Ogólne

TROLING Z KRÓTKĄ ŻYŁKĄ

Łowienie długim kijem i krótką żyłką praktykowane jest od dawna. Kiedyś była to sosnowa lub brzozowa żerdź i uwiązany do niej konopny sznurek z przynętą. Najczęściej był nią żywiec, ale kiedy ryby drapieżne dobrze żerowały, to łowiono je na kawałek błyszczącej blachy z ogromnym haczykiem wykutym przez miejscowego kowala. Dziś wprawdzie stosujemy nowoczesne wędziska i kołowrotki, a wiosła zamieniliśmy na silniki, ale podstawy tej techniki łowienia pozostały niezmienione. Długie wędzisko i krótka żyłka gwarantują idealną kontrolę nad przynętą bez względu na to, czy się łowi z brzegu, czy też z łódki. Ruszając wędziskiem możemy prowadzić przynętę bardzo precyzyjnie nad widocznymi zaroślami i wokół nich, nie omijając żadnej kieszonki w ścianie roślin. W płytkiej wodzie jest to jeden z najprostszych i najskuteczniejszych sposobów na szczupaki.

REKLAMA

Stojąc na łódce, jesteśmy dla ryb mało widoczni. Nie ma więc obawy, że jakimś raptownym ruchem wypłoszymy ryby. Możemy podpłynąć im nad głowę i długim wędziskiem wkładać przynętę wszędzie tam, gdzie może stać drapieżnik. Stara ta metoda, powszechna i dzisiaj, nazywa się „na macanego”. Jeżeli naszą przynętą będzie żywiec, nikt nam nie powie złego słowa. Gdybyśmy jednak zastosowali sztuczną rybkę, podnosili ją i opuszczali, to czeka nas mandat. Nie chcę tej bzdury komentować, więc tylko opiszę sposób, do którego nikt się nie może przyczepić. Jest to swoisty troling na krótkiej żyłce.
W skład ekwipunku wchodzi mocne wędzisko długości od 3 do 4,5 metra i spiningowy kołowrotek z mocną żyłką, może być nawet czterdziestka. W tej metodzie tradycyjnie stosuje się błystki, pękate woblery i różnorakie gumy. Konieczny jest mocny metalowy przypon, bo zaciętą rybę będziemy z wody bez sentymentu wydzierali.


Technika łowienia takim zestawem, którą nazywam krótkim trolingiem, tym różni się od trolingu zwykłego, że odległość przynęty od kija wynosi przeważnie dwa metry, a nie powinna przekraczać długości kija (w zwykłym trolingu może to być nawet kilkadziesiąt metrów). Właśnie ta krótka żyłka czyni krótki troling techniką niesłychanie precyzyjną i jednocześnie niezbyt trudną. Warto jednak pamiętać o kilku drobiazgach, aby niepotrzebnie nie komplikować sobie życia. Chociaż długa żyłka zwiększa pole działania, to zarazem sprawia, że połów jest mało skuteczny. Nie można bowiem na długiej żyłce tak precyzyjnie prowadzić przynęty jak na krótkiej. Przynętę zaczepioną na jakiejś podwodnej zawadzie bardzo łatwo odczepimy, jeżeli żyłka będzie krótka. Kilka delikatnych szarpnięć i mamy ją w ręku.


Technika łowienia? Trudno o prostszą. Polega na tym, że operujemy przynętą w takim zakresie, na jaki pozwala nam długość kija i żyłki. Wkładamy przynętę wychylając rękę i prowadzimy ją przesuwając kij do barku. Potem, bez wyciągania przynęty z wody, przeciągamy ją w drugą stronę. Po jak długim odcinku? To zależy od dostępu do wody. W każdym razie na długim dyszlu i krótkim postronku będziemy mogli prowadzić przynętę nawet tam, gdzie o tradycyjnym spiningu mowy być nie może ze względu na małą ilość miejsca.
Gumy to jakby coś, co zostało do krótkiego trolingu wymyślone. Na zwyczajnej kulistej główce przyjmują pozycję poziomą, więc nie trzeba nic szczególnego wymyślać, by przynęta udawała prawdziwą rybkę.
Gumy nie zawsze się sprawdzają, być może dlatego, że są prowadzone spokojnie, więc wykazują zbyt mało agresji. Wtedy egzamin ze skuteczności zdają woblery i obrotówki. Możliwości wiele, a korzyści takie, że w miejscu, gdzie sztucznej przynęty żadnym sposobem poprowadzić się nie da, krótki troling jest niezastąpiony. Jest on jednak skuteczny tylko wtedy, kiedy ryby drapieżne są schowane w swoich kryjówkach, to znaczy w roślinności, w konarach zatopionych drzew i w innych podobnych miejscach i stamtąd polują. Jeżeli żerują i wypłynęły za rybkami na otwartą wodę, wtedy lepiej wziąć do ręki spining.

0