poniedziałek, 28 listopada, 2022
Strona główna Grunt NOCNE KARPIE

NOCNE KARPIE

Ciepła czerwcowa noc. Karpie żerują bez opamiętania. Ładną sztukę może złowić każdy, kto się do tego odpowiednio przygotuje.

Najważniejszy jest wybór miejsca. Trzeba to zrobić za dnia i nie obawiać się, że upatrzone stanowisko jest akurat zajęte. Zanim rozłożymy sprzęt, na pewno się zwolni. W dodatku takie przejęte po kimś łowisko (zwykle jest to popularna wśród wędkarzy miejscówka) ma przynajmniej dwie zalety: jest już podnęcone i pozbawione zawad, co dla nocnego łowcy znaczy wiele. Trzeba też uwzględnić, że duża ryba – a takie przecież zamierzamy łowić – każe nam za sobą trochę po brzegu pochodzić. Dlatego unikam miejsc na wysokich skarpach z trudnym dostępem do wody, bo po ciemku nie dosięgnę mojej zdobyczy nawet najdłuższym podbierakiem. Popatrzmy też uważnie, czy w pobliżu nie ma jakichś pułapek, które nocą mogą być kłopotliwe, a nawet groźne. Wędkowanie ma być przecież przyjemnością, a nie powodem do stresu.

Wybraliśmy więc miejsce. Teraz pora na przygotowanie stanowiska. Przede wszystkim musi na nim być porządek, żebyśmy się podczas holu nie potykali o rozmaite porozrzucane przedmioty (a na nocną wyprawę zabieramy ich sporo). Zaczynam od namiotu lub parasola. Zawsze stawiam je kilka metrów od wędek i to w taki sposób, żebym, zrywając się na sygnał brania, nie zaczepił nogami o linki. Pod namiot wnoszę skrzynkę z akcesoriami, a torbę z kulkami, igłą do ich przebijania i nawlekania na włosowy przypon ustawiam w pobliżu wejścia. Tam też mam źródło światła, główne lub dodatkowe, bo uzbrajanie zestawu to robota precyzyjna i musi przy tym być w miarę jasno. Podbierak układam na podpórkach przy wodzie. Obok niego kładę matę, na której odhaczam karpie. Nie wszyscy takich mat używają, ale ja złowione ryby wypuszczam i mniej im przedtem robię szkody, kiedy leżą na śliskiej tkaninie, a nie na trawie albo w piasku.

Dopiero teraz rozkładam stojak na wędki i mocuję do niego sygnalizatory brań. Tuż przy stojaku wbijam w ziemię dwie podpórki. Położę na nich wędziska, kiedy będę zakładał kulki. Nie należy tego robić na stojaku, bo są tam czujniki, wystają różne śruby i jest prawie pewne, że żyłka się o nie zahaczy. Kiedy leży na podpórkach, taka przykrość się zdarzyć nie może. Jeszcze w domu przeglądam elektroniczne sygnalizatory brań i latarki. W nocy muszą przecież działać niezawodnie.
Gdy to wszystko jest już uporządkowane, przygotowane i sprawdzone, mogę spokojnie, wsłuchując się w odgłosy nocy, czekać na swojego wielkiego karpia.

Krzysztof Dzięgała

Poprzedni artykułMOST NADZIEJA
Następny artykułNATURALNY REPELENT NA MESZKI

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here

- Advertisment -

Most Popular

Recent Comments