niedziela, 4 grudnia, 2022
Strona główna Biologia TASIEMIEC ZAMIAST VIAGRY

TASIEMIEC ZAMIAST VIAGRY

Czytelnicy chcieli wiedzieć, czy po zjedzeniu ryby, która miała tasiemca, człowiek może się zarazić i jakie mogą być tego konsekwencje. Skoro paru ludzi zadało sobie trud napisania listów, to z całą pewnością zainteresowanych jest o wiele więcej i warto ten temat podjąć. Niestety, na te pytania nie można udzielić odpowiedzi jednoznacznych. Postaramy się jednak problem ten rozjaśnić.


Dwa są stadia rozwojowe tasiemca: larwa i postać dorosła (u niektórych gatunków larwa przekształca się kilka razy, nim osiągnie postać dorosłą). Każde stadium ma swojego żywiciela. Larwy żyją w tzw. żywicielach pośrednich. Pierwszym z nich jest zawsze jakieś zwierzę bezkręgowe. Wraz z nim larwa zostaje zjedzona albo przez kolejnego żywiciela pośredniego, albo przez żywiciela ostatecznego, którym zwykle jest kręgowiec (ryba, ptak, czworonóg, człowiek). Pasożyt dojrzewa w nim płciowo i składa jaja. Ich rozwój, już poza organizmem żywiciela, rozpoczyna nowy cykl.


Ryby są dla tasiemców zarówno żywicielami pośrednimi, jak i ostatecznymi. Z drugim przypadkiem wędkarze spotykają się często nawet o tym nie wiedząc. Żeby się bowiem przekonać, że w rybie są dorosłe tasiemce, trzeba by dokładnie przejrzeć jej jelita. Jeśli w jelicie ryby znajdziemy tasiemca, to jej mięso możemy jeść bez obaw.


Co się natomiast dzieje, gdy ryba jest żywicielem pośrednim. Weźmy za przykład ligulę – tak nazywa się najczęściej spotykany w naszym kraju tasiemiec u ryb. Jej pierwsza larwa żyje w drobnych skorupiakach. Gdy takiego widłonoga połknie ryba – najczęściej jest to płoć, leszcz lub ukleja – pasożyt przebija ścianę jelita i dostaje się do brzucha. Tutaj rośnie i żyjąc w rybie przez parę lat może osiągnąć nawet metr długości.


Ostatecznymi żywicielami liguli są rybożerne ptaki, im jednak nie czyni wielkiej krzywdy. Wprawdzie znaleziono ją w ssakach rybożernych, nie można więc wykluczyć, że i w przewodzie pokarmowym człowieka mogłaby dokończyć swój rozwój. Człowiek mógłby się nią zarazić, gdyby zjadł zarażoną, surową rybą, a to jest dosyć mało prawdopodobne. Ale jak to bywa, życie czasem przerasta teorię. Przekonuje o tym historyjka, którą opowiedział nam dyrektor zakładu rybackiego w Iławie, Andrzej Borkowski: – Obecnie tasiemce w rybach spotyka się rzadko, ale jeszcze kilkanaście lat temu w wielu naszych jeziorach ligulę miał co drugi leszcz i płotka. Wtedy czasem przychodził do nas starszy już, emerytowany rybak, by pomóc w połowach. Człowiek ten wybierał z ryb tasiemce i jadł je przyrządzone a la móżdżek. Widząc po raz pierwszy to paskudztwo czułem obrzydzenie, ale starsi koledzy tajemniczo się uśmiechali i robili zakłady, po ilu to dniach ów rybak zostanie sam w chałupie. I rzeczywiście – już na trzeci dzień zobaczyliśmy, jak jego żona z tobołkiem na plecach przenosi się do córki. Wtedy się dowiedziałem, że na pewną męską dolegliwość nie ma nic skuteczniejszego od rybich tasiemców. Viagry jeszcze nie było.


Niestety są w rybach także tasiemce znacznie mniej atrakcyjne. Najgroźniejszy dla nas jest bruzdogłowiec szeroki. Ma cykl życiowy jak ligula, ale jest jeszcze trzeci żywiciel pośredni – ryba drapieżna. W jej mięśniach, wątrobie, śledzionie, tkwią niewielkie, ale dające się rozpoznać gołym okiem larwy, które czekają, aż ryba zostanie zjedzona przez rybożernego ssaka. Człowiek zaraża się zjadając taką rybę na surowo (tatar), wędzoną na zimno oraz gdy jest ona niedosmażona lub niedogotowana. W jelicie rozwija się wtedy postać dorosła. Wywołuje zaburzenia jelitowe i ogólne, może też doprowadzić do anemii, ale są leki pozwalające się go pozbyć. Bruzdogłowiec jest bardzo rzadki i występuje jedynie gdzieniegdzie na północy kraju. W niektórych krajach jest znacznie częstszy, na przykład w dalekiej Karelii (północne obszary Finlandii i Rosji) zarażone są nim wszystkie szczupaki.


Czy z powodu tasiemców, a także innych pasożytów, powinniśmy rezygnować z jedzenia ryb? Z całą pewnością nie. Zagrożenie, jakie stwarzają pasożyty w rybach, jest u nas bardzo małe. W dodatku sami możemy je zredukować do zera. Wystarczy ryby dokładnie smażyć lub gotować. Wysoka temperatura zabija pasożyty. Powinniśmy jednak o nich pamiętać, gdy surowymi rybami lub ich wnętrznościami karmimy psy, koty i ptaki. One też mogą stać się żywicielami.
Waldemar Borys

Tasiemców jest aż 1600 gatunków, należą do zwierząt wyłącznie pasożytniczych. Nielicznymi z nich może zarazić się człowiek. Najczęściej źródłem zarażenia jest mięso: dziczyzna, rzadziej wieprzowina lub wołowina. Ryby znacznie rzadziej nas zarażają, bo nie byliśmy przez naturę dla nich przeznaczone. Na przykład dla tasiemców z ryb morskich żywicielami ostatecznymi są foki i delfiny. Do naszego organizmu mogą one trafić, gdy zjemy surową rybę. W Japonii, gdzie tradycja spożywania surowych ryb jest duża, do zarażeń tasiemcami dochodzi znacznie częściej.

Poprzedni artykułPRAWIE ŚWIĘTY HACZYK
Następny artykułJEZIORA Z CHARAKTEREM STAWÓW

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here

- Advertisment -

Most Popular

Recent Comments