niedziela, 26 czerwca, 2022
Strona główna Grunt PRZEDWIOŚNIE NA STARORZECZACH

PRZEDWIOŚNIE NA STARORZECZACH

W starorzeczach woda nagrzewa się szybko i tam najwcześniej można liczyć na dobry połów. Sprzyja temu ich niewielka zwykle głębokość oraz duże zamulenie (muł chłonie promienie słoneczne jak gąbka). Na przedwiośniu w starorzeczach można spotkać wiele gatunków ryb, nie tylko te, które w nich zimowały. Niektóre szukają tutaj schronienia przed wezbraną rzeką, inne miejsc do rychłego rozrodu. Wszystkie korzystają z nagłego bogactwa planktonu, więc po długim poście intensywnie żerują.

Pierwsze z zimowego letargu otrząsają się płocie, apetyt im wraca, gdy tylko lód zacznie się topić. Niecierpliwi wędkarze nawet go rozbijają, żeby się szybciej do nich dobrać. Niekiedy jest to konieczność, bo marcowe noce bywają zimne i rankiem starorzecze często jest zeszklone. Na taką ewentualność trzeba się przygotować i zabierać ze sobą linkę. Na miejscu dowiążemy do niej kawałek drąga, którym utorujemy sobie drogę do ryb. Nie warto czekać na południowe słońce, szkoda na to czasu. Hałas towarzyszący kruszeniu lodu tylko na moment wypłasza płocie z łowiska. Akurat na tyle, by spokojnie rozłożyć wędki i rozrobić zanęty.

W zimnej wodzie ryby powoli trawią pożywienie, więc z ilością zanęty nie należy przesadzać. Wystarczą zwykłe składniki wabiące: wyprażona tarta bułka, mielony biszkopt, mąka kukurydziana, trochę wyprażonych konopi i pestek dyni lub słonecznika. Na przedwiośniu rewelacyjnym dodatkiem jest kawa Inka. Odrobina zawartej w niej kofeiny oraz intensywny zapach bardzo skutecznie przywabiają płocie. Inkę rozpuszcza się w letniej wodzie i dodaje pół szklanki na każdy kilogram suchych składników. Na płocie dobre jest również ziele nostrzyka. Na noc zalewamy je wrzątkiem, później tym naparem nawilżamy zanętę.

Chcesz łowić małe ryby, stosuj ochotkę. Na progu wiosny to powiedzenie sprawdza się bardzo często. Ochotkę na haczyku natychmiast atakuje drobnica. Skutek będzie dużo lepszy, jeżeli larwy zmielimy lub rozgnieciemy i w takiej postaci dodamy do zanęty. Ich zapach z pewnością ściągnie nam płocie, ale żeby łowić duże sztuki, trzeba na haczyk założyć coś bardziej konkretnego. Ochotkę można co najwyżej dołożyć wtedy, gdy brania słabną.

„Coś konkretnego” to przede wszystkim robaki. Dobre są białe, ale lepiej założyć 2 – 3 małe pinki niż jednego dużego. Nierzadko dużą rolę odgrywa kolor, dlatego dobrze jest mieć robaki o różnej barwie (wiosną najskuteczniejsze są jaskrawożółte). Okazałe płocie łowimy na małe ruchliwe gnojaki.

O tej porze przynęta powinna mieć intensywną woń. Dobry skutek przynosi czosnek. Roztarty ząbek wsypujemy do pudełka z robakami. Kilka godzin wystarczy, żeby przeszły jego zapachem. Czosnek ponadto je podrażnia, więc na haczyku będą bardzo ruchliwe. Na przedwiośniu lepsze od robaków bywa ciasto wyrobione własnoręcznie z gotowanego ziemniaka, mąki, odrobiny oleju i zapachu wanilii.

Na starorzecze najlepiej wybrać się z odległościówką. Płocie jeszcze niechętnie opuszczają najgłębsze miejsca, gdzie woda ma stałą temperaturę. Nierzadko trzeba ich szukać 10 – 15 metrów od brzegu. Zwykle głębokość łowiska nie przekracza 2 – 3 metrów, więc spławik (wysmukły, 1 – 2 g) najlepiej zamocować na stałe. Będzie czulszy. Przypon powinien być krótki, 10 – 12 cm. Wtedy ograniczymy rybom pole manewru i każde branie, nawet centymetrowe przesunięcia lub wystawienia, będą dobrze sygnalizowane. Obciążenie skupiamy tuż nad przyponem. Zestaw gruntujemy tak, żeby przynęta znalazła się 5 cm nad dnem. Z czasem, jeżeli nęcić będziemy prawidłowo, czyli małymi ilościami w krótkich odstępach czasu, płocie z pewnością się podniosą i zaczną żerować w toni. Kilka próbnych rzutów wędki z obniżonym gruntem pozwoli szybko ustalić nowe miejsce ich przebywania.

Marek Wolny

Poprzedni artykułNAD TRZEBUNIEM
Następny artykułDONOSY NA SOSY

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here

- Advertisment -

Most Popular

Recent Comments