czwartek, 8 grudnia, 2022
Strona główna Spławik ODLEGŁOŚCIÓWKĄ PO PŁOCIE

ODLEGŁOŚCIÓWKĄ PO PŁOCIE

Wyrobiska żwiru lub starorzecza na stałe połączone z rzeką są dobrymi wiosennymi łowiskami płoci. Tutaj zgromadziły się one na zimę i pozostaną nawet po zejściu lodu. Są zbite w duże stada.

Na pograniczu płytkiej i głębokiej wody szukamy pierwszych płoci. Na płycizny dociera dużo światła i tutaj woda jest najcieplejsza. Pojawiają się pierwsze niewielkie wodne organizmy, którymi płocie się obżerają. Są w tym czasie żarłoczne. Jest im bowiem potrzebna energia do zbliżającego się tarła. Chwytają nawet słonecznice i niewielkie uklejki.

Kiedy płotki są bardzo blisko brzegu, najwygodniejszym narzędziem połowu jest bat lub tyczka. Ale kilka tygodni po zejściu lodu, płocie odpływają od brzegu na podwodne górki i spady. Wtedy najlepsza jest odległościówka.

W tym czasie płocie trzymają się wszelkich nierówności dna. Żeby znaleźć jakieś choćby niewielkie wyniesienie, łowisko dokładnie sonduję. Przeciążam zestaw. Gdy jest prawidłowo wyważony, na haczyku zaciskam sporą dodatkową śrucinę. Stoper spławikowy ustawiam na duże przegruntowanie. Zarzucam. Spławik znika. Zatem wiem, że w tym miejscu jest głęboko. Ściągam zestaw i co jakiś czas go zatrzymuję. Spławik wychodzi na powierzchnię, to znaczy, że jest płyciej. Spławik się kładzie – jest jeszcze płyciej. Spławik znowu się zanurzył. Znak, że minąłem jakieś wzniesienie na dnie. To dobre miejsce.

Teraz dokładnie sonduję jego okolice. Nawet kilkanaście centymetrów różnicy w głębokości ma później wpływ na ilość brań. Szukam najwyższego wzniesienia. Dopiero kiedy je znajdę, ustawiam stoper. Ale uwaga: nie warto się zaczajać na płocie na głębokościach większych niż 3,5 metra!
Płocie chwytają pokarm dość łapczywie, ale nie zjadają go zbyt wiele. Brzuchy wypełnia im ikra, więc ściśnięty żołądek szybko się zapełnia. Zanęta musi więc mieć taki skład, żeby utrzymać ryby w łowisku, ale ich zbytnio nie nasycać. Dlatego jej większą część powinna stanowić glina.

Na ogół takie łowiska są na tyle oddalone od brzegu, że zanętę najwygodniej do nich strzelać procą, ale tak, żeby rozrzut nie był zbyt duży. Na początek strzelam kilkanaście kulek wielkości ping-ponga i zarzucam zestaw. Jest on tak wygruntowany, żeby cały przypon leżał na dnie. Czekam kilkanaście minut i jeżeli brania nie ma, skracam zestaw. Po trochę. Płocie niemal zawsze biorą najlepiej, kiedy przynęta ledwie styka się z dnem lub wisi 2 – 3 centymetry ponad nim, ale zaczynam łowić z leżącym przyponem, bo największe płocie łowiłem właśnie tym sposobem.

Płocie mogą również brać z opadu. Często się zdarza, że nie reagują na wiszącą przynętę i wtedy zmniejszanie gruntu nie pomaga. Sporządzam wówczas zestaw, który ma bardzo cienką antenkę i sygnalizuje nawet najdelikatniejsze brania. Wyważam go właśnie do antenki. Jedną śrucinę umieszczam wysoko, a drugą, bardzo małą, na połączeniu żyłki głównej z przyponem. Funkcję tej śruciny może też spełniać krętlik, którym w metodach odległościowych łączy się przypon z żyłką. W tym zestawie spławik szybko ustawia się w pionie, a opadająca śrucina lub krętlik nieznacznie przytapia samą antenkę. Brania są widoczne jako delikatne wynurzenie spławika.

Wiosną najlepszą przynętą są ochotki. Ryby są do nich po zimie przyzwyczajone i jeszcze przez jakiś czas świetnie na nie reagują. Ostatecznie może być pinka, ale wtedy zwykle brań jest mniej.

Żeby łowić płocie, trzeba je ciągle prowokować. Zestaw nie może stać w miejscu. Należy go delikatnie podciągać po dwa – trzy centymetry.
Mariusza Zasady
wysłuchał KW

Wiosenna zanęta na płocie
10 dkg prażonego i drobno zmielonego arachidu
15-20 dag prażonych i drobno zmielonych konopi
5 dkg wiórków kokosowych mocno
wyprażonych i zmielonych
25 dkg dżokersa (ochotki zanętowej)
2 kg glinki smużącej
odrobina sproszkowanego atraktora o zapachu wanilii

Radzę nie mieszać naraz wszystkich składników zanęty ze sobą. Glinę mieszam z dżokersem w jednym, a pozostałe składniki w drugim wiadrze. Obie mieszanki łączę dopiero wtedy, gdy mam już zanętę wrzucać do wody. Z każdego wiadra biorę tylko tyle, ile w danej chwili potrzebuję. W samej glinie dżokers długo zachowuje bardzo dobrą kondycję. Martwe larwy są dla ryb mniej atrakcyjne, tymczasem gdy są wymieszane z zanętą, większość z nich ginie już po kilkudziesięciu minutach. Dzieje się tak dlatego, że zanęty gotowe i atraktory na ogół zawierają sól, która ma właściwości żrące.

Poprzedni artykułKARPIE ZE SZTUCZNYCH ZBIORNIKÓW
Następny artykułBEZMYŚLNY SZCZUPAK?

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here

- Advertisment -

Most Popular

Recent Comments