wtorek, 18 stycznia, 2022
Strona główna Łowisko JEZIORO GOSZCZA

JEZIORO GOSZCZA

Jezioro Goszcza znajduje się na Pojezierzu Łagowskim, 8 km na północny zachód od Świebodzina. Jest typowym jeziorem rynnowym. Jego powierzchnia wynosi 48 ha, głębokość 20,2 m. Dno mało urozmaicone. Od północy Goszcza połączona jest rzeką Rakownik z jeziorem Paklicko Wielkie, od wschodu Kanałem Niesulickim z jeziorem Lubie. Tuż nad jeziorem leżą dwie miejscowości: Lubrza i Nowa Wioska.

Goszcza otoczona jest lasami mieszanymi. Wzdłuż brzegu południowo-zachodniego ciągnie się wysokie na 32 metry wzniesienie porośnięte lasem liściastym. Wschodni brzeg jest bardziej płaski, lecz w dużej części podmokły, a nawet bagnisty. Prowadzące do samej wody pomosty są w większości przegniłe i nie nadają się do użytku.

Brzegi Goszczy są przeważnie (60 %) porośnięte trzciną, pałką wąskolistną i tatarakiem. Roślinność ta najlepiej rozwinęła się po stronie wschodniej, ponieważ brzeg zachodni zacienia wzniesienie. Zaraz za pasem trzcin rozciągają się podwodne łąki moczarki kanadyjskiej, rdestnicy i mchu wodnego.

Tak silnie zarośnięte brzegi utrudniają wędkowanie. Na szczęście jest kilka miejsc, gdzie można swobodnie dotrzeć do wody i nawet spuścić łódź. Najłatwiej to zrobić w pobliżu ośrodka rekreacyjnego w Lubrzy. Większość pomostów, niestety, nie nadaje się do użytku, do wielu z nich nie da się zresztą dotrzeć suchą stopą. Tylko nieliczne są solidne i gwarantują bezpieczeństwo. Łatwo je rozpoznać, bo są dobrze urządzone. Mają zamontowane stałe podpórki na wędki, a nawet siedziska dla wędkarzy. Jest ich jednak niewiele, więc pewniejsza jest łódź. Można je pożyczać od tutejszych mieszkańców. W sezonie wakacyjnym czynne są również wypożyczalnie w Lubrzy i Nowej Wiosce. Trzeba jednak pamiętać, że Goszcza znajduje się w strefie chronionego krajobrazu i silników spalinowych stosować tu nie wolno.

W Goszczy nie prowadzi się zbyt intensywnych odłowów rybackich, za to co jakiś czas dokonuje się zarybień. Dzięki temu możemy liczyć na całkiem dobre połowy. Jest tu jeszcze sporo szczupaków i okoni, a od kilku lat wpuszcza się narybek sumów i sandaczy. Amatorów białej ryby zachęcam do zasiadek na liny. Jest ich dużo, a przy okazji może się też trafić ładny krąp, płoć lub okazały leszcz. Karpie zdarzają się rzadziej, raczej jako przyłów. W ciepłych miesiącach dobre wyniki da nocna zasiadka na węgorze. Są duże, a jeść mają co, bo w Goszczy jest wyjątkowa obfitość uklei. Sandacze, które wpuszczono tu niedawno, nie osiągnęły jeszcze regulaminowych rozmiarów, ale w przyszłym sezonie już chyba będzie można je łowić. Ostatnio złowiono kilka sumów o wadze około 8 kg, ale były to raczej zdarzenia przypadkowe.

Szczupaki najlepiej się łowi niedaleko brzegu. Na spadach, w pasie roślinności zanurzonej i w pobliżu trzcin. Łowi się je głównie tam, gdzie głębokość wynosi od 2 do 5 metrów. Reagują na przynęty poruszające się wzdłuż krawędzi spadu, blisko trzcin, a także w kierunku od trzcin ku środkowi jeziora.

Wśród przynęt stosowanych przez miejscowych spiningistów przeważają rippery i predatory Mannsa w rozmiarach 2 i 3. Przynęta całosezonowa to perła z czarnym grzbietem. Jesienią bardzo dobre są również czerwone i pomarańczowe kopyta, ale nie wszyscy ich używają. Prowadzi się je w toni, tuż nad roślinami, w tempie jednostajnym, bez podrywania. Obciążenie trzeba tak dobrać, żeby można było prowadzić przynętę 30 – 40 centymetrów nad dnem, w tempie równym i niezbyt szybkim. Prowadzenie skokami po dnie nie zdaje egzaminu, bo tam, gdzie występują szczupaki i okonie, dno jest mocno zarośnięte.

Brakiem powodzenia nie należy się zbyt szybko zrażać i wybrane miejsce obławiać konsekwentnie. Branie bowiem następuje czasem dopiero po kilkunastu rzutach. Gdy go mimo wszystko nie ma, można na próbę poprowadzić przynętę nieco szybciej. Nie jest to sposób, który działa zawsze, ale niekiedy szczupaki bardzo dobrze na tak prowadzony wabik reagują. Przedtem trzeba jednak zwiększyć wagę główki dżigowej, bo inaczej przynęta będzie się poruszała w wyższych partiach wody.

Jeżeli do łowienia szczupaków użyjemy przynęty nie większej niż 7 centymetrów, możemy liczyć na przyłów okoni. Gdy jednak zechcemy okonie potraktować bardziej wybiórczo i łowić je w większych ilościach, dobrze jest przestawić się na obrotówki. Nie byle jakie, lecz tylko te, które mają dużo elementów srebrnych i czerwonych. Najskuteczniejsze są obrotówki z agliokształtnymi skrzydełkami. W Goszczy okonie łowi się przez cały sezon nie tylko tam, gdzie powszechnie występują również szczupaki. Poszukiwania należy rozpocząć wzdłuż zacienionego brzegu południowo-zachodniego. Na najlepsze brania możemy liczyć na przybrzeżnym głębokim spadzie oraz na styku wody zacienionej i nasłonecznionej.

W przypadku słabych brań, okoni warto szukać również w toni, metr lub dwa pod powierzchnią na otwartej wodzie, gdzie głębokość sięga 15 metrów. Pływają w ślad za bardzo licznymi stadami uklei. Jeżeli brania nadal są słabe, dobrze jest zrezygnować z obrotówek i wrócić do niewielkich, perłowoczarnych kopytek. Gdy i to nie pomaga, pozostają już tylko eksperymenty.

Łowców białej ryby nie znajdziemy tu zbyt wielu. W Goszczy łowią przeważnie członkowie miejscowego koła wędkarskiego, które skupia głównie miłośników spiningu. Dopiero w sezonie wakacyjnym pojawiają się amatorzy metody gruntowej i spławikowej. Ci, którzy Goszczę znają, wybierają zazwyczaj stanowiska blisko brzegów, gdzie głębokość nie przekracza ośmiu metrów. Większym powodzeniem cieszy się węższa, południowa część jeziora.

Strome spady dna okupują grunciarze. Łowią zestawami z koszykiem zanętowym lub sprężyną, bo ta metoda pozwala im utrzymywać przynętę w zanęconej strefie. Na łagodniejszych stokach częściej spotyka się spławikowców. Wybierają te miejsca dlatego, że wrzucana tam zanęta nie stacza się głębiej, łatwiej więc zachować precyzję nęcenia. Zdarzają się jednak i tacy, którzy nie odpuszczają również stromym stokom, ale są to już starzy wyjadacze. Potrafią tak skomponować i przygotować zanętę, żeby ulepiona z niej kula po zetknięciu z dnem natychmiast się rozpadała.

Przynęty są standardowe: kukurydza, białe i czerwone robaki, rosówki i ciasta. Wiosną i latem na wszystko dobrze biorą tutejsze liny. Leszcze są już bardziej wybredne, a poszczególne przynęty mają zastosowanie sezonowe. Wczesną wiosną skuteczniejsze są przynęty roślinne, latem i jesienią zwierzęce. Podobnie jest z karpiami. Są kapryśne i nie żerują długo w jednym miejscu. Trudno je zatrzymać nawet długotrwałym nęceniem. Trzeba za nimi dużo pływać i podawać im coraz to inne przynęty.

Rosówki cieszą się wzięciem przez cały sezon. Wędkujący liczą na atrakcyjny przyłów w postaci węgorzy. Czasem trafia im się także sum. Nikt jednak nie próbuje szukać go aktywnie i nawet znawcy tego jeziora nie potrafią wskazać najlepszych miejscówek. W dodatku twierdzą, że sumów jest tu za dużo (!), choć konkretnych informacji na ten temat nikt nie potrafi udzielić.

Ci, którzy przyjadą tu w sezonie, bez trudu znajdą zakwaterowanie w którymś z ośrodków rekreacyjnych w Lubrzy lub Nowej Wiosce. Mogą też skorzystać z pól namiotowych. Tym, którzy chcą zabrać ze sobą rodzinę, tutejsi mieszkańcy proponują dwu- lub trzypokojowe apartamenty po 25 zł od osoby. Są przygotowani do przyjmowania gości przez okrągły rok. To ważne, bo Goszcza jest dobrym łowiskiem wielosezonowym.

Krzysztof Wawer

Poprzedni artykułLISTEK
Następny artykułSZNURY

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here

- Advertisment -

Most Popular

Recent Comments