sobota, 29 stycznia, 2022
Strona główna Grunt TAŃCZĄCA SZCZYTÓWKA

TAŃCZĄCA SZCZYTÓWKA

Swingtip to niezwykle czuły sygnalizator brań przymocowany miękkim przegubem do szczytówki.

Drgająca szczytówka, czyli picker, jej rzeczna odmiana zwana feederem oraz kołysząca się szczytówka swingtip to trzy siostrzane metody gruntowe. Cała trójka ma wspólną cechę: funkcję sygnalizatora brań pełnią ich szczytówki.

Metody te przywędrowały do Polski z Zachodu w końcu lat osiemdziesiątych i w krótkim czasie zrewolucjonizowały nasze wędkarstwo gruntowe. Okazało się, że zamiast topornych denek, w których stosuje się wielkie przelotowe ciężarki, można używać delikatnych wędzisk z lekkimi zestawami, obciążonymi tylko koszyczkiem zanętowym lub bardzo małą porcją ołowiu. Skojarzenie delikatnego zestawu, precyzyjnego nęcenia i czułego sygnalizatora brań okazało się bardzo skuteczne. Nowe metody szybko zyskały wielu zwolenników.

Jednak nie wszystkie trzy stały się równie popularne. Dziś dość często widuje się wędkarzy pochylonych nad pickerami albo zapatrzonych w zadarte do góry szczytówki feederów, natomiast łowców posługujących się swingtipem spotyka się rzadko. Tymczasem podczas połowów w wodzie stojącej swingtip jest znacznie bardziej użyteczny od pickera.

Wędzisko do metody swingtip ma dość sztywną szczytówkę z przelotką zaopatrzoną w nagwintowane gniazdo. Do tego gniazda wkręca się szczytówkę, która zwisa na miękkim przegubie. Gdy się odchyli od pionu, sygnalizuje branie. Zwisająca szczytówka to plastikowy pręt lub rurka o długości od 20 do 40 cm. Są na niej jedna lub dwie przelotki i giętki łącznik zakończony mosiężną śrubką, którą się wkręca w szczytową przelotkę wędziska. To gwintowe połączenie pozwala do tego samego wędziska dokładać różne zwisające szczytówki, a więc dopasować się do rozmaitych warunków panujących na łowisku.

Przy zarzucaniu luźna szczytówka nie jest przeszkodą, ponieważ o jej ułożeniu decyduje wysnuwająca się żyłka. Im lżejsza jest luźna szczytówka, a cięższy zestaw, tym łatwiej się rzuca. Jednak rzuty przez głowę raczej nie wchodzą tu w grę. Trzeba zarzucać płynnym ruchem znad barku albo jeszcze lepiej, układając kij z boku.

Po zarzuceniu zestawu odkładamy wędzisko na podpórkę i tak naprężamy żyłkę, żeby zwisająca szczytówka odchyliła się od pionu o 30 – 45 stopni. Im silniejszy wiatr napiera na żyłkę, tym cięższa powinna być zwisająca szczytówka. Im będzie dłuższa, tym wyraźniej zobaczymy każde branie. Dlatego producenci sprzętu oferowali swego czasu od kilkunastu do kilkudziesięciu modeli wymiennych szczytówek. Dziś już tylko w nielicznych sklepach znajdziemy pojedyncze egzemplarze. Nie ma z czego wybierać.

Na własny użytek zrobiłem uniwersalną szczytówkę o długości około 35 cm wyposażoną w przesuwany mosiężny ciężarek. Gdy napór wody i wiatru na żyłkę jest niewielki, przesuwam ciężarek do góry, w stronę miękkiego połączenia. Im trudniejsze warunki łowienia, tym bardziej obciążam koniec zwisającej szczytówki przesuwając ciężarek ku dołowi. Co prawda cięższa szczytówka jest mniej czuła, bo przy braniu ryba musi pokonać większy opór, ale za to rzadziej pokazuje fałszywe brania, bo jest mniej podatna na działanie wiatru i fal.

Zwisająca szczytówka pokazuje zarówno brania zwykłe, kiedy ryba napręża żyłkę, jak również takie, które w metodach spławikowych nazywamy wykładaniem. W swingtipie jest to luzowanie żyłki. Gdy zwisająca szczytówka jest długa, brania widać wyraźnie, bo odchylenia bywają bardzo znaczne. Na pewno widać je lepiej niż uginającego się pickera. Ma to znaczenie zwłaszcza dla wędkarzy o słabym wzroku.

Metoda swingtipu ma jeszcze i tę przewagę nad pickerem, że niezależnie od tego, jak bardzo przy braniu wychyla się szczytówka, ryba czuje zawsze ten sam niewielki opór. W metodzie drgającej szczytówki im większe ugięcie, tym większy jest także opór, jaki ryba musi pokonać. Podczas brania drży całe wędzisko. W metodzie swingtipu wędzisko pozostaje nieruchome, wychyla się tylko zwisająca szczytówka, a biorąca ryba nie czuje zwiększonego oporu. Przy gwałtownych braniach zapewne nie gra to wielkiej roli, jednak przekonałem się już wielokrotnie, że przy słabym żerowaniu i łowieniu ostrożnych dużych ryb swingtip jest lepszy od pickera.

Poza tym wędkarz łowiący metodą swingtipu nie musi być aż tak skoncentrowany, jak przy metodzie pickera. Tam, chcąc łowić poprawnie, trzeba cały czas trzymać rękę na rękojeści wędziska. Zacięcie spóźnione o ułamek sekundy często powoduje, że ryba wypluwa przynętę, bo opór mocno wygiętej szczytówki jest zbyt duży. Przy swingtipie nieznacznie spóźnione zacięcie nie przynosi szkody. Dzięki długiej zwisającej szczytówce ryba może odpłynąć z przynętą nawet na odległość kilkudziesięciu centymetrów nie czując przy tym zwiększonego oporu.

W metodzie pickera wędzisko musi być ustawione równolegle do brzegu lub pod niewielkim skosem. Swingtip ma tę zaletę, że wędzisko możemy trzymać równolegle lub prostopadle w stosunku do linii brzegu. Jeżeli więc mamy mało miejsca, bo łowimy na przykład w przerwie pomiędzy krzakami lub trzcinami, to swingtip zapewni nam zdecydowanie większe możliwości.

Jeśli ktoś chciałby łowić tą metodą, lecz w pobliskim sklepie nie ma odpowiedniego wędziska, to może spróbować dostosować sprzęt we własnym zakresie. Gdzieniegdzie można jeszcze kupić szczytowe przelotki do swingtipu, to znaczy takie, które mają nagwintowany otwór. Wystarczy założyć taką przelotkę do lekkiej gruntówki i już można dokręcać dowolnie wybrane zwisające szczytówki.

Jeżeli takiej przelotki i łączonych na gwint wymiennych szczytówek nie uda się kupić, można skorzystać z rozwiązania stosowanego w wędkarstwie podlodowym. Tam, żeby łatwo było wymieniać kiwaki, wtyka się je do kawałków igelitowych rurek, a ostatnią przelotkę dowiązuje 2 – 3 cm od końca szczytówki. Operacja wymiany polega na tym, że igelitową rurkę, w której już tkwi kiwak, nasuwa się na wolny koniuszek szczytówki pozostawiony poza przelotką. Tak samo możemy przerobić swoje wędzisko gruntowe. Ostatnią przelotkę przywiązujemy kilka centymetrów przed końcem szczytówki i na ten koniec wciskamy rurkę igelitową z dodatkową szczytówką.

Oczywiście takie szczytówki też łatwo zrobić we własnym zakresie. Niekoniecznie z regulowanym obciążeniem, bo to już wymaga pomocy fachowca, ale zwykłe, o różnej długości, tym samym i różnym ciężarze, też się przecież przydadzą. Przelotki mocowane na tych zwisających szczytówkach można zrobić z twardego nierdzewnego drutu. Podczas wyrzutu, zacinania i holu nie przenoszą żadnych obciążeń, więc z pewnością żyłki nie uszkodzą. Jako materiału, na giętki łącznik można użyć kawałka miękkiej rurki silikonowej albo zwykłego rowerowego wentyla. Zwisającą szczytówkę najlepiej pomalować na kolor jaskrawoczerwony.

Swingtip jest już rzadko stosowany, a w książkach i branżowych pismach od dawna się o nim nie wspomina. Firmy wytwarzające sprzęt wędkarski też z produkcji oprzyrządowania do swintipu chyba się wycofały. Można jednak być pewnym, że za jakiś czas ktoś na nowo odkryje tę rewelacyjną metodę, bo zalety zwisającej szczytówki są niezaprzeczalne. Wystarczy spróbować.

Marek Kucharski, Kraków
notował Jarosław Kurek

Poprzedni artykułSPOTKANIA Z SANDACZAMI
Następny artykułCIĘŻKA GRUNTÓWKA

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here

- Advertisment -

Most Popular

Recent Comments