niedziela, 23 stycznia, 2022

KALEJTY

Kalejty znane są zapewne wielu wędkarzom jako Jezioro Długie lub Długie Augustowskie. Niektóre mapy turystyczne i przewodniki po województwie podlaskim wprowadzają w błąd informując, że akwen ten leży w Rezerwacie Jeziora Kalejty. Zaczynamy więc szukać tych Kalejt. Na południu znajdujemy jeziora Necko, Rospuda, Białe i Studzieniczne, od wschodu Serwy, od północy Blizno, Kalejt nigdzie nie ma. Czyżby nagle zniknęły? Nic podobnego. Długie Augustowskie i Kalejty to po prostu różne nazwy tego samego akwenu.

Skąd dziwna nazwa Kalejty? Niektórzy twierdzą, że to jaćwieski wyraz oznaczający torbę, trzos (Jaćwingowie: tak nazywał się wymarły lud, który mieszkał tu w średniowieczu – przyp. red.). Być może, bo jezioro ma dosyć oryginalny kształt, zaś jego południowa zatoka nosi nazwę Kalejtka i rzeczywiście przypomina sakiewkę.

Kalejty są otoczone borem, z wyjątkiem kilkuset metrów brzegu północnego, na którym leży osada Strękowizna Kolonia, składająca się zaledwie z trzech gospodarstw. Więc to naprawdę odludzie. Rezerwat powstał głównie dla ochrony starych lasów sosnowych i torfowisk. W okolicy żyją rysie, wilki i łosie, a nad brzegami wód bobry, norki i wydry.

Brzegi jeziora są w większości strome i niedostępne, jedynie od strony zabudowań mamy w miarę dogodny dostęp do wody. Roślinność wynurzona jest skąpa, poza zatoką Kalejtka, gdzie odchodzi od brzegu na kilkadziesiąt metrów. Przeważa trzcina, pałka, tatarak, turzyce i sitowie. Natomiast roślinność wodna, głównie grążel żółty, grzybień biały, rdestnica i osoka aloesowata, zwana tutaj kaktusem – pokrywa niemal jedną trzecią jeziora. Warunki te oraz bardzo urozmaicona linia brzegowa sprawiają, że najskuteczniej wędkuje się z łodzi.

Kalejty słyną z dużych leszczy i płoci. Jesienią grupują się one w głęboczkach i w zatoce Wołowa Buchta na wschód od półwyspu zwanego Bawolim Rogiem. Są tam też ogromne liny, a jako niespodzianka może się przytrafić potężny karp.

Dzierżawca, p. Jan Rowiński, który mieszka nad samym brzegiem w Strękowiznie-Kolonii, opowiadał mi o przygodzie, jaką przeżyli kiedyś dwaj wędkarze z Krakowa. Popłynęli pod cypel Zimowa Droga, w przewężenie przed wpływem do zatoki Kalejtka. Zanęcali łowisko z nadzieją na medalowego lina. Uzbroili zestawy, zarzucili wędki i zaczęli podziwiać widoki. Po kilkunastu minutach jeden z nich zauważył, że spławik się wykłada i powoli odpływa. Poczekał chwilę i zaciął w przekonaniu, że to spasiony lin połakomił się na kukurydzę. I wówczas rybę na haczyku jakby ktoś dźgnął ostrogą! Hamulec w kołowrotku zagrał tak ulubioną przez wędkarzy piskliwą melodię. I nie chciał przestać grać! Wędkarz, któremu adrenalina zaczynała odbierać rozsądek, podkręcił hamulec, ale i to nie pomogło. Odjazd trwał nadal. Obaj usiłowali wyjąć kotwicę, bo na szpuli były już ostatnie metry żyłki. Wtedy zobaczyli wielki wir i wykładającego się ogromnego karpia. Za chwilę rozległ się trzask pękającego blanku i zapadła cisza.

Jan Rowiński opowiada to z wielką powagą, lecz przyznaje, że nie mógł powstrzymać śmiechu, gdy na brzegu zobaczył wysiadającego z łodzi, roztrzęsionego wędkarza, który jąkając się opisywał to wydarzenie tak, jakby to nie ryba, ale coś na kształt wawelskiego smoka połamało jego spławikówkę.

  • A uprzedzałem ich, że tu są takie karpie, co je czasem trudno wciągnąć do łódki.
    Najwięcej szczupaków i okoni jest w pobliżu wyspy, na blatach wokół głęboczków, wokół wypłycenia po prawej stronie Bawolego Rogu, w Wołowej Buchcie, przy cyplu Zimowa Droga, wzdłuż szerszych pasów trzcin oraz w wąskiej zatoce w kierunku rzeki Dłużanki. I oczywiście tam, gdzie są zatopione drzewa. W tych samych miejscach można też liczyć – zwłaszcza, gdy stan wody jest podwyższony – na jazie i klenie, które wpływają tu z Dłużanki. Sandacze łowi się głównie na stokach zagłębień, na niewielkie kopyta i rippery, zarówno z opadu, jak i na “ciąganego”. Tam, gdzie gromadzi się drobnica, szczególnie wokół wyspy, można liczyć na dorodnego węgorza, a także suma. Sumy zostały tu wsiedlone wiele lat temu i dzisiaj ich waga dochodzi do kilkudziesięciu kilogramów.

W Kalejtach spotyka czasem wędkarzy niespodzianka w postaci tołpygi pstrej, amura i troci jeziorowej. Z pomostu przy gospodarstwie agroturystycznym Ireny i Jana Rowińskich, funkcjonującym cały rok, można dla relaksu łowić wzdręgi, płocie i karasie.

Jezioro zarybiane jest szczupakiem, sandaczem, sieją, węgorzem i niewielką ilością karpia. Ponieważ jest to rezerwat, obowiązują liczne ograniczenia. Przede wszystkim jest to strefa ciszy. Sezon na drapieżniki zaczyna się pierwszego czerwca i trwa do końca stycznia. Na wodzie może się znajdować najwyżej dwadzieścia łodzi wędkarskich i rekreacyjnych, a łowiących trzydziestu. Zimą liczba łowiących nie może przekraczać pięćdziesięciu.Limit odłowów, w zależności od gatunku złowionych ryb, ograniczono do 5 kg z hektara na rok.

Licencje sprzedaje dzierżawca, Jan Rowiński, Strękowizna-Kolonia 1, 16-304 Nowinka, tel. 087-643-22-48. Jednodniowa kosztuje 20 zł, trzydniowa 45 zł, na 14 dni 85 zł, miesięczna 140 zł, na cały sezon 270 zł. Wynajem łodzi 15 zł za dobę lub 3 zł za godzinę. Jest gdzie zaparkować samochód, postawić przyczepę kempingową i rozbić namiot.
Rodziny wędkarzy też znajdą tu dla siebie wiele atrakcji. Można urządzać imprezy towarzyskie przy ognisku, wypożyczyć rower górski, spacerować po niezwykle malowniczej okolicy oraz zbierać grzyby i jagody, byle nie w obrębie rezerwatu, bo tu nie wolno zrywać żadnych roślin.

Każdego roku dzierżawca ogłasza konkurs na największe złowione na wędkę ryby poszczególnych gatunków. W nagrodę funduje bezpłatne pozwolenia na wędkowanie.

Janusz Niczyporowicz

Powierzchnia lustra wody wynosi 159,7 ha. Głębokość maksymalna wynosi 12, a średnia 4,6 m. We wschodniej części jezioro jest szersze, a w zachodniej mocno zwężone, zakończone odpływem do rzeki Blizny. Odpływ ten o nazwie Dłużanka wysycha przy niskim stanie wód w okresie letnim. Strefa litoralna i ławica przybrzeżna przeważnie są bardzo wąskie. Część południowa jest praktycznie oddzielnym zbiornikiem wodnym o powierzchni 14,5 ha i głębokości 6 – 7 m, a mierzonej od powierzchni mułu 3,5 – 3,7 m. Wymiana wody w jeziorze wynosi około 40% objętości w ciągu roku.

Z Augustowa nad Kalejty można dojechać dwiema drogami. 1. Ruszamy drogą w kierunku Sejn i w Przewięzi, za śluzą, skręcamy w lewo na Strękowiznę. 2. Przecinamy linię kolejową do Suwałk, za stacją Augustów-Port skręcamy w prawo, a na dalszym rozwidleniu polnych dróg w lewo.

Poprzedni artykułWAHADŁÓWKA Z ANTYZACZEPEM
Następny artykułPILCHOWICE

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here

- Advertisment -

Most Popular

Recent Comments