poniedziałek, 27 czerwca, 2022
Strona główna Bez kategorii BERETKA NA ŚWINKI

BERETKA NA ŚWINKI

Stanisława Zabdyra poznałem dwa lata temu, ale już przedtem łowiłem na jego sztuczne muchy. Szczególnie skuteczna była nimfa zwana beżką lub beretką. Pierwsza nazwa jest zrozumiała, pochodzi od beżowego koloru. Skąd jednak beretka? Spytałem o to Staszka. Odpowiedź była zaskakująca, a przy okazji wyszło na jaw, że na tę przynętę łowi on także… świnki!

Zdarzyło się to gdzieś w poło wie lat siedemdziesiątych podczas jednej z zakładowych wycieczek na ryby. W pewnym momencie podszedł do mnie Józef Daniel, twórca kapitalnej wahadłówki, i żartując zdjął mi z głowy beret (to nakrycie głowy było wtedy w modzie). Powiedział, że zrobi sobie z niego nimfy. Beret odzyskałem, ale gdy mu się potem dokładnie przyjrzałem, doszedłem do wniosku, że żart Józefa warto potraktować poważnie. Po powrocie z wycieczki beret sprułem, a z uzyskanej w ten sposób wełny zrobiłem kilkanaście nimf.

Sprawdziłem je podczas następnej wspólnej wycieczki nad Dunajec w okolice Tylmanowej. Już na miejscu rozdałem kolegom kilka sztuk. Okazały się bardzo skuteczne na lipienia. Bez trudu złowiliśmy po komplecie (wtedy było to pięć sztuk). Nazwaliśmy te nimfy beretkami. Później pozostało już tylko wyselekcjonować najlepszy odcień beżu. Beretka nabiera swoich łownych właściwości po zanurzeniu w wodzie. Daje wtedy wrażenie głębi i miękkości, przypomina tłustego, pulchnego robaka. Właściwą kolorystykę w wodzie nadaje jej dopiero odpowiedni podkład.

Beretka jest dobra nie tylko na pstrągi i lipienie, łowię nią także świnki. To bardzo interesujące ryby. Od wędkarza wymagają perfekcji. Kiedy łowisz lipienia albo pstrąga, możesz sobie pozwolić na chwilową dekoncentrację. Przy świnkach, jeżeli jesteś zmęczony, lepiej wyjdź na brzeg i odpocznij. Zacinaj natychmiast, gdy tylko zauważysz, że spływający zestaw się zatrzymał, wychyliła końcówka sznura lub poruszył przypon na styku z wodą. Jeżeli zacięcie opóźnisz, będzie pudło. Z czasem nauczysz się odróżniać branie od puknięcia o kamień, więc zacięć będzie zdecydowanie mniej.

Nimfy muszą spływać naturalnie. Na końcu, podobnie jak w przepływance, trzeba zestaw przytrzymać, żeby nimfa uniosła się z dna, a następnie oddać 20 – 30 cm sznura i zacinać w ciemno. Wędka, długa na 3 metry, jest przedłużeniem wyciągniętej ręki. Razem daje to około czterech metrów. Przy krótkiej nimfie to wystarczy, by nie straszyć ryb, na które polujemy. Sygnał brania daje koniec sznura (dla lepszej widzialności można go dodatkowo zabarwić na czerwono). Żeby na ten sygnał szybko reagować, luzy żyłki przyponowej i sznura muszą być prawie całkiem zlikwidowane. Zacięcie z nadgarstka i idealnie ustawiony hamulec dają mi pewność, że nie zostawię nimfy w pyszczku ryby.

Nimfę prowadzę po samym dnie. Umożliwiają mi to przypony odpowiedniej długości. Przypon nimfy prowadzącej ma 40 cm, a skoczka 15 – 20 cm. Nimfa prowadząca ma wielkość haka nr 10 – 12, skoczek – nr 8. Czasem zamiast beżki stosuję inne nimfy: imitację pijawki, różówkę, imitację białego robaka lub brązkę. W miejscach, które wymagają łowienia na długą nimfę, pozwalam prądowi zabrać sznur, który się przy tym wybrzusza i ciągnie za sobą nimfy. W takim przypadku dla lepszej pływalności końcówkę sznura smaruję linomagiem (maść na oparzenia).

Świnki łatwo w rzece znaleźć, bo w czasie żerowania lustrują (świecą bokami). Najlepiej łowić je na głębokości 1,20 – 1,50 m. Trzeba znaleźć miejsce, gdzie w stosunkowo równym dnie są obniżenia (dziury) choćby na 15 – 20 cm. Świnki łowię na końcu takiej dziury, gdzie dno zaczyna się już wznosić. Najlepszą porą roku jest wczesna jesień, a porą dnia, przy słonecznym niebie i normalnym stanie wody, godziny od 9 do 16. Moja największa świnka ważyła 2,10 kg (po wypatroszeniu) i miała 53 cm. Złowiłem ją w górnym odcinku Dunajca, na wysokości wsi Waksmund, na różówkę wiązaną na kiełżowym haku nr 16.

Przy łowieniu świnek na muchę czasem nęcę je zwykłą kaszanką. Świeża kaszanka oblepia kamienie. Prąd wody powoli wypłukuje krupy, a zapach krwi znakomicie zwabia świnki do dołka.

Notował
Zbigniew Rojek

Poprzedni artykułHACZYK Z WYKOPALISK
Następny artykułMIESZANE KARASIE

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here

- Advertisment -

Most Popular

Recent Comments