poniedziałek, 27 czerwca, 2022
Strona główna Poradnik Juniora PREPAROWANIE RYBICH GŁÓW W FORMALINIE

PREPAROWANIE RYBICH GŁÓW W FORMALINIE

Już od kilkunastu lat preparuję rybie głowy w formalinie. Dzięki temu są one trwale zakonserwowane, a jeżeli się ten zabieg wykonuje starannie, to zachowują także dość naturalny wygląd.

Przygotowanie
O preparowaniu głowy myślę już na łowisku, gdy tylko wyholuję okaz godny utrwalenia. Dlatego staram się jej nie uszkodzić. Głuszę rybę uderzeniem w głowę np. przez ścierkę albo złożoną gazetą, a zabijam przecinając jej kręgosłup, z dala od głowy.

Głowę odcinam zanim rybę wypatroszę i oskrobię. Im dalej jest odcięta, tym okazalej się potem prezentuje na ścianie. Robię to 5 – 20 cm za nasadą płetw piersiowych, prostopadle do kręgosłupa. U większości ryb dobrym punktem odniesienia są płetwy piersiowe ułożone do tyłu; tnę o 2 – 3 cm za ich końcem. Głowy sumów prezentują się najlepiej, gdy są odcięte o parę centymetrów za płetwą grzbietową. Sandaczom i okoniom warto zachować płetwy piersiowe i brzuszne, a także część pierwszej płetwy grzbietowej (5-7 promieni).

Odciętą głowę można zamrozić i w tej postaci przechowywać nawet dwa lata. Przed zamrożeniem płuczę ją ze śluzu i zawijam w wilgotną ścierkę, a potem wkładam do worka foliowego. Przy zamrażaniu zwracam uwagę, żeby głowa była ułożona naturalnie, bo wykrzywienia kręgosłupa mogą się ujawnić wtedy, gdy na korektę będzie już za późno.

Rozmrożoną głowę płuczę pod bieżącą wodą i delikatną szczotką usuwam śluz. Szczególnie dokładnie czyszczę wnętrze paszczy i skrzela. Uważam, żeby preparatu nie pozbawiać zbyt wielu łusek, a te, które wypadły, skrzętnie chowam, bo na ogół można je potem wkleić na swoje miejsce. Płatki skrzelowe wycinam nożyczkami, nie naruszając samych łuków.

Wymytą głowę wypycham od tyłu gazetami namoczonymi w wodzie, żeby nadać jej naturalny kształt. Gazety gniotę i upycham wewnątrz jamy brzusznej jak najściślej, by usunąć spomiędzy nich powietrze. Głowa wypchana gazetami jest lżejsza, więc żeby w formalinie nie wypływała na wierzch, dociążam ją wkładając do pyska czysty kamień.

Na koniec, za pomocą drewnianych rozpórek, formuję kształt pyska. Za najlepsze uważam umiarkowane rozwarcie szczęk, bo wtedy podkreślona jest potęga okazu i jednocześnie zachowany zostaje naturalny kształt pyska. Zwykle wystarcza jedna rozpórka utrzymująca szerokość pyska i jedna rozpierająca szczęki. U ryb karpiowatych rozpycham pysk kłębem zmoczonego papieru, koniecznie białego. Karpiom i leszczom zostawiam pysk lekko rozchylony, bez wysuwania “ryjka”. Groźny wygląd drapieżników podkreślam podkładając pod język patyczek i odchylając boczne płytki górnej szczęki dodatkową rozpórką.

Kąpiel w formalinie
Przygotowaną głowę ustawiam pionowo w wysokim szklanym albo plastikowym pojemniku i całkowicie zalewam formaliną. Przed zalaniem sprawdzam, czy jest dobrze ukształtowana. Głowę szczupaka trudno jest ustawić pionowo, więc kładę ją na grzbiecie i podpieram z boków wałkami zmoczonego papieru. Wałek papieru podkładam też pod pysk, żeby po spreparowaniu głowa była lekko pochylona w dół. Kształt i pozycja, w jakiej się głowę zaleje, zostaną przez formalinę utrwalone i bardzo trudno je potem zmienić. Wyjątkiem są płetwy i wąsy, ich ułożenie w formalinie nie ma znaczenia.

40-procentową formalinę (można kupić w sklepach chemicznych) rozcieńczam wodą tak, by jej stężenie wynosiło 15%. Głowy ryb ważących do 5 kg trzymam w takim roztworze co najmniej miesiąc, a tych, które ważyły więcej niż 20 kg, nie mniej niż pół roku. Jeżeli używam słabszego roztworu (ale nie może mieć mniej niż 5%), to kąpiel trwa odpowiednio dłużej. Głowy zanurzone w formalinie mogą bez szkody czekać na preparację nawet kilka lat.
Nim przystąpię do oczyszczania głowy z mięsa, przekładam ją do naczynia z wodą i moczę od kilku dni do trzech tygodni, żeby osłabić przykry zapach formaliny. A ponieważ jest ona trująca i żrąca, podczas tych czynności używam ochronnych rękawic i okularów.

Oczyszczanie z mięsa
Najpierw wybieram mięso z tyłu głowy. Robię to dużymi wygiętymi szczypcami chirurgicznymi i nożyczkami o zaokrąglonych końcach. Jeżeli muszę oddzielić mięśnie od skóry albo oskrobać skórę z resztek mięsa i tłuszczu, robię to tępym nożem o zaokrąglonym końcu. Kombinerkami wyłamuję ości i płytki kostne u nasady płetw. Kręgosłup przecinam dłutem i ukręcam, potem dłutem naruszam czaszkę w miejscu osadzenia kręgosłupa i usuwam mózg. W przypadku suma wybieram tłuszcz spod skóry pokrywającej czaszkę. Zaczynam od góry, posuwając się aż do końca górnej szczęki. Bardzo uważam, żeby skóry nie uszkodzić, a jest ona szczególnie delikatna na wiązadle łączącym skrzela od spodu.

Drugi etap to wybranie mięsa z policzków. Używam do tego małych zakrzywionych szczypiec chirurgicznych. Najpierw usuwam oczy, a potem stopniowo mięśnie. Uważam, żeby nie rozerwać oczodołów i nie naruszyć warstwy pigmentu pod skórą. U troci, łososi i pstrągów (zwłaszcza tęczowych) kości górnej części czaszki są odwapnione i słabe, podczas zasychania się zapadają. Żeby utrwalić naturalny kształt głowy, tę jej część wypełniam gipsem. Sięgając szczypcami przez oczodoły wyłamuję po kawałku kości górnej części czaszki i wybieram wszystko pomiędzy górną szczęką a skórą głowy.
Głowę oczyszczoną z mięsa myję w wodzie z dodatkiem płynu do naczyń, żeby usunąć resztki tłuszczu.

Wypychanie
Najtrudniejsza część preparacji to nadanie głowie kształtu przez wypychanie jej (wypełnianie) tężejącym gipsem. Skala trudności rośnie wraz z wielkością głowy, dlatego dobrze jest zaczynać od ryb ważących kilka kilogramów. Życiowe okazy mogą poczekać w zamrażarce lub formalinie rok lub dwa, aż nabierzemy wprawy.

Wypychać trzeba całą głowę od razu. Roboty nie można przerwać i odłożyć na później, bo gdy nie do końca wypchaną głowę włożymy znów do wody, to gips rozmięknie, a jeżeli zostawimy ją na powietrzu, to zaschną te jej części, które jeszcze nie są wypchane. Najpierw przygotowuję wszystkie potrzebne narzędzia i materiały: gips budowlany, służące do jego wyrabiania emaliowane miski i łyżki, naczynia do dozowania wody, garnek lub wiadro do utrzymania preparowanej głowy w pionie, kilka rolek papieru toaletowego, ścierki, plik gazet, gumowy młotek, dłuto, listwy na rozpórki, klej Cyjanopan, dużą strzykawkę i kilka igieł nr 12, twardą tekturę i spinacze bieliźniane do rozpinania płetw. Konieczny jest też dostęp do bieżącej wody.

Oczyszczoną z mięsa i wymytą z tłuszczu głowę ustawiam pionowo pyskiem w dół w odpowiednio dużym naczyniu. Żeby ją unieruchomić, od spodu i z boków podkładam szmaty albo zmięte gazety. Głowę wypycham stopniowo, rozrabiając kolejno porcje gipsu nie przekraczające jednego litra. Jest bardzo ważne, by gips miał właściwą konsystencję. Dodaję do niego tyle wody, żeby pozostawał plastyczny przez mniej więcej 10 minut. Kiedy pod naciskiem zaczyna się kruszyć, przygotowuję następną porcję.

Zazwyczaj zaczynam od wypychania karku. Kiedy rozrobiona porcja gipsu przestaje być płynna, przekładam ją po trochu do wnętrza głowy. W miarę jak gips tężeje, wciskam go w przestrzeń między przełykiem a skórą karku. Jedną ręką trzymam za skórę, a drugą dopycham gips. Skóra ryb jest elastyczna, więc upychając gips uważam, żeby nie powstały wybrzuszenia.

Po wypchaniu części karku wypycham brzuch, potem boki i, dokładając kolejne porcje gipsu, stopniowo dochodzę aż do krawędzi skóry. Na samej górze najpierw formuję głowę upychając gips wzdłuż skóry, a potem rzadkim gipsem zalewam środek. Wszelkie otwory i rozdarcia skóry zatykam gipsem szybko tężejącym.
Formując każdą kolejną część głowy staram się jej nadać naturalny kształt i pilnuję symetrii. Wszystkie zauważone załamania, wybrzuszenia i wgłębienia natychmiast usuwam. Wybrzuszenia i załamania masuję dłonią, a w ostateczności lekko opukuję przez ścierkę gumowym młotkiem. Da się to zrobić najdalej w ciągu godziny, kiedy gips jest jeszcze trochę plastyczny. Opukiwanie młotkiem skóry na gipsie zbyt mocno zaschniętym może się skończyć źle, bo skóra popęka. Wgłębienia wypełniam dopychając gips od góry. Czasami udaje się je wypełnić rzadkim gipsem za pomocą strzykawki. Jeżeli gips mocno stężał i stracił plastyczność, a pozostały wgłębienia, wybrzuszenia lub głowa jest skrzywiona, trzeba gips (jego część lub całość) usunąć dłutem i wypychać od nowa.

Po wypchaniu głowy od tyłu ustawiam ją pyskiem do góry i wypełniam policzki. Gips musi teraz być rzadszy niż poprzednio (powinien pozostawać plastyczny przez 20 minut), bo po zaschnięciu nie da się go już wydłutować. Kiedy tylko zaczyna tracić płynność, wlewam go łyżką przez oczodoły. W miarę zastygania upycham gips palcem. Po wstępnym wypchaniu masuję oba policzki, żeby nadać im taki sam kształt. Uwaga, skórę na policzkach łatwo rozepchać, a wtedy po zaschnięciu ryba jest pyzata!

Głowy sumów i ryb łososiowatych wypełniam rzadkim gipsem zaczynając od czaszki i policzków. Dopiero gdy gips całkiem stężeje, ustawiam głowę pyskiem w dół i wypycham ją od tyłu. Robię to bardzo ostrożnie, żeby nacisk dłoni albo ciężar gipsu nie zdeformował części głowy wypchanych wcześniej.
Po ostatecznym wypchaniu całej głowy zmywam ścierką resztki gipsu ze skóry i z pyska. Jeżeli skóra jest gdzieś pęknięta albo rozdarta, przyklejam ją cyjanopanem. W miarę możności wklejam też łuski, które wypadły. Za pomocą rozpórek kształtuję pysk tak samo jak wtedy, gdy szykowałem głowę do kąpieli w formalinie. W razie potrzeby można pysk rozewrzeć nieco szerzej albo rozwarcie zmniejszyć. Schnąca paszcza domknie się na tyle, na ile pozwolą rozpórki.

Jeżeli pokrywy skrzelowe przylegają do ciała, odchylam je na kilka milimetrów podkładając cienkie listewki albo tekturki. Gdy natomiast rozwarcie pyska spowodowało, że rozchyliły się zbyt szeroko, obwiązuję je tasiemką. Luźną skórę na krawędziach pokryw skrzelowych (dotyczy to zwłaszcza sumów) przypinam do tułowia nierdzewnymi szpilkami krawieckimi. Dzięki temu przy wysychaniu się nie zmarszczy. Żeby wąsy ułożyły się do tyłu tułowia, obciążam je na końcach kawałkami ołowiu. I odwrotnie – jeżeli chcę je odsunąć od ciała, podkładam zwitki papieru albo bieliźniane spinacze.
Płetwy rozpinam, obkładam nawoskowaną tekturką i ściskam spinaczem. Gdy ryba była bardzo duża, rozpinam płetwy między kawałkami blachy aluminiowej albo dykty (sklejki).

By płetwy piersiowe ułożyć w odpowiedniej pozycji, związuję je sznurkiem przymocowanym do klamerek. Fragmenty płetw grzbietowych u sandaczy i okoni kształtuję za pomocą nitki przywiązanej do rozpórki rozwierającej pysk albo do nierdzewnej szpilki wbitej w czaszkę. Płetwę rozpinam i potem utrwalam w tym położeniu okręcając napiętą nitkę wokół końców jej kolejnych ostrych promieni.

Jeżeli u szczupaków na krawędziach dolnej szczęki brakuje zębów, to można je zastąpić zębami schowanymi tam w mięśniach. Wystarczy ponacinać błonę i ustawić te zęby w pionie.

Przygotowaną głowę stawiam pionowo w suchym pomieszczeniu na kilku równoległych listewkach, żeby gips mógł wysychać także od spodu.
U sumów w ciągu pierwszych dwóch dni suszenia wypycham jeszcze gipsem dolną szczękę. W miarę jak mięśnie klęsną, kilkanaście razy wstrzykuję do niej rzadki gips. Gdy skóra wyschnie, ślady po nakłuciach stają się prawie niewidoczne.

Wykończenie
Suszenie musi trwać przynajmniej tak długo, aż gips i skóra głowy zupełnie wyschną. Przy dużych okazach trwa to nawet sześć tygodni. Wszystkie rozpórki, opaski i spinacze zdejmuję już po tygodniu. W czasie suszenia co najmniej dwa razy na tydzień przecieram całą powierzchnię głowy i wnętrze pyska tamponem nasączonym terpentyną. Przywraca ona kolory wyblakłe w formalinie, usuwa wydzielający się tłuszcz i zabija pleśń, która może się pojawić na mokrej skórze. Jeżeli do tego dojdzie, to natychmiast ją zmywam, bo może spowodować przebarwienia skóry.

Po wyschnięciu głowy można ją pomalować, ale wolę z tym zaczekać jeszcze co najmniej miesiąc. Przez ten czas zmywam terpentyną resztki tłuszczu, które pojawiają się na skórze i w pysku. U ryb bardzo tłustych, takich jak sum i troć, tłuszcz może się wydzielać na zewnątrz nawet przez kilka miesięcy.
Przed malowaniem wyrównuję tył głowy. Jeżeli ma ona wisieć na ścianie nie wyżej niż 1,8 m, to może być skierowana na wprost, z pyskiem lekko pochylonym w dół. Jeżeli głowa ma wisieć wyżej, to dobrze jest ściąć jej tył pod takim kątem, żeby siedząc w fotelu można było oglądać całość, a nie tylko dolną szczękę i brzuch.

Gdy płaszczyzna mocowania głowy do deski została już ustalona, ustawiam głowę w naczyniu pyskiem w dół (tak jak do wypychania gipsem), zaznaczam na skórze ołówkiem linię cięcia i tnę ją ostrym nożem. Wystający gips ostrożnie dłutuję i wyrównuję krawędzią brzeszczotu do metalu albo grubym pilnikiem. Małe głowy można wyrównać szlifierką. Ubytki, jeżeli powstaną, wypełniam gęstym gipsem. Przy wyrównywaniu tyłu głowy co jakiś czas kładę ją na stole. Jeżeli przy wypychaniu głowa została np. skrzywiona w bok albo pysk jest zbyt mocno pochylony, to można to częściowo skorygować odpowiednim podcięciem.

Gips z oczodołów usuwam na głębokość kilku milimetrów, wypełniam to miejsce ciemnozieloną szpachlówką i osadzam w niej szklane oczy kupione w sklepie myśliwskim. Można też użyć oczu ze starego pluszowego misia.

Odłamane wąsy i zęby, brakujące łuski, oderwane fragmenty skóry i płetw doklejam cyjanopanem. Jeżeli kawałki płetw lub wąsy uległy zniszczeniu, można dosztukować inne, pobrane z ryb kupionych w sklepie. Wypreparowanych głów nigdy nie maluję, pozostawiam takie kolory, jakie udało się przywrócić po przetarciu skóry terpentyną. Niewielkich przebarwień nie da się uniknąć, ale nie psują one ogólnego wrażenia. Natomiast dwa – trzy razy pokrywam głowę cienką warstwą bezbarwnego lakieru. Uważam, że w tym przypadku lepszy od błyszczącego jest lakier matowy lub półmatowy. Powierzchni gipsu nie lakieruję, żeby ewentualne resztki wilgoci mogły się ulatniać. Z tego samego powodu nie pokrywam lakierem przełyku, zwłaszcza gdy głowa jest duża lub jest lakierowana po wyschnięciu. U sumów i ryb łososiowatych nie maluję także języka, bo jeszcze po wielu miesiącach może się z niego wydzielać tłuszcz. Podczas malowania głowy pociągam pędzlem do tyłu wzdłuż łusek.

Po wyschnięciu lakieru mocuję głowy kołkami rozporowymi do przygotowanych wcześniej desek.

TADEUSZ ĆWIK

Poprzedni artykułZRÓBMY SOBIE RYBNY FESTIWAL
Następny artykułKILKA SŁÓW O ŁUPAWIE

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here

- Advertisment -

Most Popular

Recent Comments