{"id":8856,"date":"2007-11-21T21:45:00","date_gmt":"2007-11-21T20:45:00","guid":{"rendered":"http:\/\/wedkarz.dkonto.pl\/?p=8856"},"modified":"2021-11-12T21:46:56","modified_gmt":"2021-11-12T20:46:56","slug":"8856","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/wedkarz.pl\/index.php\/2007\/11\/21\/8856\/","title":{"rendered":""},"content":{"rendered":"\n<p>Mariusz z Andrzejem w po\u015bpiechu \u0142adowali w\u0119dkarski ch\u0142am do przepastnego baga\u017cnika. Plecak, torba, wodery, potem znowu plecak, prostownik, akumulator, silniczek, liny kotwiczne\u2026<\/p>\n\n\n\n<p>Jak ka\u017cdej jesieni, wybierali si\u0119 na par\u0119 dni na Paklicko, malownicze jezioro niedaleko \u015awiebodzina, po\u0142o\u017cone po\u015br\u00f3d sosnowych las\u00f3w. Paklicko ma charakterystyczny kszta\u0142t nerki, wysp\u0119, kilka g\u00f3rek i blaty podwodnych \u0142\u0105k. Lubi\u0105 tam w\u0119dkowa\u0107 amatorzy okoni, szczupak\u00f3w i w og\u00f3le spiningu.<\/p>\n\n\n\n<p>Rybo\u0142ap sta\u0142 obok auta, przygl\u0105da\u0142 si\u0119<br>kolegom i czeka\u0142 na swoj\u0105 kolej.<\/p>\n\n\n\n<ul><li>No, guzdra\u0142y, d\u0142ugo jeszcze b\u0119dziecie marudzi\u0107? Zostawicie chyba i dla mnie troch\u0119 miejsca? &#8211; zagadn\u0105\u0142.<\/li><li>Jeszcze tylko wci\u015bniemy kije i ju\u017c &#8211; us\u0142ysza\u0142 odpowied\u017a.<br>Andrzej wsuwa\u0142 uzbrojony z\u0142o\u017cony spining. Uk\u0142ada\u0142 go delikatnie z ty\u0142u baga\u017cnika na za\u0142adowanych ju\u017c pakunkach. Gdy sko\u0144czy\u0142 i zrobi\u0142 krok do ty\u0142u, poczu\u0142, \u017ce w r\u0119ce co\u015b mu utkwi\u0142o. Sykn\u0105\u0142, grymas b\u00f3lu wykrzywi\u0142 mu twarz.<\/li><li>O\u017cesz ty, w mord\u0119!\u2026 Wbi\u0142em sobie w \u0142ap\u0119 kotwiczk\u0119 &#8211; wycedzi\u0142 przez z\u0119by.<br>Mariusz z Rybo\u0142apem z trosk\u0105 ogl\u0105dali jego r\u0119k\u0119. U nasady kciuka, po wewn\u0119trznej stronie d\u0142oni, dynda\u0142 srebrny meps komet nr 5 w czerwone kropki. Grot jednego z hak\u00f3w kotwicy przebi\u0142 cia\u0142o i wystawa\u0142 na zewn\u0105trz. Z rany obficie kapa\u0142a krew.<br>Mariusz odwr\u00f3ci\u0142 wzrok. &#8211; Ale\u015b si\u0119 urz\u0105dzi\u0142! Paskudnie to wygl\u0105da.<\/li><li>Dzi\u0119ki, \u017ce mnie uspokajasz. Nie ma to jak dobry kolega, co to umie doda\u0107 rannemu otuchy &#8211; z przek\u0105sem odpar\u0142 Andrzej. Z emocji i b\u00f3lu lekko poblad\u0142. Odpi\u0105\u0142 b\u0142ystk\u0119 z agrafki i uni\u00f3s\u0142 r\u0119k\u0119 wysoko nad g\u0142ow\u0119, \u017ceby powstrzyma\u0107 krwawienie.<br>Tymczasem Rybo\u0142ap wygrzeba\u0142 z plecaka monterskie kleszcze, wod\u0119 kolo\u0144sk\u0105 i podszed\u0142 do pechowca.<\/li><li>O, moja ulubiona blaszka! &#8211; pr\u00f3bowa\u0142 \u017cartem roz\u0142adowa\u0107 napi\u0119t\u0105 atmosfer\u0119. &#8211; Widzisz, jaka \u0142owna, jeszcze\u015bmy dobrze nie zacz\u0119li, a ju\u017c taka sztuka na rozk\u0142adzie.<\/li><\/ul>\n\n\n\n<p>Andrzej zmarszczy\u0142 brwi, przeni\u00f3s\u0142 wzrok z Mariusza na Rybo\u0142apa, zamierza\u0142 odpowiednio zareagowa\u0107 na \u017cart, gdy spostrzeg\u0142 naszykowan\u0105 wod\u0119 kolo\u0144sk\u0105 i kleszcze.<\/p>\n\n\n\n<ul><li>Czy\u015b ty zg\u0142upia\u0142? Co chcesz zrobi\u0107? &#8211; odsun\u0105\u0142 si\u0119 gwa\u0142townie w ty\u0142 i op\u0119dza\u0142 zdrow\u0105 r\u0119k\u0105. &#8211; Zostaw! Ani si\u0119 wa\u017c!<\/li><li>Chc\u0119 ci pom\u00f3c! Przesta\u0144 si\u0119 zachowywa\u0107 jak histeryczna baba. &#8211; Stanowczym tonem Rybo\u0142ap pr\u00f3bowa\u0142 przej\u0105\u0107 inicjatyw\u0119. &#8211; Nie wyg\u0142upiaj si\u0119! Utn\u0119 grot, a ty sobie sam wyjmiesz hak i po krzyku.<\/li><li>Sam sobie utnij. Nie jeste\u015b przecie\u017c chirurgiem. Mo\u017ce trzeba szy\u0107? Poza tym woda kolo\u0144ska mo\u017ce by\u0107 za s\u0142aba. Co b\u0119dzie, jak si\u0119 wda jakie\u015b paskudztwo?<\/li><li>To daj spirytus! Odk\u0105d si\u0119 znamy, jeszcze nigdy nie wybra\u0142e\u015b si\u0119 na ryby bez spirytusu!<\/li><li>Cooo!? Marnowa\u0107 spirytus? Co to, to nie! Chc\u0119 do lekarza &#8211; upar\u0142 si\u0119 na dobre.<br>Mariusz przytomnie analizowa\u0142 sytuacj\u0119. &#8211; Jeste\u015bmy przy Kl\u0119sczkowskiej. Tu ca\u0142kiem blisko, przy Kraszewskiego, jest szpital. Wprawdzie psychiatryczny, ale z tak\u0105 ran\u0105 chyba sobie poradz\u0105.<br>Andrzej spiorunowa\u0142 go wzrokiem. &#8211; Do czubk\u00f3w nie p\u00f3jd\u0119! &#8211; zawo\u0142a\u0142 histerycznie. Po chwili da\u0142 si\u0119 jednak przekona\u0107 i wszyscy bez s\u0142owa wsiedli do auta.<br>Do szpitala weszli z pewn\u0105 trem\u0105. Andrzej posuwa\u0142 si\u0119 przodem. R\u0119k\u0119 trzyma\u0142 wysoko uniesion\u0105, a koledzy dreptali tu\u017c za nim. Na schodach i korytarzach panowa\u0142 o\u017cywiony ruch. Mijaj\u0105cy ich lekarze i piel\u0119gniarki nie zwracali jednak na nich \u017cadnej uwagi. Dotarli do izby przyj\u0119\u0107. Przyj\u0105\u0142 ich starszy, budz\u0105cy zaufanie lekarz. Spojrza\u0142 znad okular\u00f3w najpierw na Andrzeja, potem na jego uniesion\u0105 r\u0119k\u0119, w ko\u0144cu jego uwag\u0119 przyku\u0142a b\u0142ystka.<\/li><\/ul>\n\n\n\n<p>Andrzej t\u0142umaczy\u0142 pow\u00f3d wizyty bardzo powoli, zwracaj\u0105c uwag\u0119 na dob\u00f3r s\u0142\u00f3w i sformu\u0142owania. M\u00f3wi\u0142 g\u0142o\u015bniej ni\u017c zwykle, wyra\u017anie, nie po\u0142yka\u0142 ko\u0144c\u00f3wek. Lekarz s\u0142ucha\u0142 czas jaki\u015b w milczeniu, potem gestem r\u0119ki uci\u0105\u0142 t\u0119 rozwlek\u0142\u0105 relacj\u0119, przeni\u00f3s\u0142 wzrok z b\u0142ystki na Andrzeja i powiedzia\u0142 do niego:<\/p>\n\n\n\n<ul><li>Bardzo dziwnie, nienaturalnie si\u0119 pan zachowuje. Ja nie mam k\u0142opot\u00f3w ze s\u0142uchem, wi\u0119c mo\u017ce pan m\u00f3wi\u0107 zwyczajnie, to znaczy ciszej. Poza tym te\u017c jestem w\u0119dkarzem. I to jest pana szcz\u0119\u015bcie w nieszcz\u0119\u015bciu.<br>Da\u0142o si\u0119 wyczu\u0107, \u017ce lekarz jest rozbawiony niecodzienn\u0105 sytuacj\u0105 i z trudem zachowuje powag\u0119. Rybo\u0142ap z Mariuszem nie dali rady i dyskretnie chichotali. Lekarz wsta\u0142, podszed\u0142 do pacjenta i poprosi\u0142 z wyczuwaln\u0105 ironi\u0105:<\/li><li>Nic tu nie poradz\u0119, je\u017celi nadal b\u0119dzie pan podtrzymywa\u0107 sufit. Zechcia\u0142by pan ju\u017c opu\u015bci\u0107 r\u0119k\u0119?! &#8211; Andrzej pos\u0142usznie wykona\u0142 polecenie. Lekarz obejrza\u0142 ran\u0119, pochwali\u0142 mepsa za jego \u0142owno\u015b\u0107, skrzywi\u0142 si\u0119, dostrzegaj\u0105c t\u0119p\u0105 kotwiczk\u0119 i zastanawia\u0142 si\u0119 g\u0142o\u015bno:<\/li><li>Najpro\u015bciej by\u0142oby odci\u0105\u0107 grot, wyj\u0105\u0107 haczyk, zdezynfekowa\u0107 ran\u0119, opatrzy\u0107 i po sprawie. Tylko nie bardzo wiem, czym go odci\u0105\u0107. To jest przecie\u017c szpital psychiatryczny, a nie chirurgia. Nie mamy tu takiego sprz\u0119tu.<br>Z pomoc\u0105 pospieszy\u0142 Rybo\u0142ap:<\/li><li>Mo\u017ce kleszczami? &#8211; zaproponowa\u0142, wydobywaj\u0105c z kamizelki przydatne nad wod\u0105 narz\u0119dzie. Andrzej a\u017c podskoczy\u0142, pos\u0142a\u0142 koledze w\u015bciek\u0142e spojrzenie, ale si\u0119 nie odezwa\u0142.<br>Lekarz przyj\u0105\u0142 propozycj\u0119 z ulg\u0105 i rado\u015bci\u0105. &#8211; Nooo, o to chodzi\u0142o! Dawaj pan!<br>Andrzej ostatni raz pr\u00f3bowa\u0142 zaprotestowa\u0107, ju\u017c otwiera\u0142 usta, lecz w ko\u0144cu machn\u0105\u0142 zdrow\u0105 r\u0119k\u0105 i podda\u0142 si\u0119 bez walki. Ca\u0142y zabieg trwa\u0142 mo\u017ce dwie &#8211; trzy minuty. Rana zosta\u0142a zdezynfekowana i opatrzona. Lekarz zwr\u00f3ci\u0142 Rybo\u0142apowi kleszcze, b\u0142ystk\u0119 i na po\u017cegnanie z\u0142o\u017cy\u0142 im stosowne \u017cyczenie:<\/li><li>Po\u0142amania kij\u00f3w!<br>Druga cz\u0119\u015b\u0107 ekipy czeka\u0142a na stacji benzynowej w Le\u015bnicy, gdzie um\u00f3wili si\u0119 na zbi\u00f3rk\u0119. Ustalona godzina dawno ju\u017c min\u0119\u0142a, Zbychu zacz\u0105\u0142 si\u0119 niepokoi\u0107, wi\u0119c Radu\u015b nie wytrzyma\u0142 i przez kom\u00f3rk\u0119 sprawdzi\u0142 przyczyn\u0119 sp\u00f3\u017anienia.<\/li><li>Cze\u015b\u0107! Gdzie jeste\u015bcie!? Czekamy i czekamy!<\/li><li>W szpitalu. W\u0142a\u015bnie wychodzimy &#8211; szybko wyja\u015bni\u0142 Rybo\u0142ap.<\/li><li>W szpitalu? Jakim szpitalu? Co si\u0119 sta\u0142o? &#8211; zaniepokoi\u0142 si\u0119 Radu\u015b.<\/li><li>Na Kraszewskiego. Musieli\u015bmy pom\u00f3c Andrzejowi.<\/li><li>Na Kraszewskiego? Co\u015b z g\u0142ow\u0105?<\/li><li>Nie, Andrzej rano zacz\u0105\u0142 ju\u017c \u0142owi\u0107. Sam si\u0119 z\u0142apa\u0142 na w\u0119dk\u0119 i trzeba by\u0142o do lekarza.<\/li><li>Aaa &#8211; z ulg\u0105 odetchn\u0105\u0142 Radu\u015b.<\/li><\/ul>\n\n\n\n<p>Do Nowego Dworku dotarli pod wiecz\u00f3r. Najpierw pobiegli przywita\u0107 jezioro i odetchn\u0105\u0107 rze\u015bkim wilgotnym powietrzem. Potem szybko rozlokowali si\u0119 w wynaj\u0119tym domku. Mariusz z Rybo\u0142apem zaj\u0119li si\u0119 kolacj\u0105, reszta uzbraja\u0142a w\u0119dki. Andrzej wr\u0119czy\u0142 ka\u017cdemu mocno zzi\u0119bni\u0119tego i zapuszkowanego \u017cubra, a sam rozlu\u017ania\u0142 si\u0119 koktajlem, kt\u00f3ry sk\u0142ada\u0142 si\u0119 g\u0142\u00f3wnie z nieod\u0142\u0105cznego i z takim po\u015bwi\u0119ceniem ochranianego spirytusu. Po rannych przej\u015bciach najbardziej ze wszystkich potrzebowa\u0142 odpr\u0119\u017cenia i relaksu. Siedzia\u0142 przy stoliku i s\u0105cz\u0105c sw\u00f3j trunek zachwala\u0142 jego zalety. Fachowo t\u0142umaczy\u0142 jak raczy\u0107 si\u0119 kulturalnie i bezpiecznie, by si\u0119 zanadto nie sponiewiera\u0107.<br>Wida\u0107 mia\u0142 do\u015bwiadczenie w tych sprawach, bo wkr\u00f3tce humor wr\u00f3ci\u0142 mu ca\u0142kowicie. W przyp\u0142ywie coraz cieplejszych uczu\u0107 podszed\u0142 do Rybo\u0142apa i zagada\u0142 do niego mow\u0105 rymowan\u0105: Kac ci niegro\u017any ch\u0142opczyku s\u0142odziutki, gdy umiar do w\u00f3dki zachowasz malutki.<\/p>\n\n\n\n<p>Potem na moment spowa\u017cnia\u0142 i podzi\u0119kowa\u0142 koledze za pomoc. &#8211; Dzi\u0119ki stary, dobry z ciebie kumpel. Zachowaj na pami\u0105tk\u0119 tego francowatego mepsa. Przyda ci si\u0119 do twojej kolekcji. &#8211; Koledzy wiedzieli, \u017ce obdarowany bardzo sobie te przyn\u0119ty ceni\u0142.<br>Rybo\u0142ap wyj\u0105\u0142 z kieszeni poka\u017an\u0105 obrot\u00f3wk\u0119, obejrza\u0142 uszkodzon\u0105 kotwiczk\u0119 i zabra\u0142 si\u0119 do jej wymiany, s\u0105cz\u0105c przy tym podsuwany przez Andrzeja \u201cbezpieczny\u201d nap\u00f3j. Dobra\u0142 now\u0105 kotwiczk\u0119, zespoli\u0142 j\u0105 z b\u0142ystk\u0105 k\u00f3\u0142eczkiem \u0142\u0105cznikowym. Z widocznym zadowoleniem ogl\u0105da\u0142 naprawione cacko.<\/p>\n\n\n\n<ul><li>Srebrny komet numer 5 w czerwone kropki to najlepsza blacha na szczupaki, gdy s\u0105 wybredne i s\u0142abo k\u0105saj\u0105 &#8211; zachwala\u0142 przyn\u0119t\u0119. &#8211; Kiedy\u015b, na Jeziorze Drawskim\u2026 &#8211; zacz\u0105\u0142 wspomina\u0107, ale koledzy natychmiast przerwali mu zgodnym ch\u00f3rem.<\/li><li>Tak, tak, wiemy! Pi\u0119tna\u015bcie lat temu trzyma\u0142e\u015b na kiju szczupaka, kt\u00f3ry mia\u0142 \u0142eb jak pniak, oczy jak spodki, a z\u0119by &#8211; szkoda gada\u0107! Je\u017adzi\u0142 i je\u017adzi\u0142 po ca\u0142ej zatoce, a w ko\u0144cu wyszed\u0142 na brzeg i ci wp\u2026<br>Rybo\u0142ap nie da\u0142 im doko\u0144czy\u0107. &#8211; Nie to nie. Id\u0119 spa\u0107 &#8211; obruszy\u0142 si\u0119. Wsta\u0142, odstawi\u0142 do k\u0105ta uzbrojony spining i ruszy\u0142 do \u0142azienki. Salwa \u015bmiechu wpad\u0142a do niej zaraz za nim. &#8211; Zobaczymy jutro na zawodach &#8211; odgra\u017ca\u0142 si\u0119 z\u0142o\u015bliwcom. &#8211; Zobaczymy, kto co wyci\u0105gnie i komu b\u0119dzie weso\u0142o, a komu nie.<br>Odkr\u0119ci\u0142 wod\u0119 i rozkoszowa\u0142 si\u0119 ciep\u0142em koj\u0105cego prysznica. Mia\u0142 wra\u017cenie, \u017ce \u0142azienka si\u0119 lekko ko\u0142ysze. \u201cBezpieczny nap\u00f3j\u201d Andrzeja robi\u0142 swoje. Przemkn\u0105\u0142 z \u0142azienki do pokoju i z rado\u015bci\u0105 w\u015blizgn\u0105\u0142 si\u0119 do \u015bwie\u017cej, wykrochmalonej po\u015bcieli. Zanim przy\u0142o\u017cy\u0142 si\u0119 do poduszki, wystuka\u0142 w kom\u00f3rce numer telefonu:<\/li><li>Witaj! &#8211; us\u0142ysza\u0142 po chwili w s\u0142uchawce.<\/li><li>Cze\u015b\u0107 Krzychu. Gotowy?<\/li><li>Jasne, umowa to umowa.<\/li><li>O kt\u00f3rej b\u0119dziesz?<\/li><li>Dziesi\u0105ta trzydzie\u015bci, g\u00f3ra jedenasta.<\/li><li>B\u0105d\u017a na spadzie, przy Pla\u017cy Wroc\u0142awiak\u00f3w. Trafisz?<\/li><li>Jasne, mo\u017cesz by\u0107 spokojny, wszystko przygotowane.<\/li><li>Ci\u0105gle je\u017adzisz tym niebieskim busem?<\/li><li>Oczywi\u015bcie. Nie sta\u0107 mnie na nic nowszego. No to do jutra!<\/li><li>Do jutra. &#8211; Rybo\u0142ap si\u0119 roz\u0142\u0105czy\u0142, wtuli\u0142 w poduszk\u0119 i powoli odp\u0142yn\u0105\u0142 w krain\u0119 sennych marze\u0144.<br>Rozbrykani koledzy ani my\u015bleli i\u015b\u0107 w jego \u015blady. Ko\u0144czyli montowa\u0107 sprz\u0119t i rozwa\u017cali, jak\u0105 przyj\u0105\u0107 taktyk\u0119 na jutrzejsze zawody. Ka\u017cdy mia\u0142 swoje sekretne patenty, sprawdzon\u0105 technik\u0119 \u0142owienia i ulubione miejsca po\u0142ow\u00f3w. Gumka, blaszka, a mo\u017ce woblerek? &#8211; dumali grzebi\u0105c w pud\u0142ach z przyn\u0119tami.<\/li><\/ul>\n\n\n\n<p>Radu\u015b by\u0142 w tej paczce najm\u0142odszy. Zawsze tryska\u0142 humorem, na ka\u017cd\u0105 okazj\u0119 mia\u0142 gotowych kilka dowcip\u00f3w. Jego tajn\u0105 w\u0119dkarsk\u0105 broni\u0105 by\u0142y gumki. Mia\u0142 ich ca\u0142e pud\u0142a. R\u00f3\u017cne &#8211; oryginalne, poprzerabiane, ubarwione naturalnie i fantazyjnie. Jako fanatyk gum z niech\u0119ci\u0105 odnosi\u0142 si\u0119 do blach, kt\u00f3re uwa\u017ca\u0142 za przyn\u0119ty toporne i prymitywne. Podszed\u0142 do w\u0119dki Rybo\u0142apa, wzi\u0105\u0142 mepsa do r\u0119ki i skrzywi\u0142 si\u0119 z niesmakiem. &#8211; Jak na tak\u0105 choinkow\u0105 ozdob\u0119 mo\u017cna z\u0142apa\u0107 ryb\u0119? &#8211; postawi\u0142 sam sobie pytanie i zaraz na nie odpowiedzia\u0142. &#8211; Tylko niedo\u015bwiadczone, chore, \u015blepe albo zm\u0119czone \u017cyciem osobniki mog\u0105 si\u0119 na to nabra\u0107 &#8211; drwi\u0142 w najlepsze.<\/p>\n\n\n\n<p>Gdyby kto\u015b teraz na niego spojrza\u0142, z \u0142atwo\u015bci\u0105 dostrzeg\u0142by nag\u0142y b\u0142ysk w jego oczach i szelmowski u\u015bmiech na twarzy. Radu\u015b wyj\u0105\u0142 z pude\u0142ka czarny wodoodporny mazak i zacz\u0105\u0142 wprawnie b\u0142ystk\u0119 zaczernia\u0107. Najpierw skrzyde\u0142ko, dok\u0142adnie z jednej i drugiej strony, potem korpus, a\u017c wszystko zmieni\u0142o kolor z b\u0142yszcz\u0105cego srebra na matow\u0105 czer\u0144. Wida\u0107 by\u0142o mu ma\u0142o, bo odszuka\u0142 plecak Rybo\u0142apa i wyj\u0105\u0142 pude\u0142ka z blachami. Usiad\u0142 i systematycznie, b\u0142ystka po b\u0142ystce, przemalowa\u0142 je na czarny mat. Zadowolony z dowcipu, pochwali\u0142 si\u0119 kolegom.<\/p>\n\n\n\n<ul><li>Pono\u0107 to takie markowe przyn\u0119ty, a przez jeden wiecz\u00f3r ca\u0142kiem sczernia\u0142y! Ciekawe, co zosta\u0142o z ich legendarnej \u0142owno\u015bci. O tym zapewne dowiemy si\u0119 jutro od Rybo\u0142apa.<br>Psikus Radusia zosta\u0142 skwitowany salw\u0105 gromkiego \u015bmiechu.<br>W tym czasie Rybo\u0142ap \u015bni\u0142 o swoim wielkim jak k\u0142oda szczupalu, nie\u015bwiadom, \u017ce tu\u017c obok dowcipnisie bawi\u0105 si\u0119 w najlepsze jego kosztem.<br>O sz\u00f3stej trzydzie\u015bci rozdzwoni\u0142y si\u0119 wszystkie kom\u00f3rki, tworz\u0105c kakofoni\u0119 trudn\u0105 do opisania, a c\u00f3\u017c dopiero do wytrzymania. Obudzeni tak brutalnie w\u0119dkarze gramolili si\u0119 z \u0142\u00f3\u017cek. Radu\u015b z artystycznym nie\u0142adem na g\u0142owie, podkr\u0105\u017conymi oczami, u\u017cala\u0142 si\u0119 s\u0142abym chrypi\u0105cym g\u0142osem:<\/li><li>Oj, to nie jest to, co tygrysy lubi\u0105 najbardziej! &#8211; Wyra\u017anie nie by\u0142 w nastroju do \u017cart\u00f3w. W skupieniu pakowa\u0142 do plecaka w\u0119dkarskie akcesoria. Rybo\u0142ap przeciwnie, wyspany i wypocz\u0119ty, tryska\u0142 dobrym humorem. Pochyli\u0142 si\u0119 do m\u0142odszego kolegi i kpi\u0142 w najlepsze: &#8211; Co, g\u0142\u00f3wka boli? &#8211; i zaraz popisa\u0142 si\u0119 zgrabn\u0105 rymowank\u0105:<br>Budzik przekl\u0119ty!<br>Budz\u0119 si\u0119 spi\u0119ty<br>Ciemno na dworze<br>O Bo\u017ce, Bo\u017ce!<br>Oczy przecieram<br>Budzik cholera!<br>Co mi odbi\u0142o!?<br>Pi\u0119knie si\u0119 \u015bni\u0142o\u2026<br>\u0141adna dziewoja<br>Ju\u017c prawie moja\u2026<br>Nagle ol\u015bnienie:<br>Dzi\u015b rybaczenie!<\/li><li>Daj spok\u00f3j! &#8211; odburkn\u0105\u0142 Radu\u015b. By\u0142 kompletnie bez formy. Niech\u0119tnie zabra\u0142 si\u0119 do \u015bniadania.<br>Godzin\u0119 p\u00f3\u017aniej odbijali z przystani dwoma \u0142odziami. Zawody rozpocz\u0119te! P\u0142yn\u0119li tam, gdzie do jeziora wpada\u0142a rzeczu\u0142ka Paklica. Pierwszorz\u0119dne miejsce na szczupaki i okonie.<\/li><\/ul>\n\n\n\n<p>Przywita\u0142a ich rze\u015bka bryza, kt\u00f3ra nios\u0142a przyjemny, wilgotny zapach wody. Zapowiada\u0142 si\u0119 ciep\u0142y, s\u0142oneczny, jesienny dzie\u0144. B\u0142\u0119kit nieba tylko gdzieniegdzie znaczy\u0142y pierzaste ob\u0142oczki. Po tafli jeziora \u015blizga\u0142y si\u0119 resztki rzedn\u0105cej mg\u0142y.<\/p>\n\n\n\n<p>W drodze do uj\u015bcia Paklicy zatrzymali si\u0119 na \u201czi\u00f3\u0142kach\u201d. Tak miejscowi w\u0119dkarze ochrzcili podwodn\u0105 g\u00f3rk\u0119 po drugiej stronie jeziora, naprzeciwko o\u015brodka wypoczynkowego. By\u0142o to rozleg\u0142e \u015br\u00f3djeziorne wyp\u0142ycenie, blat o g\u0142\u0119boko\u015bci p\u00f3\u0142tora metra, poro\u015bni\u0119ty rdestnicami i osok\u0105 aloesow\u0105, zwan\u0105 szczupaczym zielskiem. Blat rozci\u0105ga\u0142 si\u0119 na przestrzeni oko\u0142o dwustu metr\u00f3w od bagnistego brzegu jeziora i blisko stu metr\u00f3w od trzcinowej wyspy. Wyro\u015bni\u0119te rdestnice uk\u0142adaj\u0105ce si\u0119 wst\u0119gami na powierzchni jeziora powodowa\u0142y, \u017ce woda nad g\u00f3rk\u0105, inaczej zmarszczona przez wiatr, wyra\u017anie odcina\u0142a si\u0119 od pobliskiej g\u0142\u0119biny.<\/p>\n\n\n\n<p>Wiatr os\u0142ab\u0142. W\u0119dkarze postawili \u0142\u00f3dki w dryf i si\u0119gn\u0119li po spiningi. Radu\u015b celowo wybra\u0142 inn\u0105 ni\u017c Rybo\u0142ap \u0142\u00f3dk\u0119 i teraz obserwowa\u0142 go z bezpiecznej odleg\u0142o\u015bci.<\/p>\n\n\n\n<p>Rybo\u0142ap odpi\u0105\u0142 przyn\u0119t\u0119 z zaczepu, ze zdziwieniem zatrzyma\u0142 wzrok na b\u0142ystce, przetar\u0142 oczy, potem b\u0142ystk\u0119. Przyjrza\u0142 si\u0119 uwa\u017cniej, podni\u00f3s\u0142 sczernia\u0142ego mepsa do \u015bwiat\u0142a, zmru\u017cy\u0142 oczy, zastanawiaj\u0105c si\u0119 nad zagadk\u0105. Trwa\u0142o to wyj\u0105tkowo d\u0142ugo, a\u017c wreszcie zaskoczy\u0142.<\/p>\n\n\n\n<ul><li>Szczeniackie wyg\u0142upy! &#8211; warkn\u0105\u0142 i wyj\u0105\u0142 pude\u0142ko z blachami. Otworzy\u0142 wieczko i zastyg\u0142 w bezruchu. W \u015brodku wszystkie blachy, co do jednej, te\u017c by\u0142y czarne. Wepchn\u0105\u0142 pude\u0142ko w g\u0142\u0105b plecaka, odszuka\u0142 wzrokiem drug\u0105 \u0142\u00f3dk\u0119, z\u0142o\u017cy\u0142 r\u0119ce w tr\u0105bk\u0119 i rykn\u0105\u0142 w jej stron\u0119.<\/li><li>Radu\u015b, jak wr\u00f3cimy na brzeg, to ci nogi z d\u2026 powyrywam! Ale najpierw wetkn\u0119 ci w zadek roz\u017carzony do czerwono\u015bci \u017celazny pr\u0119t. Zimnym ko\u0144cem!<br>Po chwili wiatr przyni\u00f3s\u0142 z drugiej \u0142\u00f3dki \u015bmiech Radusia i towarzysz\u0105cego mu kumpla. W \u0142odzi Rybo\u0142apa Andrzej ze Zbyszkiem na wszelki wypadek woleli si\u0119 nie odzywa\u0107. Andrzej wydawa\u0142 si\u0119 ca\u0142kowicie poch\u0142oni\u0119ty wios\u0142owaniem. Zbyszek, wida\u0107 mniej strachliwy, zapyta\u0142:<\/li><li>O co chodzi z tym pr\u0119tem?<\/li><li>Czyta\u0142e\u015b Wa\u0144kowicza? &#8211; Rybo\u0142ap odpowiedzia\u0142 pytaniem i nie czekaj\u0105c wyja\u015bni\u0142: &#8211; \u017beby nikt nie m\u00f3g\u0142 mu z zadka tego \u017celastwa wyj\u0105\u0107!<br>Andrzej zaproponowa\u0142 Rybo\u0142apowi najwi\u0119kszego rubleksa, jakiego mia\u0142. Blacha numer 6, ze srebrnoczerwonymi akcentami i o nienagannej pracy, od razu przypad\u0142a mu do gustu. Zacz\u0119\u0142o si\u0119 biczowanie wody. Ka\u017cdy po swojemu, wykorzystuj\u0105c lata do\u015bwiadcze\u0144, pr\u00f3bowa\u0142 oszuka\u0107 czaj\u0105ce si\u0119 w toni drapie\u017cniki.<\/li><\/ul>\n\n\n\n<p>Ob\u0142awiali zi\u00f3\u0142ka dobr\u0105 godzin\u0119. Opr\u00f3cz rozpromienionego Radusia nikt z paczki nie m\u00f3g\u0142 si\u0119 pochwali\u0107 ryb\u0105. Dy\u017curny \u017cartowni\u015b wyd\u0142uba\u0142 par\u0119 \u0142adnych okoni i nie ukrywa\u0142, \u017ce ma apetyt na puchar. Szczupaki i okonie nie \u017cerowa\u0142y zbyt intensywnie, ale wszyscy mieli nadziej\u0119, \u017ce to si\u0119 wkr\u00f3tce zmieni. \u0141\u00f3dki, popychane podmuchami wiatru, sp\u0142yn\u0119\u0142y na skraj p\u0142ytkiej i g\u0142\u0119bokiej wody. Za\u0142oga jednej z nich rzuca\u0142a przyn\u0119ty w stron\u0119 g\u0142\u0119bi, druga ekipa \u015bci\u0105ga\u0142a je z p\u0142ycizny w d\u00f3\u0142 po stoku.<br>Rybo\u0142ap, nieco zniech\u0119cony brakiem powodzenia, prowadzi\u0142 darowanego rubleksa zmieniaj\u0105c jego tempo i tor, gdy poczu\u0142 wyra\u017ane tr\u0105cenie. Natychmiast si\u0119 o\u017cywi\u0142. Teraz staranniej kontrolowa\u0142 prac\u0119 przyn\u0119ty. Urozmaica\u0142 jej ruch. Nie czeka\u0142 d\u0142ugo. Szczupak zaatakowa\u0142 i niemal wyrwa\u0142 mu kij z r\u0119ki. Wygi\u0119ta w kab\u0142\u0105k szczyt\u00f3wka z pluskiem pacn\u0119\u0142a o wod\u0119. Jazgot ko\u0142owrotka informowa\u0142, \u017ce plecionka umyka ze szpuli w sprinterskim tempie. Ryba nie \u017cartowa\u0142a, w pierwszym etapie ucieczki by\u0142a nie do zatrzymania.<\/p>\n\n\n\n<p>Po kilkunastu metrach drapie\u017cnik w panice dopad\u0142 dna. Pot\u0119\u017cnymi machni\u0119ciami ogona wbi\u0142 si\u0119 w zielsko, podrywaj\u0105c ob\u0142ok mulistej zawiesiny. Uwolnione b\u0105ble dennych gaz\u00f3w obficie wyskoczy\u0142y na powierzchni\u0119, zdradzaj\u0105c miejsce jego schronienia.<\/p>\n\n\n\n<p>Rybo\u0142ap sapn\u0105\u0142 w napi\u0119ciu i rozpocz\u0105\u0142 zabiegi, by sk\u0142oni\u0107 ryb\u0119 do opuszczenia kryj\u00f3wki. Lekko dokr\u0119ci\u0142 hamulec i zacz\u0105\u0142 pstryka\u0107 palcem w napr\u0119\u017con\u0105 plecionk\u0119. Skutek by\u0142 natychmiastowy, jednak nie taki, jakiego si\u0119 w\u0119dkarz spodziewa\u0142. Ryba, w reakcji na dra\u017cni\u0105ce sygna\u0142y, jeszcze g\u0142\u0119biej wwierci\u0142a si\u0119 w pokrywaj\u0105cy dno ro\u015blinny dywan. Kolejna porcja b\u0105bli wydosta\u0142a si\u0119 na powierzchni\u0119.<\/p>\n\n\n\n<p>Andrzej ze Zbyszkiem przygl\u0105dali si\u0119 temu z zaciekawieniem. Radu\u015b z Mariuszem podp\u0142yn\u0119li swoj\u0105 \u0142\u00f3dk\u0105 bli\u017cej i tak\u017ce kibicowali w napi\u0119ciu. Niezra\u017cony chwilowym niepowodzeniem Rybo\u0142ap zmieni\u0142 taktyk\u0119. Wyci\u0105gn\u0105\u0142 z kieszeni kawa\u0142ek twardego styropianu i zacz\u0105\u0142 je\u017adzi\u0107 nim po plecionce. Kocia muzyka i drgania przesy\u0142ane do szczupaka tym razem pomog\u0142y. Drapie\u017cnik wystrzeli\u0142 do przodu, zrobi\u0142 kilkunastometrowy odjazd i ponownie przymurowa\u0142 przy dnie. Rybo\u0142ap podni\u00f3s\u0142 kij i spr\u00f3bowa\u0142 go oderwa\u0107. Szczupak powoli ust\u0119powa\u0142. Z pocz\u0105tku nieznacznie, lecz z ka\u017cd\u0105 chwil\u0105 wyra\u017aniej, dawa\u0142 podci\u0105ga\u0107 si\u0119 do powierzchni. Kiedy ju\u017c si\u0119 wydawa\u0142o, \u017ce walk\u0119 przegrywa, zaskoczy\u0142 wszystkich. Zrobi\u0142 \u015bwiec\u0119, wyskakuj\u0105c wysoko nad wod\u0119.<\/p>\n\n\n\n<p>Zaprezentowa\u0142 si\u0119 w ca\u0142ej okaza\u0142o\u015bci. Mierzy\u0142 chyba metr ze sporym ok\u0142adem. By\u0142 pi\u0119knie wybarwiony. Mia\u0142 ciemnooliwkowy, prawie czarny grzbiet, zielonkawe boki nakrapiane ja\u015bniejszymi plamkami, srebrzystobia\u0142y brzuch, czerwonawe p\u0142etwy, teraz napr\u0119\u017cone. Wygi\u0119ty w \u0142uk, efektownie stoj\u0105c na ogonie, trzepa\u0142 rozwart\u0105 paszcz\u0119k\u0105 bryzgaj\u0105c dooko\u0142a wod\u0105. Usi\u0142owa\u0142 wyplu\u0107 trzymaj\u0105ce go \u017celazo. Trwa\u0142o to mo\u017ce sekund\u0119, po czym zwali\u0142 si\u0119 do wody z pot\u0119\u017cnym pluskiem, wzniecaj\u0105c fontann\u0119 rozbryzg\u00f3w. Jego widok i demonstracja si\u0142y zrobi\u0142a wra\u017cenie.<br>Kolejny odjazd, kt\u00f3ry potem nast\u0105pi\u0142, uzmys\u0142owi\u0142 \u0142owcy, \u017ce zapi\u0119ta ryba nie b\u0119dzie \u0142atw\u0105 zdobycz\u0105. Pozostali patrzyli jak urzeczeni. Radu\u015b obserwowa\u0142 z zazdro\u015bci\u0105 emocjonuj\u0105ce zmagania. Tak bardzo chcia\u0142 dokopa\u0107 Rybo\u0142apowi i zdoby\u0107 puchar, a tu jak na z\u0142o\u015b\u0107 wygrana wymyka\u0142a mu si\u0119 z r\u0105k.<\/p>\n\n\n\n<p>Szczupak zn\u00f3w zatrzyma\u0142 si\u0119 przy dnie. Rybo\u0142ap ca\u0142y czas mia\u0142 napi\u0119t\u0105 link\u0119 i kontrolowa\u0142 sytuacj\u0119. Zacz\u0105\u0142 od nowa podci\u0105ga\u0107 szczupaka do powierzchni. Pompuj\u0105c mozolnie, odzyskiwa\u0142 plecionk\u0119. Nagle op\u00f3r pu\u015bci\u0142! Zaskoczony w\u0119dkarz zachwia\u0142 si\u0119 i omal nie wypad\u0142 z \u0142odzi, trac\u0105c r\u00f3wnowag\u0119. Linka zwiotcza\u0142a, sm\u0119tnie zwisaj\u0105c ze szczyt\u00f3wki spiningu.<\/p>\n\n\n\n<ul><li>Poszed\u0142 &#8211; kr\u00f3tko skomentowa\u0142 pechowiec. Zwin\u0105\u0142 plecionk\u0119, spojrza\u0142 na ko\u0144c\u00f3wk\u0119 zestawu i wszystko sta\u0142o si\u0119 jasne: agrafka by\u0142a rozgi\u0119ta. &#8211; Nieatestowana &#8211; oceni\u0142 zgodnie z prawd\u0105. Usiad\u0142, westchn\u0105\u0142 ci\u0119\u017cko i niezra\u017cony pora\u017ck\u0105 uzbroi\u0142 zestaw na nowo. Tym razem bez agrafki.<br>Przy uj\u015bciu Paklicy by\u0142o nie\u017ale. Ka\u017cdy zaliczy\u0142 po szczupaku, opr\u00f3cz Radusia. Rybo\u0142ap dorzuci\u0142 jeszcze trzy okonie, nieznacznie wyprzedzaj\u0105c dotychczasowego lidera. Przeczesali miejsc\u00f3wk\u0119 dok\u0142adnie, wzd\u0142u\u017c i wszerz, od dna do powierzchni i z powrotem. Nic! Sko\u0144czy\u0142o si\u0119. Brania usta\u0142y.<\/li><\/ul>\n\n\n\n<p>O wp\u00f3\u0142 do jedenastej skierowali \u0142\u00f3dki do nast\u0119pnego obiecuj\u0105cego miejsca. By\u0142 nim spad przy Pla\u017cy Wroc\u0142awiak\u00f3w. W kwadrans dop\u0142yn\u0119li na miejsce. Las w tym miejscu odsun\u0105\u0142 si\u0119 od jeziora, tworz\u0105c poka\u017an\u0105 trawiast\u0105 polan\u0119 z sympatycznym, piaszczystym zej\u015bciem do wody. Doskona\u0142e miejsce na biwak, od lat w wakacje zajmowane przez turyst\u00f3w z Wroc\u0142awia. Na polanie, przy le\u015bnym dukcie prowadz\u0105cym tu\u017c nad wod\u0119, sta\u0142 niebieski busik na wroc\u0142awskich numerach, ale w pobli\u017cu nikogo nie by\u0142o wida\u0107. Granicz\u0105cy z trzcinami pomost tak\u017ce by\u0142 pusty. Nie obawiaj\u0105c si\u0119, \u017ce komu\u015b przeszkodz\u0105, zabrali si\u0119 wi\u0119c do w\u0119dkowania.<\/p>\n\n\n\n<p>Zakotwiczyli \u0142odzie blisko siebie jakie\u015b dwadzie\u015bcia pi\u0119\u0107 metr\u00f3w od brzegu. Za pasem trzcin dno raptownie opada\u0142o na sze\u015b\u0107, mo\u017ce osiem metr\u00f3w. Gdzieniegdzie le\u017ca\u0142y na nim g\u0142azy, tworz\u0105c doskona\u0142\u0105 kryj\u00f3wk\u0119 dla nielicznych tu, ale dobrze wyro\u015bni\u0119tych drapie\u017cnik\u00f3w. W porach \u017cerowania szczupaki wypada\u0142y z niej jak torpedy w kierunku wyp\u0142ycenia, siej\u0105c pop\u0142och i spustoszenie w\u015br\u00f3d gromadz\u0105cej si\u0119 tam drobnicy.<br>Rybo\u0142ap wyra\u017anie odpu\u015bci\u0142. \u0141owi\u0142 teraz jakby od niechcenia, niedbale rzuca\u0142 przyn\u0119t\u0119 to tu, to tam, bez \u017cadnego pomys\u0142u. Skupiony by\u0142 ca\u0142kowicie na obserwowaniu poczyna\u0144 Radusia. Nagle powszechn\u0105 uwag\u0119 zwr\u00f3ci\u0142o pot\u0119\u017cne chlupni\u0119cie. Wszyscy jak na komend\u0119 spojrzeli w tamtym kierunku. Dwadzie\u015bcia metr\u00f3w od nich skot\u0142owan\u0105 wod\u0119 znaczy\u0142 pot\u0119\u017cny wir.<\/p>\n\n\n\n<ul><li>Ale przywali\u0142, dwucyfr\u00f3wka jak nic &#8211; zawyrokowa\u0142 Rybo\u0142ap. &#8211; Zaraz spr\u00f3buj\u0119 go dopa\u015b\u0107. &#8211; Wzi\u0105\u0142 zamach, lecz nie zd\u0105\u017cy\u0142 rzuci\u0107, bo Radu\u015b by\u0142 szybszy. Jego blisko 20-centymetrowa guma chlapn\u0119\u0142a w wod\u0119 dwa metry za rozchodz\u0105cymi si\u0119 jeszcze na wodzie kr\u0119gami. &#8211; Zobaczymy, komu uderzy i kto b\u0119dzie lepszy &#8211; dra\u017cni\u0142 Rybo\u0142apa, zach\u0119caj\u0105c go do pojedynku.<\/li><li>Pr\u00f3buj, mo\u017ce b\u0119dziesz mia\u0142 farta &#8211; us\u0142ysza\u0142 w odpowiedzi. Rybo\u0142ap od\u0142o\u017cy\u0142 spining, czeka\u0142 co b\u0119dzie dalej.<\/li><\/ul>\n\n\n\n<p>Radu\u015b zamkn\u0105\u0142 kab\u0142\u0105k i te\u017c czeka\u0142, a\u017c przyn\u0119ta opadnie na dno. Nie zd\u0105\u017cy\u0142a! Pote\u017cne targni\u0119cie, wygi\u0119ta w\u0119dka i przeci\u0105g\u0142y wizg ko\u0142owrotka dobitnie da\u0142y zna\u0107, \u017ce Radu\u015b rzeczywi\u015bcie mia\u0142 dzi\u015b w \u017cyciu farta, a na kiju kawa\u0142 ryby. Szcz\u0119\u015bliwiec fachowo zabra\u0142 si\u0119 do rzeczy. &#8211; Kotwica w g\u00f3r\u0119, bo mo\u017ce si\u0119 zapl\u0105ta\u0107 &#8211; zarz\u0105dzi\u0142. Dokr\u0119ci\u0142 hamulec. Jazgot ko\u0142owrotka nieco przycich\u0142 i zmieni\u0142 ton, ale ryba nadal bez trudu wybiera\u0142a link\u0119 i zdecydowanie ci\u0105gn\u0119\u0142a ku g\u0142\u0119binie.<\/p>\n\n\n\n<p>Pozostali w\u0119dkarze pozwijali swoje w\u0119dki, by koledze nie przeszkodzi\u0107. Mariusz si\u0119gn\u0105\u0142 po aparat. Kibicowali w milczeniu<br>Radu\u015b z niepokojem patrzy\u0142 na szpul\u0119, bo plecionki szybko ubywa\u0142o. Jeszcze raz doci\u0105gn\u0105\u0142 hamulec, ryba stan\u0119\u0142a.<\/p>\n\n\n\n<ul><li>Ju\u017c si\u0119 ba\u0142em, \u017ce jej nie zatrzymam. Teraz ja postawi\u0119 ci swoje warunki, rybko &#8211; gada\u0142 do siebie, dodaj\u0105c sobie pewno\u015bci. Zacz\u0105\u0142 nawija\u0107 link\u0119. \u0141\u00f3dka metr po metrze p\u0142yn\u0119\u0142a w kierunku ryby. Szczupak &#8211; bo c\u00f3\u017c by to mog\u0142o by\u0107 innego? &#8211; przymurowa\u0142 do dna na dobre, ani drgn\u0105\u0142. O\u017cy\u0142, kiedy w to miejsce pad\u0142 cie\u0144 \u0142odzi. Oderwa\u0142 si\u0119 od dna i par\u0119 metr\u00f3w odjecha\u0142. Powtarza\u0142o si\u0119 to za ka\u017cdym razem, gdy si\u0119 do niego zbli\u017cali. Radusiem targa\u0142y sprzeczne uczucia. Raz czu\u0142, \u017ce ju\u017c wygrywa, po chwili nachodzi\u0142y go w\u0105tpliwo\u015bci.<br>Tak min\u0119\u0142o dobre p\u00f3\u0142 godziny. Kolejna pr\u00f3ba podci\u0105gni\u0119cia zdobyczy do powierzchni prawie si\u0119 uda\u0142a. Woda si\u0119 zakot\u0142owa\u0142a i przez moment by\u0142o wida\u0107 ciemne masywne cielsko.<\/li><li>To sum!!! Nie szczupal, tylko sum! I to JAKI! Sk\u0105d on si\u0119 tu wzi\u0105\u0142?! Nigdy nie s\u0142ysza\u0142em, \u017ceby kto\u015b tu wyj\u0105\u0142 suma &#8211; monologowa\u0142 rozgor\u0105czkowany Radu\u015b. &#8211; Widzieli\u015bcie to co ja?<\/li><li>Chyba masz racj\u0119, wygl\u0105da to na suma &#8211; przytakn\u0119li nie mniej zdziwieni kompani.<br>Tymczasem ryba zmieni\u0142a kierunek ucieczki. Du\u017cym \u0142ukiem skierowa\u0142a si\u0119 do brzegu, holuj\u0105c \u0142\u00f3dk\u0119 ju\u017c z wyra\u017anym trudem. &#8211; Aha, idzie w zawady, znaczy ju\u017c si\u0119 zm\u0119czy\u0142. No to jeste\u015bmy w domu. &#8211; Radu\u015b pr\u00f3bowa\u0142 odgadywa\u0107 strategi\u0119 ryby. Do odzyskania pozosta\u0142o mu mo\u017ce dwadzie\u015bcia metr\u00f3w plecionki.<\/li><\/ul>\n\n\n\n<p>To, co nast\u0105pi\u0142o potem, by\u0142o zupe\u0142nym zaskoczeniem. Ryba jakby z\u0142apa\u0142a drugi oddech. Targn\u0119\u0142a w jedn\u0105 i drug\u0105 stron\u0119, na powierzchni\u0119 wyskoczy\u0142y wielkie banie powietrza, potem jak lokomotywa pop\u0119dzi\u0142a do brzegu. Radu\u015b w ostatniej chwili poluzowa\u0142 hamulec. Solidna plecionka pewnie by wytrzyma\u0142a, ale w\u0119dkarz jak nic wypad\u0142by za burt\u0119 albo musia\u0142by pu\u015bci\u0107 w\u0119dk\u0119. Nie pojmowa\u0142, co si\u0119 dzieje. Wodny potw\u00f3r wybra\u0142 kilkadziesi\u0105t metr\u00f3w linki i ani my\u015bla\u0142 si\u0119 zatrzyma\u0107. Ju\u017c blisko brzegu chlapn\u0105\u0142 raz i drugi na powierzchni, pokazuj\u0105c smoliste cielsko. &#8211; Zaraz ugrz\u0119\u017anie na mieli\u017anie. Co on robi??? &#8211; zdumiewa\u0142 si\u0119 zupe\u0142nie sko\u0142owany Radu\u015b. Po skroniach ciek\u0142y mu stru\u017cki potu, r\u0119ce nerwowo dr\u017ca\u0142y, a na policzkach mia\u0142 wypieki.<\/p>\n\n\n\n<p>Tymczasem \u201csum\u201d, chlapi\u0105c na powierzchni, zacz\u0105\u0142 si\u0119 niespiesznie gramoli\u0107 z wody. Plecionka wraz z ripperem opl\u0105tywa\u0142a przegub jego prawej r\u0119ki. Na po\u017cegnanie nurek przyja\u017anie Radusiowi pomacha\u0142, wyszed\u0142 na brzeg, zdj\u0105\u0142 ociekaj\u0105cy wod\u0105 czarny skafander, wsiad\u0142 do niebieskiego busika i powoli ruszy\u0142 ku \u015bcianie lasu. Chwil\u0119 p\u00f3\u017aniej nad poln\u0105 drog\u0105 unosi\u0142 si\u0119 ju\u017c tylko ob\u0142oczek kurzu. Ko\u0142owrotek dawno przesta\u0142 poj\u0119kiwa\u0107, uwolniony koniec plecionki wypad\u0142 ze szczytowej przelotki i sun\u0105\u0142 po wodzie do brzegu.<br>Radu\u015b zaniem\u00f3wi\u0142. Dobr\u0105 chwil\u0119 patrzy\u0142 to w stron\u0119 lasu, to na w\u0119dk\u0119, to na koleg\u00f3w. Wewn\u0105trz kipia\u0142. Zdumienie, w\u015bciek\u0142o\u015b\u0107 i bezsilno\u015b\u0107 wobec absurdu, kt\u00f3rego do\u015bwiadczy\u0142, przekroczy\u0142y granic\u0119 jego wytrzyma\u0142o\u015bci.<\/p>\n\n\n\n<ul><li>Je\u017celi kt\u00f3ry\u015b z was &#8211; wysycza\u0142 &#8211; macza\u0142 w tym palce, to\u2026 &#8211; przerwa\u0142 w p\u00f3\u0142 s\u0142owa. Pu\u015bci\u0142o! Rozlu\u017ani\u0142 si\u0119 i g\u0142\u0119boko odetchn\u0105\u0142. Koledzy tarzali si\u0119 ze \u015bmiechu.<\/li><li>Gratuluj\u0119! Ciebie naprawd\u0119 nikt nie przebije. Na twoje gumy rzeczywi\u015bcie mo\u017cna z\u0142owi\u0107 wszystko &#8211; zadrwi\u0142 Rybo\u0142ap.<\/li><li>Tw\u00f3j sum &#8211; podchwyci\u0142 Andrzej &#8211; nie tylko wyszed\u0142 na brzeg, ale w dodatku wsiad\u0142 do samochodu i odjecha\u0142 w sin\u0105 dal.<br>Radu\u015b nie bardzo wiedzia\u0142, jak si\u0119 zachowa\u0107, ale nadrabia\u0142 min\u0105.<\/li><li>Zapewniam &#8211; zagrozi\u0142 &#8211; \u017ce odt\u0105d nie zaznacie spokoju. Teraz m\u00f3j ruch.<\/li><\/ul>\n\n\n\n<p>Andrzej Kaczkowski<\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>Mariusz z Andrzejem w po\u015bpiechu \u0142adowali w\u0119dkarski ch\u0142am do przepastnego baga\u017cnika.<\/p>\n","protected":false},"author":2,"featured_media":0,"comment_status":"open","ping_status":"open","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"footnotes":""},"categories":[49],"tags":[],"aioseo_notices":[],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/wedkarz.pl\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/8856"}],"collection":[{"href":"https:\/\/wedkarz.pl\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/wedkarz.pl\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/wedkarz.pl\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/users\/2"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/wedkarz.pl\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=8856"}],"version-history":[{"count":1,"href":"https:\/\/wedkarz.pl\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/8856\/revisions"}],"predecessor-version":[{"id":8857,"href":"https:\/\/wedkarz.pl\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/8856\/revisions\/8857"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/wedkarz.pl\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=8856"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/wedkarz.pl\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/categories?post=8856"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/wedkarz.pl\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/tags?post=8856"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}