piątek, 1 lipca, 2022
Strona główna Mucha PSTRĄG Z ADRESEM

PSTRĄG Z ADRESEM

Pierwszym sygnałem zbliżającej się wiosny jest kwitnienie leszczyny, co zwykle następuje już pod koniec lutego. W marcu zakwitają przebiśniegi. Podczas cieplejszych dni po ustąpieniu śniegu pojawiają się biedronki. Marzec jest okresem godowym płazów, ale również lipieni.

Choć w marcu w środowisku wodnym widać duże ożywienie, dla wędkarza jest to miesiąc pełen kaprysów. Pogoda ciągle się zmienia, temperatura skacze, poziom wody jest każdego dnia inny. Takie zmiany nie sprzyjają dobrym połowom, ale właśnie dlatego jest to dobra okazja, żeby się uważnie przyglądać przyrodzie, uczyć się ją czytać, bo lepszego przewodnika po świecie się nie znajdzie.

Najczęściej łowię w małych rzeczkach, a tam dla muszkarza warunki są zawsze bardzo trudne. W zimie leży śnieg, nad brzegami zwisają oblodzone gałęzie, woda skuta lodem. Latem pokrzywy przerastają człowieka, nad głową znowu gałęzie, za plecami krzaki. Wszystko to utrudnia podanie muszki, ale też skutecznie chroni rzekę przed nadmierną inwazją wędkarzy. W rzekach łatwo dostępnych, jak San lub Dunajec, jedyna trudność polega już tylko na tym, żeby znaleźć jakie takie stanowisko wśród tłumu łowiących muszkarzy. Natomiast mała rzeczka to wędkarska samotność, cisza i wolność od pośpiechu.

Posługuję się streamerami, bo są łowne. Odpowiedni do streamera sprzęt to wędzisko długie na 260-280 cm, mocne, o akcji szczytowej. Takiego potrzeba, by sobie radzić z zarzuceniem muszki, potem sprawnym jej prowadzeniem, wreszcie z holem pstrąga. Linka najlepiej cylindryczna (L), o jeden numer cięższa od wskazań producenta umieszczonych na wędzisku. Taki komplet sprzętu i akcesoriów pozwala mi na precyzyjne i celne rzuty.

Przy sobie zawsze mam tonący przypon. Korzystam z niego w łowiskach głębokich. Na małej bowiem rzeczce jest mało miejsca, więc trudno tak podać żyłkowy przypon, by można go było łatwo utopić razem z muszką. Zwykle używam przyponów o długości 1,5 – 2 m wykonanych z żyłki o jednolitej grubości od 0,18 do 0,25 mm. Wybór zależy od warunków łowiska. Zmorą małych rzeczek są zaczepy, dlatego spory zapas streamerów, które z sobą zabieram, szybko topnieje.

Do małej rzeczki nie można po prostu wejść i łowić na zasadzie “nie wychodzi tu, to może wyjdzie tam, a jak nie w ten sposób, to może inaczej”. Mała rzeka wymaga od muszkarza taktyki. Najpierw trzeba przyglądnąć się wodzie i wybrać odpowiedniego streamera. Gdy pstrągi żerują intensywnie, wystarczy pierwszy lepszy. Teraz, wczesną wiosną, sukcesy odnoszą jednak tylko ci muszkarze, którzy potrafią wybrać muszkę pasującą do łowiska. To jednak dopiero połowa sukcesu.

Wszystkie duże pstrągi złowiłem na dobrze mi znanych odcinkach rzek. Wcześniej wydeptywałem brzegi kierując się wyglądem koryta, układem prądów i rozmieszczeniem podwodnych przeszkód. Sprawdzałem również, z jakiego miejsca będzie najwygodniej podać streamera i ile linki mogę wysnuć za siebie, by uniknąć kłopotów. W żadnym z wybranych tym sposobem miejsc wcześniej nawet ogona nie widziałem. Dlatego pierwsze wyprawy radziłbym traktować jako rekonesans, jako ustalanie adresów, pod którymi mogą mieszkać pstrągi. Pierwsza wyprawa nawet nie zakończona sukcesem może się okazać bardzo pożyteczna, ale pełną satysfakcję da dopiero druga lub trzecia, na ten sam odcinek rzeki.

Stosować można rozmaite streamery. Wczesną wiosną cenię sobie te, które są duże i ciemne i imitują głowacze lub minogi. Robię je na hakach 4 – 6, a prowadzę bardzo powoli i jak najbliżej dna. Podaję je w głębokie doły, tuż za wlewką. Pływam nimi przy podmytych burtach brzegowych, bo wczesną wiosną właśnie tam stoją największe pstrągi.

W marcu tarło odbywa głowacz. Gdy tylko zdarzy się kilka z rzędu ciepłych dni, z zimowego letargu budzą się żaby. Muszkarzowi nie pozostaje nic innego, jak wiernie udawać naturę. Pomoże w tym duży puchowiec prowadzony krótkimi skokami wykonywanymi tylko linką, wtedy streamer płynie jakby był żywą istotą. Niektórzy posługują się przy tym szczytówką, ale tego nie polecam, bo wtedy ruchy przynęty są szarpane, a jeżeli pstrąg zaatakuje w chwili, gdy szczytówka jest właśnie uniesiona, straci się możliwość dobrego zacięcia.

Dla muszkarza łowiącego streamerem najlepszym okresem jest koniec marca i cały kwiecień. Słońce wschodzi wcześnie, bo około piątej, a zachodzi o osiemnastej, na wędkowanie jest więc dużo czasu. Nocą temperatura spada często poniżej zera, natomiast w dzień bywa nawet 15 stopni. Ten czas to pora pełnego wiosennego przebudzenia. Coraz więcej bezkręgowców zaczyna rozród. Oprócz chruścików, kiełży i jętek można już spotkać pijawki. W jadłospisie pstrąga pojawiają się ślizy, kozy oraz cierniki, które teraz mają tarło. Streamery powinny więc być jak najbardziej podobne do zjadanych przez pstrąga rybek, a podawać je trzeba w te rewiry rzeki, gdzie te rybki akurat występują.

Pstrągi łowi się na streamery wyglądające bardzo różnie, najlepsze są jednak kopie żywych organizmów występujących nieraz tylko w określonym środowisku. Może tym poglądem narażam się tym teoretykom, którzy gloryfikują muchy z angielskich katalogów, praktyka jednak dowodzi, że eksperymenty ze sztuczną muszką otwierają przed obserwatorami rodzimej przyrody naprawdę rozległe perspektywy.
Walek Kłos

BIOLOGIA
Pstrągi kojarzą się z chłodną, czystą i bogatą w tlen wodą. Należą do grupy ryb stenotermicznych, czyli takich, dla których najlepszym środowiskiem są wody o temperaturze nieprzekraczającej 15 stopni. Aktywność enzymów trawiennych pstrągów jest zimą niewielka, w lodowatej wodzie o temperaturze zbliżonej do zera stopni nie pobierają pokarmu. Okres przymusowej głodówki nie trwa długo. Wzrost temperatury o 1-2 stopnie sprawia, że zaczyna jeść i nadrabiać utraconą, na skutek tarła i zimowej głodówki kondycję. Nie jest to jeszcze łapczywe żerowanie letnie, dobowe porcje pokarmu są niewielkie, a na pierwszy kąsek idą z reguły ofiary o niewielkich rozmiarach.

Typowym pokarmem pstrągów w lutym są muchówki z rodziny ochotkowatych. Najczęściej małe, od 5 do 15 mm długości, zielone żółtobrązowe larwy z podrodziny Diamesinae i Orthocladine. Często są także zjadane larwy komarzyc. Nigdy nie występują w wodzie bardzo licznie, ale ich duże rozmiary sprawiają, że pstrągom opłaca się ich szukać. Wiosennym pokarmem pstrągów są także larwy wodnych chrząszczy, które poza tym okresem rzadko wchodzą w skład diety pstrągów. Co ciekawsze, trudno znaleźć jakiekolwiek logiczne uzasadnienie tego faktu.

Sukcesywnie, w miarę podnoszenia się temperatury wody, wzrasta ilość zjadanych chruścików. Głównie są to duże domkowe larwy z rodziny Limmephilidae, które przebywają blisko brzegu, osłabione zimą pstrągi łatwo mogą je schwytać.

Kiełże stają się ważnym daniem od marca. Jedne pstrągi są wprost wypchane tymi niewielkimi raczkami, inne nie mają w żołądku ani jednego. Nie jest to związane z wielkością pstrągów, kiełże są zjadane przez duże i małe sztuki. Natomiast znaczenie ma wielkość rzeki, im jest mniejsza, tym chętniej pstrągi żywią się kiełżami.

Larwy jętek są dla pstrągów chlebem powszednim. Wczesną wiosną zjadane są głównie duże, płaskie larwy z rodziny Heptagenidae. Nieco później małe seledynowozielone larwy Baetidae, a pod koniec kwietnia ponownie Heptagenidae.

Pierwsze wyprawy radziłbym traktować jako rekonesans, jako ustalanie adresów, pod którymi mogą mieszkać pstrągi.

Poprzedni artykułKAŻDY SZCZEGÓŁ JEST WAŻNY
Następny artykułLIST ZNAD BIEBRZY

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here

- Advertisment -

Most Popular

Recent Comments