sobota, 1 października, 2022
Strona główna Biologia ZDOBYCZ SANDACZY

ZDOBYCZ SANDACZY

Jeżeli wiemy, jak się zachowują ofiary w momencie ataku ryb drapieżnych, łatwo przyjdzie nam dostosować sposób prowadzenia sztucznych przynęt.

Okonie
Zależnie od pory roku ofiarą sandaczy padają okonie różnej wielkości. Wiosną i wczesnym latem są to głównie roczniaki (4,5 – 6 cm) i dwulatki (7 – 12 cm), natomiast od połowy lata do jesieni okonie tegoroczne. Te maluchy pojawiają się w lipcu, mają wtedy tylko 1 – 2,5 cm, ale za to jest ich bardzo dużo. Pływają w toni, raczej wolno. Gdy są atakowane, machną tylko parę razy ogonkiem i zaraz muszą odpocząć. Są więc zdobyczą bardzo łatwą.

Dopiero gdy podrosną, zdolne są podjąć próbę ratunku. Uciekają wtedy albo ku powierzchni, albo w stronę dna, zależnie od tego, dokąd akurat jest bliżej i z której strony następuje atak. One, a także starsze roczniki, najczęściej przebywają w pobliżu dna. Gdy coś je zaniepokoi, kładą się na nim w bezruchu i tak pozostają albo po chwili zaczynają płynąć w kierunku płytszej wody. Wtedy sandacze, które obserwują je z góry, podejmują pościg. Gdy okonie przebywają w środkowych partiach wody lub pod powierzchnią, sandacze się do nich podnoszą i atakują, ale nie jednocześnie, tylko jeden po drugim.

Podczas gwałtownego ataku sandaczy stadko okoni błyskawicznie się rozprasza. Pojedyncze sztuki uciekają w różnych kierunkach. Gdy atak jest mniej zdecydowany, okonie tworzą tzw. strumień. Uciekają nie szeroką ławicą, ale gęsiego, ryba za rybą. Dopiero w bezpieczniejszym miejscu znów skupiają się w stado.

Płocie
Ogólnie biorąc sandacz jest dla płoci groźniejszy niż szczupak. Przed szczupakami drobne płocie chronią się w otwartej wodzie, sandacze dopadają je tam tym łatwiej. Powodem tego są różne style polowania. Sandacz swoją ofiarę goni, szczupak atakuje ją z ukrycia. W otwartej wodzie płoć staje się w miarę bezpieczna dopiero wtedy, gdy przekroczy długość 20 cm (wtedy jest już na tyle duża, że większość sandaczy jest dla niej niegroźna). Za dnia mniejsze płocie tworzą ławice blisko brzegu, nocą się rozpraszają. Do strefy otwartej wody wybierają się wieczorem, żeby się najeść planktonu. Wracają rankiem. W obu tych przypadkach są narażone na atak sandaczy. Zbijają się wtedy w ściślejszą ławicę lub błyskawicznie rozpraszają. Pojedyncza płoć ucieka ku powierzchni.

Ukleje
Pływają zawsze w dobrze skoordynowanych i licznych ławicach. Przebywają na głębokości od 0 do 5 m, za dnia najczęściej nieco głębiej, w nocy podchodzą do powierzchni. Tylko w dni bezwietrzne żerują tuż pod powierzchnią wody. Sandacze polują na ukleje zbiorowo. Atakowana ławica broni się na różne sposoby. Jeden z nich jest szczególnie przemyślny. Jeżeli jakiś sandacz zapuści się w środek stada, natychmiast tworzą wokół niego pustą kulistą przestrzeń. Kiedy zbiorowy atak jest gwałtowny, ukleje błyskawicznie się rozpraszają w różne strony. Pojedyncza ukleja zawsze ucieka zygzakiem ku powierzchni, w ostateczności wyskakuje nad wodę. Pory szczególnie dla uklei niebezpieczne to zmierzch i świt. Przy słabym oświetleniu widzą bowiem gorzej, a sandacze dobrze o tym wiedzą. Podobnie jak ukleje zachowują się słonecznice, częściej jednak można je spotkać w pobliżu brzegów.

Jazgarze
Żyją przy dnie, najlepiej radzą sobie w wodach mętnych. Najczęściej tworzą niewielkie stada. Są dosyć ruchliwe i agresywne wobec innych ryb. Żyją zarówno w pobliżu brzegów, jak i w głębinach, niemal tuż obok sandaczy. W razie ataku uciekają w kierunku dna. Tam starają się przeczekać niebezpieczeństwo, ufając swojemu ochronnemu ubarwieniu. Sandacze atakują je z góry, pływając nieco powyżej dna. Zjadane jazgarze mają najczęściej 3 – 9 cm.

Kiełbie
Ważny składnik pokarmu sandaczy żyjących w rzekach i niektórych zbiornikach zaporowych. Przebywają w pobliżu brzegów lub niedaleko głównego nurtu. Podobnie jak okonie, w obronie przed drapieżnikiem stosują strumień. Przy większym zagrożeniu starają się ukryć przy dnie.

Stynki
Jest to istotny składnik sandaczowej diety w morskich zalewach i niektórych jeziorach. Stynki żyją w dużych ławicach, nieco głębiej niż ukleje i w przeciwieństwie do nich w ogóle unikają strefy przybrzeżnej. Wyraźniej też zmieniają głębokość. W dzień chronią się przed drapieżnikami, także przed sandaczami, poniżej termokliny (najczęściej na głębokości 5 – 10 m). Atakowane są natomiast rano i wieczorem, kiedy płyną do (i wracają) płytszych warstw wody. Tam sandacze prześladują je także w nocy.

Leszcze i krąpie
Leszcze i krąpie padają ofiarą sandaczy tylko przy zbiegu dwóch okoliczności: gdy sandacze są duże (powyżej 50 cm), a leszcze i krąpie małe (poniżej 15 cm). Potem stają się dla sandaczy niedostępne, bo mają zbyt wypukłe grzbiety. Młode leszcze i krąpie (do 5 cm) przebywają blisko brzegu. Tworzą tam ławice, często bardzo liczne i równie dobrze skoordynowane jak w przypadku uklei. Później, również w ławicach, mogą przebywać albo w strefie brzegowej, albo w otwartej wodzie, gdzie zjadają plankton. Atakowane uciekają w kierunku dna albo między roślinność (to dotyczy zwłaszcza krąpi).

Pijawki
Pijawki są dla sandaczy atrakcyjne tylko w niektórych porach roku i nigdy nie stanowią istotnego składnika ich diety. Wiosną bowiem i latem przebywają w płytkiej strefie przybrzeżnej (do 3 m), najczęściej w miejscach pokrytych roślinnością lub na dnie kamienistym. Tutaj najpierw się rozmnażają, a później intensywnie żerują. Jesienią i zimą niektóre pijawki grupują się i przenoszą do głębszych miejsc (4 – 10 m). Właśnie w czasie tych jesiennych wędrówek (i wiosennych powrotów) padają ofiarą sandaczy. Niektóre pijawki potrafią pływać, najczęściej robią to tuż nad dnem. Pozostałe przemieszczają się pełzając po nim.

Raki
Dla dużych sandaczy raki nie są ważnym składnikiem pokarmu. Częściej padają ofiarą mniejszych sztuk, do długości 40 cm. Zjadane są prawie wyłącznie raki pręgowate, bo jest ich najwięcej, a poza tym są aktywne także zimą. Jesienią, gdy wody się wymieszają, schodzą na duże głębokości. Lubią przebywać na dnie twardym, żwirowatym i kamienistym, czyli w miejscach, gdzie równie chętnie pokazują się sandacze. Atakowany rak kieruje szczypce w stronę drapieżnika, ale gdy się zorientuje, że zagrożenie jest zbyt duże, gwałtownymi uderzeniami odwłoka odpływa, wciąż strasząc napastnika szczypcami. Ale że pływak z niego dosyć marny, drapieżniki chwytają go z łatwością.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here

- Advertisment -

Most Popular

Recent Comments