wtorek, 28 czerwca, 2022
Strona główna Bez kategorii Z PRĄDEM CZY POD PRĄD

Z PRĄDEM CZY POD PRĄD

Woda, jak to na przedwiośniu, jest lekko podwyższona i troszkę przymulona, temperatura dodatnia, niebo zachmurzone. Idealne warunki na pstrąga.


Zakładam 4,5-centymetrowy wobler, imitację pstrąga tęczowego. Jeśli się go wolno prowadzi pod prąd, schodzi na głębokość 1,5 metra. To ważne, gdyż w tym okresie pstrągi rzadko wychodzą do płytko prowadzonej przynęty.

Każdy atak pstrąga oparty jest na kalkulacji: czy warto, czy złowiony kęs zrekompensuje straconą przy tym energię? Dlatego trzeba użyć takiej przynęty i tak ją prowadzić, aby pstrąg uznał, że opłaci mu się ją schwytać.


Pstrąg jest rybą stanowiskową, która ma głęboko zakorzeniony instynkt obrony swojego terytorium. Znajomość tego zjawiska daje wędkarzowi dodatkową przewagę, zwłaszcza w okresie zimy i przedwiośnia, gdy pstrągi nie zajęły jeszcze swoich typowych stanowisk, lecz dopiero się do nich dopasowują.


Bardzo istotny jest także dobór przynęty (błystka obrotowa, wahadłowa, przynęta gumowa, wobler) i jej wielkości. Uważam, że na początku sezonu, a więc w lutym, marcu i w pierwszych dniach kwietnia zdecydowanie skuteczniejszy jest wobler, ponieważ można go bardzo wolno prowadzić pod prąd tuż przy dnie. Na przedwiośniu pstrąg tam właśnie stoi i podnosi się bardzo rzadko. Przynęta powinna być blisko niego. Dlatego w tym okresie na każdym stanowisku wykonuję od kilku do kilkunastu rzutów, starając się za każdym razem naprowadzać ją z innego kierunku. Często w ogóle nie zwijam żyłki, tylko puszczony z prądem wobler przytrzymuję nad wybranym miejscem, a on pracuje wprawiony w ruch uderzeniem nurtu na ster. Innym razem podciągam przynętę parę metrów do siebie, a następnie znów ją wypuszczam nad stanowisko pstrąga. Przez chwilę ją tam przytrzymuję, by później znowu podciągnąć do siebie. Takiego grania nawet duży pstrąg nie wytrzymuje i wcześniej czy później uderza.

Wobler jest także nieoceniony w miejscach, gdzie nad wodą zwisają gałęzie nadbrzeżnych drzew i krzewów, tworząc prawdziwe tunele. Błystką nie da się ich obłowić. Tylko wpuszczony pod gałęzie pływający wobler potrafi dotrzeć do ukrytego tam drapieżnika.
Jeżeli tylko szerokość wody na to pozwala, rzucam pod drugi brzeg, potem sprowadzam wobler wachlarzem na swoją stronę i bardzo wolno podciągam go aż pod same nogi. Kiedy już ustawia się wzdłuż brzegu głową pod prąd, trzeba go na chwilę zatrzymać. Wtedy często jest branie.


Przy łowieniu pstrąga przynętę prowadzimy aż do końca, to znaczy do powierzchni, bez zbędnego przyspieszania. Często pstrąg uderza w ostatniej chwili, gdy już mamy wyjąć ją z wody. Przy obławianiu zatoru z naniesionych gałęzi, zatopionego drzewa lub też leżącego w poprzek pnia rzucam wzdłuż przeszkody aż pod drugi brzeg i przy ściąganiu wykorzystuję nurt wody, który wtłacza przynętę pod przeszkodę, do ukrytego tam drapieżnika. Przemykająca przed nim przynęta sprawia wrażenie uciekającej rybki, która dostrzegła niebezpieczeństwo. Temu nie oprze się żaden pstrąg.

Zimą i na przedwiośniu pstrągi potrafią stać w miejscach o spokojnym przepływie wody, ale też dosyć głębokich, co najmniej na 1,5 metra. Szukamy ich więc nie tylko w typowych kryjówkach pstrągowych, ale także szczupakowych. W tym okresie żerują cały dzień, jednak z dużą tendencją zwyżkową po południu. Zachmurzenie, mżawka lub parodniowa odwilż bardzo pobudzają ich apetyt.


Zbigniew Rojek
Zdjęcia: Waldemar Kałuża

Poprzedni artykułW PLISZCZE
Następny artykułSZCZUPAKI W „PARADZIE REKORDÓW”

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here

- Advertisment -

Most Popular

Recent Comments