środa, 30 listopada, 2022
Strona główna Spławik WBREW PRZYZWYCZAJENIU

WBREW PRZYZWYCZAJENIU

Nawet kiedy łowię rybę za rybą myślę, czy nie można byłoby czegoś usprawnić. Czasami jest to drobiazg, ale wystarczy go zmienić i zamiast ryb małych łowi się tylko duże.

Dotychczas łowiłem rzeczne płocie na tyczkę tak samo przez cały rok. Żyłka główna 0,12 – 0,10, przypon 0,10 – 0,08 długości od 25 do 40 centymetrów przy ostrożnych braniach, spławik (bombka) obciążony oliwką o wadze od 2 do 6 gramów (zależnie od uciągu wody), haczyk numer 16 – 18. Zestaw wlokłem po dnie czasami go przytrzymując, aby ruszyć i unieść przynętę. Owszem, płocie łowiłem, jeżeli dobrze żerowały, to nawet bardzo dużo, ale rzadko udawało mi się zaciąć większą sztukę.

Pewnego ładnego październikowego dnia ubiegłego roku nad Wartą pod Czarnkowem płocie doskonale brały ze środka głębokiej rynny. Coś mnie jednak zastanawiało. Podczas przytrzymywania zestawu spławik się czasem gwałtownie przytapiał, ale zaciąć tego nie mogłem. – Widocznie większa ryba nie zdąży pochwycić przynęty (dwa białe robaczki z ochotką) – pomyślałem. Nie mogłem jednak prowadzić zestawu wolniej, bo nie miałem ze sobą spławika o większej wyporności. Znalazłem natomiast kilka oliwek z krętlikiem, których używam do łowienia okoni na gumki wiązane do bocznego troku. Postanowiłem spróbować podobnie łowić płocie. – To miałoby sens – pomyślałem. – Ciężarek wolno sunie po dnie, przed nim robaczki…

Naprędce przemeblowałem zestaw. Do żyłki głównej przywiązałem oliwkę, zaś na bocznym przyponie umieściłem haczyk z przynętą. Zwiększyłem także grunt, żeby się ołów pewniej trzymał dna. Okazał się jednak za ciężki, bo spławik stał na wodzie jak zamurowany. W końcu udało mi się dobrać taką oliwkę, którą prąd był w stanie wolno toczyć po dnie. Pomogło, jednak w dalszym ciągu łowiłem niewielkie ryby. Dopiero kiedy umieściłem przynętę 10 centymetrów nad dnem, zaciąłem pierwszą dużą płoć. Wkrótce były następne.

Z czasem nieco udoskonaliłem tę metodę, która – jak się w praktyce okazało – pozwala przynętę prowadzić bardzo wolno na wybranej głębokości przy użyciu obciążenia o wiele mniejszego niż w zestawie tradycyjnym. Spławik najczęściej wyważam łańcuszkiem śrucin. Takie obciążenie jest bardziej elastyczne, lepiej reaguje na dyspozycje wędkarza, rzadziej się czepia i doskonale sygnalizuje delikatne brania. Pozwala również szybko dopasować zestaw do uciągu wody bez wiązania innego ciężarka. Jedna śrucina więcej lub mniej – i wszystko gra.

Udany połów płoci w dużej mierze zależy od tego, czy uda się nam ustalić, jak wysoko nad dnem one przebywają. Czasem są to trzy centymetry, czasem piętnaście… Dopiero gdy to będziemy wiedzieć, zaczniemy łowić grube płocie. Tak jak wtedy, rok temu, nad Wartą.

Piotr Dąbrowski
Czarnków

Poprzedni artykułREKORDOWY LIPIEŃ NA PATELNI
Następny artykułSCHODAMI DO SANDACZY

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here

- Advertisment -

Most Popular

Recent Comments