piątek, 7 października, 2022

POCZĄTEK SEZONU

Tak relacjonowaliśmy początek sezonu trociowego w 2000 roku. W późniejszych latach z ilością łowionych ryb było róznie, raczej było ich coraz to mniej, a do tego wdała się choroba nazywana wrzodzienicą. Ostatnie lata były bardzo marne. Dzierżawca Parsęty i Wieprzy oszukiwał wędkarzy twierdząc, że ryby są i tylko różne okoliczności sprawiają,że nie potrafią ich złowić. Właściciel wody, Państwo (RZGW) nie dało się oszukać i wypowiedziało tamtejszemu PZW rzeki. Natychmiast znaleźli się chętni do takiego gospodarowania, które, jak mówią przyciągnie wędkarzy – turystów w ich region. Związek gmin położonych nad Parsętą jest dzisiaj najlepszym oferentem. Miejmy nadzieję, że się im uda. Skorzysta przyroda, swoje będą mieli wędkarze, a lokalna społeczność pożytki z turystyki.

Na Parsęcie, po obfitym październikowym ciągu tarłowym i po grudniowych sztormach, można się było spodziewać dobrych wyników. Podobnie, jak rok temu, w ciągu pierwszych trzech dni stycznia złowiono przeszło 100 ryb. Brały głównie kelty troci o wadze od 1 do 3 kg. Kilka ryb miało ponad 5 kg. Złowiono też (i wypuszczono) co najmniej sześć keltów łososia o wadze od 3 do 9 kg. Poza keltami łupem wędkarzy łowiących na Parsęcie padło kilka srebrniaków troci i kilka morskich tęczaków.

Najwięcej troci złowiono w okolicach Daszewa, Ząbrowa i na przedmieściach Kołobrzegu. Ryby grupowały się w pobliżu tarlisk i na spokojnych odcinkach o kamienistym dnie. Były przeważnie w dobrej kondycji, choć wiele z nich nosiło ślady kłusowniczych kotwic. Trocie słabo żerowały i najczęściej atakowały przynęty zamkniętym pyskiem. Z tego względu i z powodu pochmurnej pogody, większość wędkarzy łowiła na jaskrawe przynęty.

Początek sezonu na Redze był znacznie mniej udany. W pierwszych dniach złowiono zaledwie kilkanaście keltów troci. Głównie w Trzebiatowie i poniżej Nowielic. Największa troć miała niespełna pięć kilogramów. Największą rybą otwarcia trociowego sezonu na Redze był sześciokilogramowy tęczak złowiony 3 stycznia w okolicy wsi Trzebusz.
Na Słupi było jeszcze gorzej, niż na Redze. Pierwszego stycznia w centrum Słupska złowiono tylko kilka troci, a w następnych dniach padały już tylko pojedyncze sztuki.

Wieprza – pomimo oddania nowoczesnej przepławki w Darłowie, dobrego jesiennego ciągu i przyzwoitym przerzutom w górę rzeki – i w tym roku nie wypaliła. Ta piękna i nadal dzika rzeka najbardziej odczuwa skutki gospodarki PZW. Mądrym gospodarzom mogłaby przynosić duże pożytki.

Udanie wypadła inauguracja sezonu trociowego na Drwęcy. 1 stycznia na około dwukilometrowym odcinku od zapory w Lubiczu do mostu kolejowego, najbardziej obleganym przez wędkarzy, padło około 25 dorodnych, z reguły od 4- do 5-kilogramowych troci (największa ważyła 8, najmniejsza 2 kg) oraz jeden blisko 5-kilowy łosoś. W niedzielę przyszedł mróz, ryby przestały żerować. Drwęca jest rzeką trudną do obłowienia. Warto jednak jej poświęcić w sezonie kilka dni. Można bowiem zahaczyć potężną srebrną rybę.

JK, WB

Poprzedni artykułGDY W OCZY ZAGLĄDA GŁÓD
Następny artykułWIOSNA Z PSTRĄGAMI

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here

- Advertisment -

Most Popular

Recent Comments