jeden gwałtowny ruch silnie umięśnionego ogona – by schwytać drobne rybki buszujące pod lustrem wody. Podczas takiego ataku udaje im się połknąć nawet kilkanaście sztuk naraz.


Podstawowym składnikiem ich pokarmu są ryby (80%), głównie drobne i stadne: ukleje, płocie, jazgarze, krąpie, kiełbie. Zjadają również duże ilości zwierząt bezkręgowych, dotyczy to zwłaszcza osobników młodych. Jadłospis większych sztuk uzupełniają żaby, raki, ptactwo wodne i ssaki. Jedzą przede wszystkim to, co w danym czasie jest najbardziej dostępne i najliczniejsze. Wiosną i wczesnym latem są to ryby odbywające tarło, w pełni lata wylęg i narybek, jesienią znów ryby gromadzące się na zimowiskach.

Zaczynają pobierać pokarm, gdy woda nagrzeje się do 5 – 8 stopni C. Stopniowo jedzą coraz więcej, ale podczas tarła prawie wcale nie pobierają pokarmu. Potem znów żerują intensywnie. Na podstawie badań wiadomo, że czas trawienia w temperaturze 25 stopni C jest 10-krotnie szybszy niż w temperaturze 5 stopni C i 2,4-krotnie niż przy 15 stopniach. Gdy woda ma 20 – 25 stopni, sum musi żerować przynajmniej raz na dobę (przeciętna porcja pokarmu to kilka procent masy jego ciała). Dlatego na sumy najlepiej wybierać się latem. Jesienią żerowanie stopniowo się obniża, zimą sum nie je w ogóle. Zalega wtedy w spokojnych miejscach, ale nie zawsze w głębokich jamach, tylko dość płytko, na dwóch – trzech metrach. Często też zagrzebuje się w muł.

DOSYĆ TROSKLIWY TATA
Większość z ponad 2000 gatunków sumów żyjących na świecie opiekuje się ikrą. Nasz sum także nie jest pod tym względem wyjątkiem.


Tarło odbywa się wówczas, gdy woda osiągnie 16 – 18 stopni C, najczęściej w czerwcu, czasem już w maju, a bywa, że dopiero na początku lipca. Na tarliska sum wybiera płytkie, mocno zarośnięte miejsca, ale gdy takich nie znajdzie, może się wytrzeć i na głębokości 2 – 3 metrów. W pary łączą się dojrzałe osobniki o zbliżonej wielkości. Gody rozpoczynają wieczorem, rzadziej o świcie. Przed złożeniem ikry samica, ciężarem swego ciała, wygniata wśród roślinności proste gniazdo. Sam akt składania ikry jest dosyć krótki, trwa około dwóch godzin. Samiec najpierw poszturchuje swoją partnerkę, razem podpływają ku powierzchni, potem opadają i równocześnie wyrzucają do gniazda jaja i plemniki. Po tarle samiec zostaje przy gnieździe. Pod jego pieczą jest wtedy od kilku do kilkuset tysięcy ziaren ikry (zależnie od wielkości samicy). Samiec wachluje płetwami, żeby ikra miała więcej tlenu, i odpędza od niej wrogów. Ta opieka nie trwa długo, bo tylko do czasu wylęgu, niekiedy parę dni dłużej. U wielu gatunków ryb samice są większe od samców. Wśród sumów to zjawisko nie występuje, ponieważ samiec opiekuje się ikrą. Czasem nawet samce są większe od samic i szybciej od nich rosną.


Ikra suma po złożeniu ma 2 – 2,5 mm średnicy, szybko pęcznieje do około 3,5 mm i upodabnia się do skrzeku żab. Zwiększenie rozmiarów chroni przed drobnymi drapieżnikami i uszkodzeniami mechanicznymi. Rozwój ikry trwa od 2 do 4 dni, przed wykluciem jaja osiągają średnicę 5 mm. Wykluwające się larwy mają 7,5 mm długości i przez kilka pierwszych dni się nie poruszają. Gdy w ich oczach pojawi się barwnik, zaczynają stronić od światła. Po 7 – 10 dniach od wylęgu, przy długości 1,0 – 1,2 cm, zaczynają pobierać pokarm. Mają już dobrze rozwinięty przewód pokarmowy i szeroki otwór gębowy, mogą więc zjadać duże cząstki pokarmu, nawet własne rodzeństwo. Narybek przypomina wtedy trochę kijanki. Dużym zagrożeniem dla rozwoju ikry i rybek jest spadek temperatury wody poniżej 15 stopni C (optymalna wynosi 25 – 27 st. C). Młode sumy najpierw żywią się planktonem, później głównie larwami owadów. Rosną szybko. W pierwszych latach życia ich roczne przyrosty sięgają nawet kilkunastu centymetrów. Potem rosną wolniej, ale za to szybciej wzrasta ich waga. Rocznie może się zwiększać o 2 – 4 kilogramy. 30 kilogramów osiągają w wieku około 15 lat. Te, które ważą 60 – 80 kg, mają około 30 lat.

PO CO SĄ WIELKIE SUMY?
Naturalnie po to, żeby wędkarze mogli je łowić. Ale już z rybackiego punktu widzenia ogromne sumy to mniejsza korzyść, bo mają gorsze mięso, a w dodatku muszą zjadać więcej ryb, by się utrzymać i osiągnąć taki sam przyrost wagi jak te małe i średnie. W dawnych pisemnych przekazach znajdujemy wiadomości, że kiedyś sumy olbrzymy rzucały się na kaczki, psy, a nawet dzieci. Badania sumów z czasów średniowiecznych i wcześniejszych wykazały, że naprawdę żyły wówczas kolosy, które osiągały wielkość maksymalną dla tego gatunku. Miały po kilka metrów długości i wagę 100 – 200 kg.


Jaka jest więc rola drapieżnika znacznie większego niż sandacz lub szczupak? Żeby odpowiedzieć na to pytanie, trzeba by znać skład ich pokarmu. Niestety, te naprawdę duże sumy wymykają się badaniom. Są przede wszystkim bardzo nieliczne i rzadko się je łowi. Największy sum w często cytowanych badaniach Lidii Horoszewicz, które obejmowały 236 osobników z Wisły, miał 150 cm długości. W liczniejszym materiale badawczym pochodzącym z Dunaju i Wołgi duże sumy również były nieliczne. Dlatego nie można na ich podstawie orzekać, co te największe sumy zjadają ani czego nie zjadają. Byłoby jednak dosyć dziwne, gdyby kaczki i inne wodne ptaki miały wrogów z powietrza (bieliki), a z wody już nie. Nie jest to bynajmniej niczym nie poparte przypuszczenie. Dla niektórych wielkich sumów z rzek tropikalnych ptaki wodne są istotnym składnikiem ich pokarmu. Zatem na pytanie, jaka jest w przyrodzie rola wielkich sumów, odpowiedź może brzmieć: Właśnie taka! Tylko że naszym sumom rzadko dajemy dorosnąć do takich rozmiarów.


Waldemar Borys

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here

- Advertisment -

Most Popular

Recent Comments