niedziela, 26 czerwca, 2022
Strona główna Biologia STRATEGIE POLOWANIA

STRATEGIE POLOWANIA

W 1995 r., na prośbę “Wędkarza Polskiego”, dr Jan Kusznierz z Uniwersytetu Wrocławskiego obserwował żerujące w akwarium szczupaki, okonie i sandacze. Wyniki przedstawił w trzech artykułach opublikowanych u nas w numerach 9, 10 i 11/1995. Temat ten był dla nas ważny, ponieważ podwodna rzeczywistość często daleko odbiega od naszych sądów opartych wyłącznie na wędkarskiej praktyce.

Żerowaniem ryb drapieżnych interesują się nie tylko wędkarze, lecz także uczeni, hodowcy, producenci przynęt i inni. Dzisiaj naukowcy mają do dyspozycji instrumenty nowoczesnej techniki, instytuty badawcze otrzymują znaczne środki, więc o rybach wiemy coraz więcej. Pewne ich zachowania, które udało się zaobserwować, każą nam korygować wcześniejsze poglądy.

Cykl polowania ryby drapieżnej ma kilka wyraźnie różniących się faz. Zaczyna się on od szukania, które prowadzi do spotkania ze zdobyczą. Później następuje rozpoznanie, czyli ocena, czy zdobycz nadaje się do pożarcia. Gdy wynik rozpoznania jest pozytywny, dochodzi do ataku, czasem poprzedzonego pościgiem, który kończy się schwytaniem ofiary i jej połknięciem. U poszczególnych drapieżników fazy te znacznie się różnią, ale żeby polowanie się udało, żadna z nich nie może zostać pominięta. Także wtedy, gdy celem polowania okazuje się wędkarska przynęta.

Oczywiście ryby nie są sztywno zaprogramowane i dostosowują swoje działania do potrzeb chwili, czyli stosują różne strategie. Jest przecież oczywiste, że polowanie na płotkę musi przebiegać inaczej niż np. na karasia. Te ryby bowiem inaczej się zachowują i żyją w odmiennym środowisku.

Zanim jednak zajmiemy się strategiami, poznajmy wpierw, choćby w skróconej wersji, sposoby polowania naszych ryb drapieżnych.

Kto jak poluje

Okoń, gdy poluje, polega przede wszystkim na wzroku. Dlatego najbardziej aktywny jest w dzień, a najintensywniej żeruje świtem i o zmierzchu. Latem, kiedy przemiana materii jest najszybsza, duże rybożerne okonie żerują również w środku dnia i w nocy. (W “WP” ukazało się już kilka artykułów poświęconych łowieniu okoni w nocy. Wszystkie dotyczyły połowów pod lodem. Nie dotarliśmy do żadnego tekstu naukowego, który by to zjawisko opisywał. Pozostajemy więc na razie w obrębie naszych nieincydentalnych doświadczeń. – red.).

Budowa ciała okonia wskazuje, że jest on dostosowany do polowania w środowisku pełnym przeszkód, na przykład wśród roślinności. W takich warunkach łowca musi być zwrotny i szybko wykonywać manewry, przyspieszenie jest mniej ważne. Manewrowanie ułatwia okoniowi spora wysokość ciała (dotyczy to zwłaszcza dużych osobników), płetwy piersiowe położone wysoko na boku i dwie duże płetwy grzbietowe. Ale okonie polują także w wodnej toni. Robią to jednak zbiorowo, całym stadem. Taka współpraca zapewnia im większe korzyści niż polowanie w pojedynkę w środowisku, do którego nie są przystosowane.

Szczupak jest również drapieżnikiem dziennym. Najwięcej ataków przeprowadza i najwięcej ryb zjada w przejściowych okresach doby (świt i zmierzch). Przy wykrywaniu zdobyczy kieruje się przede wszystkim wzrokiem. W końcowej fazie ataku główną rolę rozpoznawczą przejmuje jednak linia boczna, która znajduje się na jego głowie i dokładnie informuje szczupaka o położeniu ofiary.

Wydłużony kształt ciała, położenie płetw grzbietowej i odbytowej w pobliżu płetwy ogonowej pozwala szczupakowi uzyskiwać duże przyspieszenie. Odbywa się to jednak kosztem zdolności manewrowania. Szczupak jest więc specjalistą od ataku z zasadzki, co wcale nie oznacza, że musi się za czymś ukrywać. Przeciwnie, może stać nieruchomo w otwartej przestrzeni, bo atakując zdobycz z zaskoczenia pochwyci ją, zanim ona zdoła rzucić się do ucieczki. W określonych sytuacjach szczupak nie tylko czatuje na zdobycz, ale również ją ściga. W porównaniu do okonia ma jednak uboższy repertuar zachowań łowieckich.

Sandacz to drapieżnik zmierzchu i nocy. Najskuteczniej poluje przy słabym świetle. Jego nocną aktywność trzeba jednak traktować raczej jako trend, a nie ściśle obowiązującą regułę. Zdarza się bowiem, że żeruje w dzień i to nawet bardzo intensywnie.

Ciało sandacza jest jakby próbą kompromisu między dużym okoniem i szczupakiem. Nie jest tak wysmukły jak szczupak, ale też nie tak krępy jak okoń. Poluje w różny sposób. Najczęściej płynie wolno za zdobyczą i przyspiesza dopiero wtedy, gdy jest ona już w zasięgu skutecznego ataku. Nieudany atak rzadko ponawia. Poluje i w grupach, i samodzielnie.

W ciemności lub przy słabym świetle sandacz, za pomocą linii bocznej, rozpoznaje ślad hydrodynamiczny, który w wodzie pozostawia płynąca ryba (podobnie w nocy poluje sum, pisaliśmy o tym w “WP” nr 6/2006). Śledzona ryba jest atakowana od tyłu, dlatego większość ofiar sandacz chwyta od strony ogona i tak je też połyka.

Czas teraz zająć się strategią obieraną przez ryby drapieżne podczas polowania.

Okoń bardziej elastyczny

Okoń potrafi dopasować sposób polowania do różnych sytuacji. Wykazał to szwedzki ekolog Peter Eklöv po przeprowadzeniu ciekawego badania. Okonie trzymał w odgrodzonych siatką częściach stawu. Pływały w nim duże okonie i małe, które dla tamtych były pokarmem. W pierwszym eksperymencie małe okonie nie miały kryjówek. Okonie tak długo polowały na te mniejsze, aż je co do jednego wyjadły. W drugim eksperymencie nieco utrudnił im zadanie. Sprawił małym okoniom kryjówki w postaci gęstej roślinności. Małe okonie natychmiast to wykorzystały i zaszyły się wśród zielska. Wtedy duże zmieniły strategię. Zaczęły biernie czekać na zdobycz. W parach stały w pobliżu kęp roślinności. Kiedy małe wypływały ze swoich kryjówek, duże nie od razu ruszały do ataku. Czekały, aż podpłyną jak najbliżej. Kiedy atak był nieudany, rzucały się w pościg za uciekającą zdobyczą.

Taki sam eksperyment badacz przeprowadził ze szczupakami. W obu sytuacjach szczupaki polowały w ten sam sposób. Obierały sobie stanowisko i nieruchomo czekały, aż jakiś okoń podpłynie i znajdzie się w zasięgu skutecznego ataku. Gdy małe okonie miały kryjówkę z roślinności, szczupaki ustawiały się na pograniczu roślin i otwartej wody. W bezruchu czekały, aż blisko nich pojawi się jakiś okonek i błyskawicznym skokiem się na niego rzucały. Największe szczupaki zajmowały miejsca najbliżej kryjówek okoni.

Jeden drapieżnik przeciwko ławicy

Ryby drapieżne bardzo często polują na ławice drobnych ryb, te zaś, jak wiemy, potrafią się przed nimi bronić. Drapieżniki muszą więc przełamać tę obronę. Jak to robią? Tym tematem zajęli się dwaj inni szwedzcy badacze – Hakan Turesson i Christer Brönmark. Sprawdzali oni, jak z polowaniem na ławice radzą sobie pojedyncze drapieżniki. Obserwacje prowadzili w dużych okrągłych zbiornikach.

Najgorzej szło okoniowi, ale tylko na krótką metę. Na początku przeszkadzał mu tzw. efekt zamieszania. Jest to jeden z obronnych manewrów ławicy. Polega na tym, że ryby nagle i jednocześnie zmieniają zajmowane w niej miejsce. W ten sposób dezorientują prześladowcę, który nie może atakować na ślepo, lecz musi wybrać jedną, pojedynczą ofiarę. Kłopoty okonia były tym większe, z im większą ławicą miał do czynienia.

Pierwsze uderzenie niemal zawsze było nieskuteczne. Jednak te chybione ataki nie były daremne, powodowały bowiem rozpad ławicy. Następnie okoń ponawiał ataki, starając się odgonić od ławicy pojedynczą rybkę i robił to coraz skuteczniej. Taką rybę ścigał dotąd, aż ją dopadł i pożarł. Więc na dłuższą metę okoń był skuteczny.

Takim samym eksperymentom poddano sandacze i szczupaki. Wielkość ławicy nie odgrywała tu żadnej roli, nie wpływała na skuteczność ataków. Efekt zamieszania nie stanowił dla nich żadnej przeszkody.

Grupa drapieżników przeciwko ławicy

Nie tylko drobnica żyje w grupach. Bywa, że drapieżniki też żerują wspólnie. Wspomniana dwójka badaczy w kolejnych badaniach chciała się przekonać, czy ryby drapieżne polujące w grupie pomagają sobie, czy może wzajemnie przeszkadzają.

Jeżeli w zbiorniku równocześnie przebywało kilka szczupaków, to poszczególne osobniki zjadały mniej ryb niż szczupaki trzymane samotnie. Naukowcy przypuszczają, że powodem rzadszych ataków była obawa przed kanibalizmem lub podkradaniem zdobyczy (pisaliśmy o tym w “WP” nr 6/2006).
Wygląda więc na to, że szczupaki sobie przeszkadzają. Tu jednak wypada wziąć pod uwagę, że badania prowadzono w warunkach sztucznych i że w naturze może być inaczej. Pewne rosyjskie obserwacje wskazują, że szczupaki mogą polować wspólnie. Opisaliśmy też pewne jednostkowe zdarzenia, których świadkami byli nurkowie i wędkarze. Widzieli oni, jak szczupaki ustawiły się w jednej linii, tworząc dla drobnicy rodzaj zapory. W pewnym momencie zacieśniły tyralierę i razem przystąpiły do ataku. Przypadek to, wynikający z nagromadzenia zdobyczy, czy planowe działanie? Trudno powiedzieć, ale tak było.

Sandacz, kiedy był w towarzystwie, zjadał przeliczeniowo więcej ryb, niż gdy polował w pojedynkę. Badacze nie potrafią tego wyjaśnić, bo jakiegokolwiek współdziałania między nimi nie zauważyli.

Okonie są zupełnie inne. Gdy są w grupie, pożerają znacznie więcej ryb, bo potrafią współdziałać. Owo współ-działanie polega na tym, że jednocześnie zbliżają się do ławicy i równocześnie atakują, by ją rozdzielić. Potem każdy ściga upatrzoną przez siebie rybkę.
W tych badaniach obserwowano grupę okoni składającą się tylko z trzech sztuk. Większa liczba uniemożliwiłaby statystyczną analizę. W naturze stada okoni, które atakują drobnicę, liczą często kilkadziesiąt, a nawet kilkaset osobników. W dodatku są one różnej wielkości, a podczas ataku zajmują różne pozycje i prawdopodobnie pełnią wtedy rozmaite funkcje. Być może więc ich zachowanie jest jeszcze bardziej wyrafinowane, niż by to wynikało z przytoczonych tu badań. Tak czy siak, znaleźć się z wędką w pobliżu stadnie polujących okoni to wielkie przeżycie i szansa na wyśmienite brania. Widok takich ataków na długo pozostaje w pamięci.

Rzucanie przynęty w sam środek stada żerujących okoni na ogół przynosi marne wyniki. Może się to skończyć łupem w postaci jakiegoś pojedynczego niedorostka. Dobry, a nawet bardzo dobry połów będzie natomiast wtedy, gdy przynęta znajdzie się poza obszarem kipieli urządzanej na powierzchni przez polujące stado. Ławicę bowiem atakują i rozpraszają małe okonie. Najłatwiejszym łupem są rybki odgonione od niej daleko. Korzystają z tego okonie największe, które w rozganianiu ławicy nie raczą uczestniczyć, a na pewną zdobycz czekają na jej odległym obrzeżu.

Pobudliwość drapieżników

Szybkość, z jaką drapieżnik reaguje na zdobycz (i oczywiście przynętę), zależy przede wszystkim od tego, jak bardzo jest wygłodzony. Różnice między gatunkami są jednak bardzo duże. Szwedzcy ekolodzy wkładali zdobycz do zbiornika i sprawdzali, ile czasu upływa, zanim drapieżnik wykona pierwszy ruch w jej kierunku. Najbardziej pobudliwy był okoń. Ruszał ku rybie zaledwie po dziesięciu sekundach, a czasem już po sekundzie. Sandacz reagował wolniej, średnio po 270 sekundach. Najdłuższy czas reakcji miał szczupak. Nim zaczął się do ofiary zbliżać, upływało blisko pięćset sekund.

Dla wędkarzy wniosek z tych zaskakująco dużych różnic jest oczywisty. Gdy w jakimś łowisku w krótkim czasie nie mieliśmy brania, to najpewniej okoni tam nie ma. Wcale to jednak nie znaczy, że nie ma również sandaczy i szczupaków. Warto więc rzucać przynętę kilka razy w jedno miejsce.

Szybkość reakcji drapieżników sprawdzał też dr Kusznierz. Obserwował jednak zupełnie coś innego. Wygłodniały szczupak natychmiast i jako pierwszy atakował wkładane do akwarium ryby, a okonie, które były razem z nim w zbiorniku, w tym czasie czekały, aż się szczupak nasyci i uspokoi. Dopiero potem brały się do jedzenia. Ta różnica wynika oczywiście z mniejszej przestrzeni, w jakiej ryby były badane. Otrzymujemy w ten sposób dowód, że wielkość zbiornika wpływa na zachowania drapieżników. Zarazem jednak takie obserwacje pokazują, jak bardzo te ryby są plastyczne i jak skutecznie dostosowują się do warunków, w których przychodzi im żyć.

Z zasadzki i z pościgu
Do niedawna sądzono, że szczupaki atakują tylko z zasadzki i nigdy zdobyczy nie ścigają. Kłóciło się to z obserwacjami wędkarzy, którzy przecież bardzo często widzą, jak szczupaki odprowadzają przynęty. Błędny pogląd zrodził się z tego, że najczęściej ryby te obserwowano w małych zbiornikach, w których nie miały gdzie się rozpędzić. Szwedzkie obserwacje wskazują natomiast, że szczupaki atakują zarówno z zasadzki, jak również po pościgu. Gdy jednak porównano obie metody polowania, to się okazało, że ataki z zasadzki są trzy razy skuteczniejsze.

Schemat działania szczupaka był najczęściej taki: pierwszy atak z zasadzki, drugi (po niepowodzeniu pierwszego) z pościgu. Czasem szczupak decydował się nawet na kilka kolejnych ataków z pościgiem. Widać więc, że łowieckie zwyczaje szczupaków są bardziej urozmaicone niż to wcześniej sądzono.

Sandacze natomiast atakują zdobycz najczęściej po krótszym lub dłuższym pościgu, jednak w przypadku niepowodzenia mało kiedy ponawiają pościg. I nie wiadomo, dlaczego tak postępują.

Waldemar Borys

Poprzedni artykułCHORY NA ŚWINKĘ
Następny artykułTROPY LESZCZY

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here

- Advertisment -

Most Popular

Recent Comments