sobota, 29 stycznia, 2022

STRZEBLA

Ryby, jak mało które spośród dziko żyjących zwierząt, zależne są od działalności człowieka. Ponieważ od zarania ludzkości stanowią jedno z najważniejszych i najłatwiej dostępnych źródeł białka, przez większość ludzi postrzegane są przez pryzmat patelni. Wielkie znaczenie gospodarcze ryb sprawia, że także ich ochrona jest z reguły rozumiana i realizowana inaczej niż ochrona pozostałych kręgowców, np. płazów i gadów oraz większości ptaków.

Ochronę ryb najczęściej utożsamia się z zarybieniami. Celem takich działań jest jednak przede wszystkim realizacja interesów gospodarza wody, które często kłócą się z dobrze rozumianymi celami ochrony przyrody, wśród których najważniejszym, oprócz zachowania gatunków, jest także ochrona ich naturalnej zmienności. Zróżnicowanie to, uzyskane w ciągu dziesiątek lub setek tysięcy lat istnienia i rozprzestrzeniania się poszczególnych gatunków, pozwoliło lokalnym populacjom dobrze się przystosować do warunków panujących w miejscach, w których żyją. Duże zróżnicowanie zapewnia gatunkowi niezbędną plastyczność, dzięki której wzrastają szanse jego długotrwałego przetrwania. To właśnie wewnątrzgatunkowa zmienność jest źródłem istnienia tzw. form ekologicznych, takich jak osiadły pstrąg potokowy i dwuśrodowiskowa troć wędrowna. Choć tak bardzo różnią się one trybem życia, tempem wzrostu i płodnością, należą do jednego, plastycznego gatunku Salmo trutta. Naturalnemu zróżnicowaniu zawdzięcza on zdolność tworzenia stabilnych populacji wykorzystujących środowiska tak różne jak maleńkie górskie potoki i rozległe akweny morskie.

Odmienność lokalnych populacji, których unikalne cechy zostały utrwalone w ich genach, może być także zaczynem powstania nowych gatunków. Mieszanie osobników rodzicielskich pochodzących z różnych populacji prowadzi najczęściej do zaniku powstałych lokalnie rzadkich cech, które zostają wyparte przez te, które u danego gatunku występują najczęściej. Temu właśnie powinna zapobiec ochrona zróżnicowania.

W przypadku większości europejskich ryb trudno dzisiaj mówić o naturalnym zróżnicowaniu. Populacje prawie wszystkich gatunków, które osiągają długość zbliżoną do średnicy niewielkiej patelni, a na dodatek dają się łatwo łowić sieciami lub wędką, są już mocno wymieszane. Przez całe dziesięciolecia pod hasłem ochrony ryb prowadzono intensywne i praktycznie niekontrolowane zarybienia. O wykorzystaniu materiału zarybieniowego decydowała jego cena, dostępność oraz interesy producentów narybku i lokalnych działaczy wędkarskich, a nie jego pochodzenie. W wyniku takich działań wewnętrzna struktura zdecydowanej większości atrakcyjnych dla wędkarzy europejskich gatunków ryb została bezpowrotnie zniszczona. W praktyce można uznać, że są to gatunki hodowlane, tym bardziej że często ich istnienie jest całkowicie zależne od działań człowieka. Taki jest właśnie nieunikniony koszt prowadzenia intensywnej gospodarki.

Nie warto jednak płakać nad rozlanym mlekiem. Pozostaje pogodzić się z tym, że ryby atrakcyjne dla wędkarzy stanowią przede wszystkim obiekt gospodarczy, a zainteresowanie ze strony wędkarzy sprawia, że w ogóle jeszcze pluskają w rzekach i jeziorach. Lepsze to niż nic.

Ciągle jeszcze istnieją gatunki, które przede wszystkim ze względu na niewielkie rozmiary lub niedostępność pozostają poza obszarem zainteresowania właścicieli wędek i patelni. Dzięki temu zachowały naturalne rozmieszczenie i zróżnicowanie. Spośród ryb krajowych do grupy tej z pewnością należą śliz, piskorz, koza, koza złotawa, głowacz pręgopłetwy, głowacz białopłetwy, różanka, kiełb Kesslera, piekielnica, strzebla potokowa i strzebla błotna. Także pospolity kiełb oraz najczęściej nie odróżniany od niego kiełb białopłetwy zdołały zachować w dużym stopniu naturalne rozsiedlenie, któremu jednak szkodzi wykorzystywanie ich w charakterze przynęty i związane z tym przenoszenie między akwenami.

Wymienione tu gatunki są w większości rzadkie i objęte prawną ochroną. Do najrzadszych i zdecydowanie najbardziej zagrożonych należy strzebla błotna, nazywana czasami także przekopową. Ta niewielka karpiowata ryba odznacza się bardzo szerokim zasięgiem występowania sięgającym od Polski po zachodnią Czukotkę i Półwysep Koreański. Na całym tym ogromnym obszarze zamieszkuje prawie wyłącznie wody stojące. Z reguły są to płytkie, dystroficzne jeziora, torfianki lub wypłycone starorzecza. Nawet na Syberii, gdzie gatunek ten jest pospolity, w rzekach strzebla błotna spotykana jest nader rzadko. Zastępuje ją tu bardzo podobna strzebla Czekanowskiego.

Syberyjskie akweny zamieszkiwane przez strzeblę błotną są często znacznie bardziej rozległe od tych, które zamieszkuje ona w zachodniej części swojego obszaru, a zwłaszcza w Europie. Gatunek ten odznacza się bardzo dużą odpornością na niedostatek tlenu i jest w stanie przetrwać nawet wtedy, gdy wmarznie w lód. Ta niezwykła wytrzymałość sprawia, że masowo występuje ona w wodach, w których nie jest w stanie przetrwać nawet znany ze swej odporności karaś, będący skądinąd często jej jedynym towarzyszem.

Strzebla błotna osiąga najczęściej około 10 cm długości. W wielu syberyjskich akwenach spotykane są okazy osiągające nawet 18 cm, które na tle polskich wyglądają jak prawdziwe olbrzymy.

Niewielkie rozmiary i upodobanie do małych, płytkich i często silnie zarośniętych zbiorników wodnych powodują, że w naszym kraju ryba ta jest bardzo słabo znana. Brak zainteresowania ze strony wędkarzy zapobiegł niekontrolowanemu przenoszeniu, dzięki czemu rozmieszczenie strzebli błotnej zachowało naturalny charakter, a izolowane populacje – swoje genetyczne zróżnicowanie.

Małe zbiorniki wodne szczególnie łatwo zanikają na skutek stopniowego wypłycania spowodowanego naturalną sukcesją roślinną. Proces ten przyspieszają spływające z pól nawozy sztuczne. Największe jednak zagrożenie niesie obserwowane od ponad dwustu lat obniżanie się poziomu wód gruntowych i celowe zasypywanie drobnych zbiorników. Likwiduje się je po to, by coś w tym miejscu zasiać, posadzić albo wybudować. Nierzadko są też zamieniane w nielegalne wysypiska śmieci.

Źródłem poważnego zagrożenia dla strzebli są zarybienia zamieszkiwanych przez nią wód gatunkami drapieżnymi. Okonie lub szczupaki w krótkim czasie powodują całkowitą jej zagładę.

Współczesne stanowiska strzebli błotnej w Polsce powstały najprawdopodobniej w wyniku następującej z południa rekolonizacji, która stawała się możliwa w miarę, jak lodowa pokrywa ostatniego okresu lodowcowego cofała się na północ. Dobrze znosząca chłody strzebla zasiedliła wody Polesia Lubelskiego, Mazowsza, Wielkopolski i Kujaw oraz Kaszub, gdzie do dziś przetrwała w małych, izolowanych akwenach. W drugiej połowie XX wieku znanych było około 80 stanowisk tej rzadkiej ryby, jednak obecnie wiadomo zaledwie o 20 pewnych miejscach jej występowania. Zdecydowanie najwięcej z nich znajduje się na Kaszubach, między Gdańskiem, Tczewem i Kościerzyną.

Pofałdowany teren i liczne śródleśne i śródpolne jeziorka czynią z Kaszub polskie “strzeblowe zagłębie”. Jeszcze do niedawna status taki miało Polesie Lubelskie, jednak niekorzystne zmiany cywilizacyjne, jakie tam nastąpiły, spowodowały zanik prawie wszystkich znanych wcześniej stanowisk strzebli błotnej. Podobną sytuację obserwuje się też na Mazowszu, gdzie w miejsce znanych jeszcze przed ćwierćwieczem dziewięciu stanowisk, istnieją obecnie tylko dwa, odkryte w 2001 roku. Ponieważ strzebla błotna występuje wyjątkowo rzadko, a zagrożenie jej egzystencji jest duże, Unia Europejska uznała ją za gatunek podlegający ochronie priorytetowej.

Wszystko wskazuje na to, że bez aktywnych działań ochronnych strzebla błotna zniknie wkrótce z listy naszych rodzimych ryb. Aby jednak działania takie prowadzić w sposób racjonalny i zapewniający przede wszystkim utrzymanie naturalnego zróżnicowania tego gatunku, trzeba możliwie dokładnie poznać rzeczywisty stan rozmieszczenia i liczbę ocalałych stanowisk tej ryby. Jej upodobanie do małych, często trudnych do odnalezienia zbiorników pozwala mieć nadzieję, że uda się jeszcze odkryć sporo miejsc, w których żyje. Te spośród nich, które będą zapewniały największe szanse długotrwałego przetrwania strzebli, powinny zostać objęte ochroną. Stanowiska strzebli trzeba więc przede wszystkim zlokalizować i chronić np. przez pogłębianie wypłycających się zbiorników i unikanie zbędnej i szkodliwej melioracji. W niektórych przypadkach konieczne będzie sztuczne rozmnażanie strzebli i zasilenie uzyskanym narybkiem słabnących rodzimych populacji. Zabieg taki musi być jednak stosowany wyjątkowo ostrożnie, w przeciwnym bowiem razie strzeblę błotną spotka opisany wyżej los ryb atrakcyjnych wędkarsko, które utraciły całkowicie swoje naturalne zróżnicowanie. Obowiązywać zatem powinna lekarska zasada “po pierwsze: nie szkodzić”.

Pierwszy wieloletni plan ochrony strzebli błotnej realizowany z uwzględnieniem wymogu zachowania lokalnego zróżnicowania rozpoczęto w 2002 roku na Mazowszu. Jego głównym celem jest zachowanie istniejących stanowisk, które wymagają wspomagania narybkiem uzyskanym w sztucznej hodowli. Pierwsze zarybienia przeprowadzono w 2004 r. Autorzy tego planu starają się unikać pochopnych działań, które mogłyby co prawda zwiększyć liczbę mazowieckich populacji strzebli, ale ze względu na niedokładne jeszcze rozpoznanie stanu populacji istniejących mogłyby nieodwracalnie zaburzyć naturalne ich zróżnicowanie lub wręcz ujednolicić je pod względem genetycznym.

Powodzenie ochrony strzebli błotnej zależy w ogromnej mierze od pomocy wędkarzy, którzy jak nikt znają teren, miejscowe zbiorniki wodne i żyjące w nich ryby. Prawie wszystkie spośród znanych obecnie stanowisk strzebli wskazali właśnie wędkarze. Przy ich pomocy i wsparciu instytucji powołanych do ochrony przyrody z pewnością uda się ocalić ten ichtiologiczny rarytas.

Jan Kusznierz,
Jacek Wolnicki

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here

- Advertisment -

Most Popular

Recent Comments