sobota, 22 stycznia, 2022
Strona główna Poradnik Juniora WAHADŁÓWKI – SZCZUPAKOWE PRZYNĘTY

WAHADŁÓWKI – SZCZUPAKOWE PRZYNĘTY

Alga to jedna z najlepszych przynęt na szczupaki. Produkowana jest w kilku wielkościach. Wszystkie mają podobny profil i kształt, ale łowi się nimi zupełnie inaczej.

Najmniejsze nadają się do łowienia w toni. Największe, w ciągu niemal całego minionego wieku, zdobyły sobie największą popularność. W wodzie stojącej używane są rzadko, a jeśli już, to się nimi dżiguje. Gdy przynęta opadnie na dno, podciąga się ją kilkoma obrotami korbki mając przy tym kij skierowany do nieba. Później pozwala się jej opadać na żyłce napiętej albo półluźnej.

Duże algi są najbardziej skuteczne w rzekach. Po zarzuceniu w stronę drugiego brzegu pozwala im się utonąć, po czym zamyka kabłąk. Od tego momentu prąd wody napiera i na żyłkę, i na przynętę, i przesuwa ją po dnie. Wędkarz bardzo mało w to ingeruje. Tylko gdy wahadłówka ugrzęźnie w zaczepie, wypuszcza trochę żyłki (wtedy prąd wody robi z niej tzw. balon), później zamyka kabłąk i z wyczuciem zacina. Zacięcie wyrywa przynętę z zaczepu, bo skierowane jest z prądem wody.

Przy takim prowadzeniu wahadłówki brania następują w trzech momentach. Po pierwsze, przy wyrywaniu przynęty z zaczepu. Po drugie, kiedy wleczona po dnie wahadłówka znajdzie się nad dołkiem albo rynną, czyli nad naturalnym siedliskiem drapieżnika. I po trzecie, gdy wędkarz przestaje wlec przynętę po dnie. Wtedy żyłka zaczyna się prostować i prąd wody odrywa blachę od dna. Wtedy należy dosyć długo czekać, zanim się zacznie żyłkę skręcać.

Podobnie jest z wahadłówkami Gnom. Małe można ciągnąć, duże są najskuteczniejsze przy dżigowaniu lub wleczeniu. Zabierając się do łowienia jakąś nową, nieznaną wahadłówką, należy najpierw potrenować w takim miejscu, żeby można zobaczyć jak ona pracuje i wybrać odpowiedni sposób prowadzenia.

Jest też grupa wahadłówek, równie starych jak algi i gnomy, a może nawet starszych, o których można powiedzieć, że nigdy nie wiadomo, jak się zachowają. Mimo to mają dobrą opinię, tzn. są uważane za przynęty łowne. W Polsce z tej grupy najbardziej znane są wahadłówki firmy Heintz i Orkla. Skąd bierze się ich skuteczność, dowiedzieliśmy się dopiero mniej więcej piętnaście lat temu, kiedy na rynku pokazały się amerykańskie blachy Apex.

Amerykańscy ichtiolodzy podczas badania pstrągów tęczowych zauważyli, że kiedy mają one porażony błędnik, najczęściej z powodu zbyt zimnej wody, dziwnie się zachowują. W pewnej chwili, kierują ku powierzchni i tam robią młynek dookoła swojej wzdłużnej osi.

Przebadano to dokładnie. Właśnie wóczas wyszło, że tak zachowujące się ryby mają chory błędnik i, że choroba się wycofuje, kiedy wzrośnie temperatura wody. Stwierdzono, że w chwili ataku choroby ryby płyną do powierzchni z prędkością 1,8 metra na sekundę. Taka wypadła średnia z dziesięciu tysięcy przebadanych przypadków. Wiedzę tą kupili producenci i stworzyli przynętę, która przy takiej prędkości prowadzenia zachowuje się jak chora ryba, to znaczy co jakiś czas, ale nie wiadomo kiedy, wykonuje obrót wokół swojej osi. Przynętę nazwano Apex. I tutaj ciekawostka. Co udowodniono naukowo dzisiaj, ludzie już dawno wiedzieli.

Niemal tak samo zachowują się orkle i heintze, a także opisywane przez nas darłowskie delbanki, samoróbki wykonywane przez tamtejszych wędkarzy łososiowych. Każda z tych blach, kiedy się ją ściąga w odpowiednim dla niej tempie najpierw płynie, dosłownie, jak przecinak, a później młynkuje. Właśnie to zaburzenie przyciąga uwagę drapieżników, które atakują bądź w momencie obracania się przynęty bądź w chwile później. Pstrągi z chorym błędnikiem też są w tym momencie atakowane.

Pomiędzy tymi i jeszcze wieloma innymi wahadłówkami, działającymi na takich samych zasadach, są dosyć istotne różnice. Żeby każda z nich była skuteczna, trzeba jej nadać odpowiedni ruch, który zależy głównie od tempa ściągania. Jedna będzie skutecznie łowić ryby przy prędkości 1,8 metra na sekundę, inna przy ściąganiu dwa razy szybszym lub kilkakrotnie wolniejszym. Wędkarz, wykorzystując swoje doświadczenie, musi tak poprowadzić przynętę, żeby drapieżnik, który jest czyścicielem środowiska, bo usuwa z niego chore osobniki, miał ochotę rzucić się na sztuczny twór.

Poprzedni artykułZ NURTEM BRODNICKIEJ STRUGI
Następny artykułW MĘTNEJ WODZIE

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here

- Advertisment -

Most Popular

Recent Comments