środa, 30 listopada, 2022

JAMNO

Wędkujący w Jamnie miejscowi wędkarze najbardziej czekają na morskie leszcze, które przypływają wiosną, żeby się wytrzeć we wpadających do jeziora rzeczkach Strzeżenicy, Dzierżęcince i Unieści. Wędrówkę zaczynają zwykle pod koniec kwietnia lub na początku maja, ale dokładnego terminu nie da się ustalić, bo ryby, zmierzające na tarło, są wrażliwe nawet na lekkie zachwiania pogody. Na rzecznych tarliskach są bardzo krótko, nie dłużej niż trzy dni.

Żeby nie przegapić nadejścia leszczy, wielu wędkarzy koczuje w namiotach na brzegach rzek, zwłaszcza Strzeżenicy, bo tam jest dogodny dojazd. Podążające w górę rzeki leszcze łatwo dostrzec, bo z płytkiej wody wystają im grzbiety. Wędkarze wiedzą, na co czekają. Bez trudu można złowić kilkanaście dorodnych złotych łopat, z których każda waży nawet kilka kilogramów. Przynęta, technika i sprzęt nie mają większego znaczenia. O dobrych połowach pamiętają też strażnicy i w tym czasie nasilają kontrole.

To tarłowe eldorado trwa krótko, ale w Jamnie są też inne leszcze. Jest populacja morska, która wpływa z morza po sztormach, ale po ostatnich bardzo upalnych latach zdarza się to rzadko. Są też leszcze rodzime, żyjące tu na stałe. W odróżnieniu od swoich morskich pobratymców mają kolor srebrzysty i są znacznie mniejsze, ważą do 1,5 kg. Sposób łowienia leszczy jest dostosowany do tutejszych przybrzeżnych płycizn. Najpopularniejsza jest gruntówka z ciężarkiem. Na haczyk zwykle zakłada się pęczki czerwonych robaków albo małe rosówki i zarzuca jak najdalej od brzegu. Rzadko kto nęci lub używa koszyczka. Może i z tego powodu, że dużo tu biedy i wędkarzom szkoda pieniędzy na karmę wyrzucaną do wody. Najpopularniejsze łowiska leszczy są przy ujściach rzeczek. W tych samych miejscach i na taki sam zestaw łowi się także płocie, najchętniej morskie, które pojawiają się w jeziorze po sztormach i dobrze biorą przez kilka dni.

Jamno słynie z dorodnych węgorzy. Dobrze biorą latem, od czerwca do września, na martwe rybki. Na taką przynętę najlepsze są jazgarze i uklejki długie na 5 – 6 cm. Podaje się je takim samym zestawem gruntowym z ciężarkiem, na który łowi się ryby białe. Z innych drapieżników jest sporo okoni i sandaczy, znacznie mniej szczupaków i stanowią one rzadką zdobycz.

Wszystkie gatunki ryb łowi się w tych samych miejscach. Nieliczne są to łowiska, ale wszystkie mają twarde dno i znajdują się z dala od brzegu. Przy trzcinach spiningować nie warto, jest tam bardzo płytko i grząsko, a drapieżników prawie nie ma.
Najpewniejszą metodą łowienia okoni jest boczny trok, bo pozwala daleko rzucać i szybko penetrować duży obszar wody. Tradycyjnie stosowaną przez miejscowych wędkarzy przynętą są perłowe i żółte paprochy, ale dobre wyniki dają też czerwone i brązowe twistery, które oglądane pod światło zmieniają kolor na fioletowy. Woda ma niewielką przezroczystość i może dlatego najlepsze są jasne przynęty z dużą ilością brokatu.

Na boczny trok łowi się również sandacze, ale kiedy na ich siedlisko trafią miejscowi, stosują 5-gramową główkę z twisterem lub kopytem. Inni łowią je na duże jasne gumy z zielonym grzbietem.

Wędkarze, którzy pierwszy raz trafią na Jamno, mogą się poczuć zagubieni w ogromie płytkiej i mętnej wody z miękkim dnem. Im właśnie polecam kilka łatwiejszych do znalezienia miejscówek z drapieżnikami.

Popularnym łowiskiem są Dęby koło Łabusza. Na obszarze kilkuset metrów kwadratowych leży tu kilkadziesiąt dużych kamieni, niektóre z nich wystają nawet z wody, zwłaszcza gdy jej poziom jest niski. Dobra jest też kamienista rynna ciągnąca się od Czarnego Lasu w kierunku Łaz. Jest to jedno z najgłębszych miejsc w jeziorze (3,8 m) i zarazem popularne łowisko okoni, także w zimie. Latem i na początku jesieni okonie są również w pobliżu ujścia Unieści. Jest tu długa rynna ciągnąca się w kierunku Łaz. To jedno z nielicznych miejsc, gdzie nie trzeba łowić z łódki. Dno jest tam na tyle twarde, że na skraj rynny można dojść w spodniobutach.

Ciekawym łowiskiem jest też Kanał Jamneński, który znajduje się 2 km od Unieścia. Jest bardzo płytki, jego średnia głębokość wynosi 0,5 metra, a w miejscu najgłębszym jest 1,5 m. Dużo w nim drobnych płoci i leszczy, ale można też trafić na trocie. Rekordzista, Bogdan Pazio z Mielna, znalazł na nie sposób i w ostatnim sezonie wyciągnął 35 sztuk. Łowi je na okoniowe paprochy w kolorze motor-oil, które zakłada na 3- gramowe główki.

Uwaga!, w Jamnie wolno wędkować tylko za dnia!

Jerzy Makara
Koszalin

Wśród naszych jezior Jamno, pod względem wielkości, znajduje się na dziewiątym miejscu. Ma 10 km długości, 3,4 km szerokości i 2240 ha powierzchni. Średnia głębokość wynosi 1,5 m, a maksymalna 3,9 m. Linia brzegowa ma 29 km i jest słabo rozwinięta.

Jamno położone jest na Pobrzeżu Słowińskim, 15 km na północ od Koszalina. Jest to jezioro przybrzeżne. Powstało z dawnej zatoki morskiej, którą od morza stopniowo odcinała rozbudowująca się mierzeja. Dzisiaj są na niej miejscowości Łazy, Mielno i Unieście, kiedyś była też ogromna baza wojskowa. Jamno z morzem łączy Kanał Jamneński.

Brzegi jeziora są w przeważającej części niskie, podmokłe i silnie zarośnięte szuwarami. Dostęp do wody jest więc trudny, a przybrzeżne płycizny nie zachęcają do wędkowania. Jest trochę miejsc twardych, których trzymają się okonie i inne ryby, ale brodzić w Jamnie mogą tylko wędkarze, którzy je doskonale znają. Przestrogą niech będzie przypadek ratownika z Mielna, który z pomostu wpadł do jeziora. Choć w tym miejscu wody było po kolana, a on był metr od pomostu, nie mógł się sam wydostać i zapadał się coraz głębiej. Gdyby nie pomoc kolegów, niechybnie by się utopił. Najlepszym rozwiązaniem jest łowienie z łódki. Ale i na szerokiej wodzie nowicjusz nie będzie miał łatwego zadania, bo dno jeziora jest przeważnie grząskie i muliste.

Poprzedni artykułLESZCZ
Następny artykułPSTRĄGI W KIESZENIACH

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here

- Advertisment -

Most Popular

Recent Comments