sobota, 25 czerwca, 2022
Strona główna Grunt PAŹDZIERNIK COŚ W SOBIE MA

PAŹDZIERNIK COŚ W SOBIE MA

Choćby lipiec i sierpień bardziej przypominały jesień niż lato, to leszcze wiedzą dobrze, jaka to naprawdę pora roku. Zamiast rzucać się na jedzenie, jak to robią przed zimą, postępują odwrotnie: przestają żerować w ogóle. Dziesiątki kilogramów wrzuconej do wody zanęty idą na marne. Bo tych kilka leszczyków, złowionych po tygodniu starań, trudno przecież uznać za sukces.

Po takim nietypowym lecie październik przynosi zupełną zmianę. I nie rozumiem tych wędkarzy, dla których miesiąc ten oznacza koniec sezonu dla łowców białej ryby. W październiku leszcze pływają już w wielkich stadach, a ja dopiero wtedy zabieram ze sobą porządny podbierak. Woda zaczyna powoli się ochładzać, więc leszcze chcą czy nie, muszą się spieszyć, żeby zgromadzić niezbędny do przeżycia zimy zapas energii (czytaj: tłuszczu). Dla nas otwiera to pole do popisu, bo małym nakładem można w ciągu jednego dnia złowić nawet kilkanaście „trójek”.

Zanim temperatura wody przy powierzchni nie spadnie poniżej 10 st. C, łowię leszcze na końcach brzegowych spadów lub na stokach podwodnych górek, ale nie głębiej niż 10 metrów. W drugiej połowie miesiąca, kiedy już się zdarzają przymrozki, schodzę z wędkami jeszcze niżej, do 15 metrów. Jeżeli jednak są to rozległe podwodne równiny, to wystarczy, że będą głębokie na 10 metrów. Świetnie jest, jeśli w pobliżu są moje letnie łowiska, które bardzo obficie zanęcałem (o takie sąsiedztwo dwóch łowisk staram się o wiele wcześniej). Jeszcze inaczej łowię, kiedy trafi się kilka pięknych słonecznych dni poprzedzonych silnymi wiatrami. Wtedy wybieram łowisko na łagodnym stoku podwodnej górki, nie głębiej niż 6 metrów. Jest tu tyle pokarmu wymiecionego przez prądy ze szczytu, że leszcze aż się przepychają, żeby jak najwięcej wyzbierać.

Teraz, w październiku, trzeba uważać, żeby zanęta nie była zbyt gruba. Wiadro musi być pełne, jak zawsze, ale zamiast ziemniaków i makaronu ma tam być pęczak, grubo ześrutowana kukurydza albo łubin, no i oczywiście sojowa śruta, którą leszcze uwielbiają. Nie szkodzi, że nawet na kilkunastu metrach do takiej zanęty najpierw będą podchodzić ledwo wymiarowe leszczyki. Więcej niż trzy – cztery i tak nie zdążą wziąć. One się ogromnie spieszą, żeby cokolwiek łyknąć, bo za nimi szybko przypływają starsi członkowie rodziny, którym trzeba ustąpić miejsca przy stole. Te starsze, a zatem większe sztuki dłużej utrzymam w łowisku, jeżeli będzie tam dużo drobnej zanęty.

Właśnie o tej porze roku dopiero widać, co naprawdę żyje w jeziorze. O świcie po całym zbiorniku spławiają się płocie, chlapią małe leszcze, drapieżniki polują od powierzchni po głębiny, a ja siedzę w łodzi daleko na wodzie otoczony jesienną mgłą. Brzegów nigdzie nie widzę, ale mam przed oczami antenki moich spławików. Co chwilę wyskakują przy nich ogromne bąble, a kilkanaście metrów za nimi, na cichej powierzchni wody, pokazują się przez mgielne opary czarne grzbiety wielkich leszczy. Wiem, że już za chwilę jeden z tych spławików zacznie się powoli unosić. Wszystko świadczy o tym, że jestem we właściwym miejscu o właściwej porze.
I co, wiecie już teraz, do kiedy trwa sezon na leszcze? Październik naprawdę ma w sobie coś niezwykłego.
Bogdan Barton

W JAKĄ POGODĘ?
Zawsze zwracam dużą uwagę na pogodę. Nie tylko po to, żeby się odpowiednio ubrać, ale dlatego, że leszcze silnie na nią reagują. Nieodzowny do obserwacji pogody jest barometr, bo bardziej mu można zawierzyć niż informacjom z prognoz pogody. Leszcze dobrze biorą, gdy ciśnienie wynosi około 1000 hPa z wahaniami do kilku hektopaskali w górę i w dół. W październiku, inaczej niż latem, zachowują się leszcze podczas skoków ciśnienia. Nieważne, czy ciśnienie gwałtownie skacze w dół, czy w górę, leszczowe żniwa przypadają na dzień, w którym zjawisko to występuje.

Październik to także prawie ciągle wiejące wiatry i duże zachmurzenie. I na nie warto zwrócić uwagę. Najlepiej, gdy wieje z kierunków między południowym i północnym zachodem. Darujmy sobie wyjazd na leszcze, gdy niebo zakrywają ciemne chmury, a jeszcze do tego wieje wiatr z północy.

Poprzedni artykułPO WIELKOPOLSKU WĘGORZ WĘDZONY
Następny artykułUJŚCIE BRENNICY

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here

- Advertisment -

Most Popular

Recent Comments