czwartek, 8 grudnia, 2022

LEKCJA NUDDA

Bob Nudd, czterokrotny indywidualny mistrz świata w wędkarstwie spławikowym, we Florencji bronił mistrzowskiego tytułu, zdobytego rok temu w Toledo. Wylosował jednak jedno z najgorszych stanowisk. Już po treningach było wiadomo, że ryb tam nie ma. Z patowej sytuacji wyszedł jednak obronną ręką. Pokazał, że i w złym miejscu można nieźle połowić.

Nudd wylosował najpłytsze stanowisko w sektorze i ryby nie trzymały się tego miejsca. Czasami widać było tylko spławiające się klenie, które jak się okazało, żerowały niechętnie. Było niemal pewne, że Nudd nie obroni tytułu mistrza świata. Skazany na niepowodzenie nie denerwował się. Podczas przygotowań widać było po jego ruchach, że jest opanowany. Spokojnie rozkładał sprzęt. Tyczkę z kilkoma topami, kilka odległościówek, kubeł z 25 litrami gotowej zanęty oraz pojemniki z trzema kilogramami białych robaków. Więcej zanęty i robaków nie mógł mieć, bo takie na mistrzostwach obowiązywały limity.

Kiedy zagospodarował stanowisko, nawilżył robaki spryskiwaczem i posypał je klejem. Do zanęty dodał kastery i kukurydzę i zaczął lepić kule, których kilkanaście, wielkości pomarańczy, wrzucił na 14 metr, pod tyczkę. Zanęcił też łowisko pod odległościówkę strzelając z procy na około czterdziesty metr, bo tam było wystarczająco głęboko i można było liczyć na karasie i karpie.

Zaczął od tyczki z 1,5-gramowym zestawem i obciążeniem skupionym przy przyponie. Na haczyk założył białe robaki. W pierwszej godzinie złowił 12 niewielkich ryb. Potem brania ustały. Odstawił więc tyczkę i wziął odległościówkę. Na czterdziesty metr pos-łał przelotowy zestaw z dociążonym wagglerem. Brania miał rzadkie, ale za to karasie były większe, niż łowione przy brzegu wzdręgi i klenie. Często strzelał zanętą z procy, aby wytworzyć wabiącą smugę, nieco rzadziej sklejonymi białymi robakami, które utrzymywały rybę w łowisku. W trzeciej godzinie, kiedy brania na odległościówce zanikły, Nudd wrócił do tyczki. Teraz na haczyk zakładał kawałki gnojaczków, które podpierał białym robakiem. Co kilka przepuszczeń donęcał łowisko. Złowił jeszcze kilka ryb, głównie karasi, które w ostatniej godzinie weszły na płyciznę.

Bob Nudd od początku wiedział, że nie zrobi dobrego wyniku, ale łowił konsekwentnie. Zapewne taką taktykę opracował razem z kolegami na treningach. Mimo słabych brań nie manipulował przy przygotowanych wcześniej zestawach ani nie dodawał niczego do wcześniej przygotowanej zanęty. Zestaw prowadził tak samo na początku, jak i na końcu, swobodnie puszczając, od czasu do czasu prowokując ryby lekkimi przytrzymaniami spławika.

Przyniosło to Nuddowi 2.940 gramów ryb i 18 miejsce w sektorze na 34 zawodników. Nie był w stanie pokonać na tym stanowisku wszystkich rywali, bo większość łowiła na lepszych stanowiskach. Najlepszy w sektorze był Jacopo Falsini. Złowił 20 kg ryb!, ale pod nogami miał głęboką rynnę pełną ryb. Inni wędkarze, którzy w następnych dniach siadali na tym samym stanowisku, zajmowali miejsca poniżej trzydziestego. Konsekwencja, którą się wykazał Nudd, nie dotyczy u Anglików wyłącznie łowienia. Mimo że był na łowisku doskonały, w drużynie jednak wypadł najsłabiej i zgodnie z ich zwyczajem w drugim dniu został zmieniony przez innego zawodnika.

Rafał Bielewicz

Poprzedni artykułRZECZ PIERWSZA TO BEZPIECZEŃSTWO
Następny artykułJĘZYK CIAŁA

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here

- Advertisment -

Most Popular

Recent Comments