poniedziałek, 28 listopada, 2022
Strona główna Spławik PŁOCIE Z JEZIORA

PŁOCIE Z JEZIORA

Bardzo lubię łowić płocie, które mają więcej niż trzydzieści centymetrów. Zaczynają one intensywnie żerować od połowy sierpnia i dobrze biorą przez cały wrzesień, czasem aż do połowy października. Wybieram się na nie nad duże, głębokie jeziora. W moich stronach – mieszkam w Zielonej Górze – takich jezior jest wiele.

Łowienie płoci w jeziorach nie jest trudne. Wystarczy kilka garści zanęty i niemal od razu można je łowić. Ale tylko małe i średnie. Najlepszymi łowiskami dużych płoci są pozbawione roślinności wypłycenia i blaty. Radzę takich miejsc szukać na przedłużeniu wychodzących daleko w wodę cypli i na rozległych stokach podwodnych górek.

Na płociową zasiadkę najlepsze są pierwsze godziny dnia, kiedy spławik jeszcze ledwie widać. Siedzi się i czeka tak długo, aż płocie zaczną brać. Gdy skończą, można iść do domu i wrócić dopiero przed wieczorem, na kolejną porę dobrych brań. Tak się dzieje w dni słoneczne lub bardzo jasne. Kiedy jest pochmurno, płocie często żerują przez cały dzień. Od połowy września, kiedy noce są coraz zimniejsze, również biorą od świtu do zmierzchu.

Jesienne płocie mają w wodzie dużo naturalnego pokarmu, dlatego do zanęty należy się dobrze przyłożyć, żeby przy niej pozostały, a nie popłynęły szukać lepszego jedzenia. Jako przynęty używam parzonej pszenicy i makaronu. Pszenica jest lepsza, bo lepiej się trzyma na haczyku i rybom trudniej ją ściągnąć. A płocie potrafią to robić wyśmienicie.

Na jedną wyprawę potrzebuję pół litra suchej pszenicy. Zalewam ją potrójną ilością wody (1,5 l) i pozostawiam, by się moczyła przez 8 – 12 godzin. Następnie w tej samej wodzie gotuję ją na małym ogniu przez 2 – 3 godziny (wodę po wyparowaniu uzupełniam wrzątkiem, nigdy zimną). Pod koniec dodaję zapach. Najczęściej jest to Roach Marcela van den Eynde, ale używam także anyżu, nostrzyka lub czosnku. Zapach zależy od pory roku. Roach można stosować zawsze. Anyż jest dobry wiosną i latem, a nostrzyk przez całe lato do początku września. Czosnku używam, kiedy płocie agresywnie atakują przynętę. Jest również dobry w mętnej wodzie.

Wracając do pszenicy… Kiedy podczas gotowania ziarna zaczynają pękać, odstawiam garnek z ognia i czekam, aż jego zawartość całkiem wystygnie. Zawiesistą i kleistą wodę po gotowaniu wykorzystuję do rozrabiania zanęty. Jest to doskonały atraktor. Z ugotowanej pszenicy wybieram ziarna największe i pęknięte. Posłużą mi za przynętę. Płuczę je i kładę na ściereczkę, żeby wyschły.

Drugą moją przynętą jest makaron “Małe kolanka” z wytwórni Sulma w Sulechowie. W tych stronach jest to popularna zanęta i przynęta na leszcze, ale płocie też już się do kolanek przyzwyczaiły. Na jedno wędkowanie potrzebuję pół paczki makaronu. Pod koniec gotowania dodaję atraktor. Ugotowany makaron przepłukuję zimną wodą, żeby się zahartował i nie posklejał. Prawidłowo przygotowany makaron powinien być lekko gumowaty, bo wtedy dobrze się trzyma na haczyku.

Pszenicą lub makaronem nęcę przez kilka dni. Ale kiedy chcę ryby szybko przyciągnąć w łowisko, stosuję zanętę o następującym składzie: ciemne niesłodkie pieczywo (40%), kukurydziana kasza lub mąka (20%), pszenne otręby (20%), ziarna słonecznika zmielone razem z łupinami lub mielone, wcześniej ugotowane ziarna konopi (10%), mączka arachidowa (5 %), płatki górskie (5%). Słonecznik i konopie sprawiają, że zanęta jest tłusta, mączka arachidowa ją przyciemnia, a płatki górskie sklejają. Oprócz tego do zanęty dodaję jeszcze kilka łyżeczek płociowego atraktora Roach Marcela van den Eynde i trochę kakao lub ziemi z kretowiska (żeby była jeszcze ciemniejsza). Aromatyzuję ją tym samym zapachem, który dodawałem do pszenicy i makaronu.

Kto nie chce się bawić w żmudne zestawianie zanęty i dobieranie najlepszego jej składu, może skorzystać z gotowych mieszanek. Najlepsze wyniki zapewniał mi Big Roach Marcela van den Eynde. Jest to zanęta droga, bo dwukilowa paczka kosztuje 30 zł, ale można ją rozcieńczyć w stosunku jeden do trzech. Jedna część zanęty, trzy części bazy i płociowy atraktor Roach, jedna trzecia dwustugramowego opakowania. Mieszam z pszenicą lub makaronem tak długo, aż powstaną pojedyncze grudki oblepione suchą zanętą. Następnie dodaję wywar pozostały po gotowaniu pszenicy lub makaronu. Gdy jest go za mało, dolewam wody.

Kule powinny mieć taką spoistość, żeby po upadku na wodę się nie rozbijały i nie smużyły w czasie opadania. Chodzi o to, żeby nie stwarzać wabika, który ściągnie drobnicę na dno. Na początek wrzucam 2/3 zanęty. Staram się to robić bardzo celnie, żeby pole nęcenia nie miało więcej niż 2 na 2 metry. Resztę zostawiam na donęcanie, kiedy brania zaczną słabnąć.

Płocie łowię wyłącznie na spławikówkę. Metoda ta pozwala mi umieszczać przynętę precyzyjnie i w odpowiedniej odległości od dna. A jaka ma być ta odległość, za każdym razem ustalam doświadczalnie. Warto popracować nad zmianą gruntu, żeby znaleźć poziom, w którym płocie żerują. One najchętniej biorą na przynęty zawieszone tuż nad dnem, ale w nęconym polu lepiej podawać je kilkanaście centymetrów wyżej.

Na haczyk zakładam jedno ziarno pszenicy lub kolanko makaronu. Nie z oszczędności, tylko dla większej skuteczności zacięcia. Kiedy w łowisku jest dużo drobnej ryby, stosuję większe haczyki i zakładam na nie po trzy ziarna pszenicy lub dwa kolanka makaronu. Jest dużo skubania, ale do pyska taki haczyk weźmie tylko duża ryba.

Mój sprzęt: odległościówka 3,9 m, tonąca żyłka 0,14 i przypon 0,10 mm, haczyki typu Crystal z długim trzonkiem nr 8 – 12 zależnie od wielkości przynęty, spławiki wstępnie dociążone, z dobrze widoczną antenką. Antenka nie powinna być wyporna. bo wtedy spławik reaguje na najlżejsze dotknięcie. Wyważenie i czułość spławika ma istotne znaczenie, bo duże płocie są ostrożne i zostawiają przynętę, jeżeli po braniu poczują nawet niewielki opór.

Zawsze łowię na dwie wędki, ale drugiego zestawu nigdy nie zarzucam w miejsce nęcenia, lecz kilka, czasami nawet 10 – 15 metrów dalej. Właśnie tam łowię największe płocie, choć nie należy oczekiwać, że będzie ich dużo.

Tomasz Jaskólski,
Zielona Góra

Poprzedni artykułJEZIORO MORZYCKO
Następny artykułŚLADAMI BELON

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here

- Advertisment -

Most Popular

Recent Comments