{"id":8414,"date":"2007-04-13T00:44:00","date_gmt":"2007-04-12T22:44:00","guid":{"rendered":"http:\/\/wedkarz.dkonto.pl\/?p=8414"},"modified":"2021-11-12T00:45:21","modified_gmt":"2021-11-11T23:45:21","slug":"uroczysko","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/wedkarz.pl\/index.php\/2007\/04\/13\/uroczysko\/","title":{"rendered":"UROCZYSKO"},"content":{"rendered":"\n<p>Wcze\u015bniej rzadko te ryby \u0142owi\u0142em. A\u017c tu przyszed\u0142 kolega, by pochwali\u0107 si\u0119 swoim po\u0142owem. Po\u015br\u00f3d karasi i innego drobiazgu le\u017ca\u0142 du\u017cy lin. Pi\u0119kny okaz. Samica. Dobre pi\u0119\u0107dziesi\u0105t centymetr\u00f3w i ze dwa kilogramy! Sta\u0142em podziwiaj\u0105c jej ob\u0142e kszta\u0142ty i pi\u0119kny kolor.<\/p>\n\n\n\n<p>Spiningi i much\u00f3wka pow\u0119drowa\u0142y do k\u0105ta. Z aktywnego \u0142owcy przemierzaj\u0105cego coraz to nowe \u0142owiska zamieni\u0142em si\u0119 w szuwarka. Studiowa\u0142em literatur\u0119 w\u0119dkarsk\u0105. Coraz lepiej poznawa\u0142em tajniki sp\u0142awik\u00f3wki i lekkiej grunt\u00f3wki. Poddawa\u0142em pr\u00f3bom coraz to nowe zestawy i zan\u0119ty. Od nowa uczy\u0142em si\u0119 zachowywania nad wod\u0105. Cierpliwie trwa\u0142em w ciszy i bezruchu przez d\u0142ugie godziny zasiadek. Zacz\u0105\u0142em docenia\u0107 maskuj\u0105cy ubi\u00f3r i zastanawia\u0107 si\u0119, po co Pan B\u00f3g stworzy\u0142 komary. Nabra\u0142em umiej\u0119tno\u015bci bezszelestnego poruszania si\u0119 na wiod\u0105cych do \u0142owiska zaro\u015bni\u0119tych \u015bcie\u017ckach i zarzucania zestawu bez najmniejszego plusku. W ko\u0144cu zacz\u0105\u0142em stroni\u0107 od innych w\u0119dkarzy.<\/p>\n\n\n\n<p>Wtapiaj\u0105c si\u0119 na wiele godzin w otoczenie odkrywa\u0142em przejawy zwierz\u0119cej aktywno\u015bci, na kt\u00f3re dot\u0105d nie zwraca\u0142em uwagi. Potrafi\u0142em przez ca\u0142y wiecz\u00f3r przygl\u0105da\u0107 si\u0119 pi\u017cmakowi, kt\u00f3ry przystroiwszy sobie g\u0142ow\u0119 k\u0119pk\u0105 sitowia obserwowa\u0142 moje poczynania. Tu mign\u0105\u0142 b\u0142\u0119kitem zimorodek, tam tafl\u0119 wody przecina\u0142 zygzakiem zaskroniec. Poruszy\u0142a si\u0119 trzcina. Za moment znowu. I znowu. To na wieczorne \u017cerowanie przyp\u0142ywa\u0142o stadko lin\u00f3w. A mo\u017ce karasi. O, w oczku mi\u0119dzy gr\u0105\u017celami pojawi\u0142y si\u0119 b\u0105belki! Pierwszy tego dnia \u015blad \u017cerowania ryb w mojej nowej zan\u0119cie.<br><br>Po miesi\u0105cu dobrze ju\u017c \u0142owisko zna\u0142em. Wiedzia\u0142em, jakimi trasami poruszaj\u0105 si\u0119 ryby, pozna\u0142em pory ich \u017cerowania. Odkry\u0142em, co w zan\u0119cie najbardziej im odpowiada. Po wielko\u015bci i uk\u0142adzie wydobywaj\u0105cych si\u0119 z dna p\u0119cherzyk\u00f3w potrafi\u0142em ju\u017c odr\u00f3\u017cni\u0107 lina od karasia, a nawet mniej wi\u0119cej okre\u015bli\u0107 wielko\u015b\u0107 \u017ceruj\u0105cej sztuki. Poznawa\u0142em obyczaje lin\u00f3w w \u0142owiskach cz\u0119sto odwiedzanych przez w\u0119dkarzy oraz w stawkach, jeziorkach i starorzeczach po\u0142o\u017conych z dala od ludzkich skupisk. I wszystko to psu na bud\u0119. Bo i owszem, \u0142owi\u0142em liny, ale wci\u0105\u017c jeszcze daleko mi by\u0142o do pami\u0119tnego sukcesu kolegi.<\/p>\n\n\n\n<p>A\u017c wreszcie podczas jednej z urlopowych wypraw trafi\u0142em na prawdziwie dzik\u0105 wod\u0119. \u015ar\u00f3dle\u015bne uroczysko, do kt\u00f3rego ca\u0142ymi tygodniami nikt si\u0119 po ryby nie zapuszcza\u0142. Dotarcie nad sam\u0105 wod\u0119 by\u0142o bardzo niebezpieczne. Teren najpierw by\u0142 podmok\u0142y, potem robi\u0142 si\u0119 coraz bardziej zdradliwy, bo wod\u0119 otacza\u0142o rozleg\u0142e bagnisko. Po wielu pr\u00f3bach rozpozna\u0142em ledwie widoczn\u0105 kr\u0119t\u0105 \u015bcie\u017ck\u0119 wiod\u0105c\u0105 do wody. Przej\u015bcie przez grz\u0119zawisko zajmowa\u0142o mi blisko godzin\u0119. Musia\u0142em si\u0119 ubiera\u0107 w gumowe spodniobuty, a dla bezpiecze\u0144stwa bra\u0107 t\u0119gi trzymetrowy kij.<\/p>\n\n\n\n<p>Woda w w\u0105skim, fantastycznie powyginanym jeziorku by\u0142a wyj\u0105tkowo czysta i przejrzysta. Miejscami g\u0142\u0119boko\u015b\u0107 przekracza\u0142a pi\u0119\u0107 metr\u00f3w. By\u0142o gdzie urz\u0105dzi\u0107 w\u0119dkarskie stanowisko. Na pniu powalonego drzewa, na twardej k\u0119pie trawy lub na korzeniach kar\u0142owatego drzewka. Wedle zapewnie\u0144 tutejszych ludzi w jeziorku nie brakowa\u0142o wielkich lin\u00f3w, kt\u00f3re tutaj nazywano oczeretniakami. Czu\u0142em si\u0119 na si\u0142ach, \u017ceby je z\u0142owi\u0107, ale jako\u015b mi to nie wychodzi\u0142o.<\/p>\n\n\n\n<p>Sprawdzone zan\u0119ty i przyn\u0119ty okaza\u0142y si\u0119 tu guzik warte. Liny nie bra\u0142y ani na p\u0119czek ruchliwych czerwonych robak\u00f3w, ani na zgnieciony chleb, ani na ziarna konserwowej kukurydzy. Ju\u017c mia\u0142em rzuci\u0107 to uroczysko w diab\u0142y i szuka\u0107 innej wody, kiedy na jednym ze stanowisk odkry\u0142em rankiem \u015bwie\u017ce \u015blady gumiak\u00f3w i wdeptane w b\u0142oto resztki makaronu. Najzwyklejszych w \u015bwiecie makaronowych kolanek. By\u0142y do kupienia w najbli\u017cszym sklepie spo\u017cywczym. Pierwsze w \u017cyciu pr\u00f3by \u0142owienia na makaron doprowadzi\u0142y mnie do rozpaczy. Spokornia\u0142em i poprosi\u0142em tutejszych o rad\u0119. Teraz ju\u017c wiem co oznacza s\u0142owo al dente (w\u0142. na z\u0105b). Po prostu makaron gotowany na twardo.<\/p>\n\n\n\n<p>Kiedy ju\u017c ugotowa\u0142em kolanka tak jak trzeba, zacz\u0105\u0142em porz\u0105dnie n\u0119ci\u0107. Codziennie o \u015bwicie w czterech wybranych miejscach wrzuca\u0142em po trzy spore gar\u015bci makaronu. \u0141owiska wybra\u0142em na tyle p\u0142ytkie, \u017ceby widzie\u0107 le\u017c\u0105c\u0105 na dnie zan\u0119t\u0119. W trzecim dniu makaron na trzech stanowiskach znikn\u0105\u0142! Mog\u0142em zarzuca\u0107 w\u0119dk\u0119. Mocn\u0105. Na wielkie liny. Na solidny leszczowy teleskop za\u0142o\u017cy\u0142em ko\u0142owrotek z \u017cy\u0142k\u0105 0,22 mm, do tego niepozorny ma\u0142y sp\u0142awik, pojedyncza \u015brucina i przywi\u0105zany bezpo\u015brednio do \u017cy\u0142ki mocny kuty hak nr 8 z d\u0142ugim trzonkiem.<\/p>\n\n\n\n<p>Codziennie, prawie jeszcze po omacku, tapla\u0142em si\u0119 przez bagno i zarzuca\u0142em w\u0119dk\u0119 w jednym z zan\u0119conych \u0142owisk. Kiedy si\u0119 ju\u017c ca\u0142kiem rozwidni\u0142o, zan\u0119ca\u0142em wszystkie i wraca\u0142em na kwater\u0119. Uzna\u0142em, \u017ce w tak przejrzystej wodzie nie mam za dnia \u017cadnych szans na z\u0142owienie du\u017cej ryby. W po\u0142udnie co najwy\u017cej przepatrywa\u0142em \u0142owiska, usuwa\u0142em z wody co bardziej zawadzaj\u0105ce patyki. Planowa\u0142em te\u017c, jak i gdzie b\u0119d\u0119 holowa\u0142 tego wymarzonego wielkiego lina. Do \u0142owienia wraca\u0142em dopiero pod wiecz\u00f3r. I zn\u00f3w mija\u0142 dzie\u0144 za dniem bez ryby. Gdyby nie wyjadana regularnie zan\u0119ta, to bym chyba w ko\u0144cu zw\u0105tpi\u0142 w te mityczne oczeretniaki.<\/p>\n\n\n\n<p>Po tygodniowym n\u0119ceniu doczeka\u0142em si\u0119, bladym \u015bwitem, pierwszego brania. Sp\u0142awik si\u0119 delikatnie poruszy\u0142, stan\u0105\u0142, potem lekko zadrga\u0142. Przez chwil\u0119 nic si\u0119 nie dzia\u0142o. Znowu jakby drgania. I zn\u00f3w przez par\u0119 niezno\u015bnie d\u0142ugich minut nic si\u0119 nie dzia\u0142o. Wreszcie zacz\u0105\u0142 si\u0119 leniwy odjazd. Zaci\u0105\u0142em i\u2026 zestaw wyskoczy\u0142 z wody. Pud\u0142o. Po p\u00f3\u0142godzinie scenariusz si\u0119 powt\u00f3rzy\u0142. Znowu puste zaci\u0119cie! Do trzech razy sztuka. Byle tylko doczeka\u0107 tej trzeciej szansy. Wreszcie sp\u0142awik zacz\u0105\u0142 drga\u0107, a w ko\u0144cu odje\u017cd\u017ca\u0107. Tym razem postanowi\u0142em zwleka\u0107 z zaci\u0119ciem d\u0142u\u017cej ni\u017c zwykle.<\/p>\n\n\n\n<p>Nagle sp\u0142awik si\u0119 zatrzyma\u0142. Oj, chyba przeholowa\u0142em z tym czekaniem. Min\u0119\u0142a minuta. Dwie. Sp\u0142awik sta\u0142 jak zamurowany. Na wszelki wypadek nim przerzuci\u0142em w\u0119dk\u0119, najpierw delikatnie napi\u0105\u0142em \u017cy\u0142k\u0119. Napr\u0119\u017cy\u0142a si\u0119 tak, jakby haczyk utkwi\u0142 w zaczepie. Sp\u0142awik powoli pogr\u0105\u017cy\u0142 si\u0119 w wodzie. Napi\u0105\u0142em \u017cy\u0142k\u0119 jeszcze raz i poczu\u0142em spr\u0119\u017cysty op\u00f3r ryby. Mam ci\u0119!<\/p>\n\n\n\n<p>Zaci\u0105\u0142em. Zacz\u0119\u0142a si\u0119 nieprawdopodobna walka. Mia\u0142em ju\u017c na haku kilogramowe liny, ale to by\u0142a zupe\u0142nie inna jako\u015b\u0107. Najpierw kilka targni\u0119\u0107 z ogromn\u0105 si\u0142\u0105, potem parcie w kierunku zawad i trzcin. Nast\u0119pna ucieczka i jeszcze jedna. Wszystko przeplatane szarpni\u0119ciami i akrobatycznymi saltami wywijanymi tu\u017c pod powierzchni\u0105. Co za furia! Trwa\u0142o to d\u0142ugie chwile. \u017beby nie straci\u0107 ryby w zaczepach, dokr\u0119ci\u0142em hamulec prawie do oporu. Musia\u0142em ufa\u0107 tylko w moc \u017cy\u0142ki i spr\u0119\u017cysto\u015b\u0107 w\u0119dziska. Walka jak z m\u0119cz\u0105cego w\u0119dkarskiego snu. Sto razy mog\u0142em j\u0105 przegra\u0107. W ko\u0144cu lin znalaz\u0142 si\u0119 w podbieraku. 52 cm d\u0142ugo\u015bci i dobrze ponad dwa kilogramy.<\/p>\n\n\n\n<p>Nagle wyda\u0142o mi si\u0119, \u017ce wszystkie ptaki \u015bpiewaj\u0105 rado\u015bniej, a pochmurny dzie\u0144 rozja\u015bni\u0142o s\u0142o\u0144ce. Pomy\u015bla\u0142em, \u017ce to wcale jeszcze nie musi by\u0107 koniec tej przygody. Przeszed\u0142em na kolejne stanowisko. Ledwie zarzuci\u0142em w\u0119dk\u0119, sp\u0142awik zacz\u0105\u0142 odp\u0142ywa\u0107. Teraz ju\u017c wiedzia\u0142em, kiedy zacina\u0107. Przeczeka\u0142em odjazd. Gdy sp\u0142awik znieruchomia\u0142, odliczy\u0142em dwie minuty i zaci\u0105\u0142em. Po kwadransie w\u015bciek\u0142ej walki wyj\u0105\u0142em lina o d\u0142ugo\u015bci 56 cm.<br><br>Rzut oka na zegarek. Jeszcze by\u0142o wcze\u015bnie. Uzna\u0142em, \u017ce zanim s\u0142o\u0144ce zacznie przy\u015bwieca\u0107 ponad drzewami, warto jeszcze zarzuci\u0107 w\u0119dk\u0119 w trzecie \u0142owisko. Nie min\u0105\u0142 kwadrans i mocowa\u0142em si\u0119 z trzecim wielkim linem. Ten mia\u0142 54 cm. Tym razem nie narobi\u0142em du\u017co ha\u0142asu, wi\u0119c spr\u00f3bowa\u0142em zarzuci\u0107 w\u0119dk\u0119 jeszcze raz. Po p\u00f3\u0142godzinie sp\u0142awik zacz\u0105\u0142 odje\u017cd\u017ca\u0107. Zaci\u0119cie si\u0119 uda\u0142o, ale w\u0119ze\u0142 przy haczyku ju\u017c nie wytrzyma\u0142 czwartego si\u0142owego holu. Nawet nie by\u0142o mi specjalnie \u017cal. Czu\u0142em si\u0119 spe\u0142niony.<\/p>\n\n\n\n<p>Spocony z emocji, obarczony dodatkowym, ale mi\u0142ym ci\u0119\u017carem, brn\u0105\u0142em z mozo\u0142em przez b\u0142oto. Na pierwszym skrawku suchego l\u0105du u\u0142o\u017cy\u0142em liny obok siebie i podziwia\u0142em sw\u00f3j po\u0142\u00f3w w pe\u0142nej krasie. Trzy kapitalne rekordowe liny! Dwa samce i samica. Nie takie zielonoz\u0142ote, jak tamta samica kolegi. Te by\u0142y prawie czarne. Murzynki!<\/p>\n\n\n\n<p>Do kwatery mia\u0142em jeszcze spory kawa\u0142 drogi. Do dope\u0142nienia triumfu i mojej w\u0119dkarskiej pr\u00f3\u017cno\u015bci brakowa\u0142o tylko jednego. Bardzo chcia\u0142em, \u017ceby ten po\u0142\u00f3w kto\u015b zobaczy\u0142, doceni\u0142. Ale na drodze nie by\u0142o nikogo, gospodarze poszli w pole, a letnicy nad jezioro.<br><br>T\u0119 charakterystyczn\u0105 posta\u0107 zobaczy\u0142em z daleka. Wszyscy tutaj nazywali go Dziadkiem. Szed\u0142 wolniutko, przygarbiony swoim dziewi\u0105tym krzy\u017cykiem. Podpiera\u0142 si\u0119 lask\u0105 pami\u0119taj\u0105c\u0105 chyba pierwsz\u0105 wojn\u0119 \u015bwiatow\u0105. Postara\u0142em si\u0119 przybra\u0107 mo\u017cliwie oboj\u0119tn\u0105 min\u0119.<\/p>\n\n\n\n<ul><li>Dzie\u0144 dobry panie Antoni.<\/li><li>A dobry, dobry &#8211; jego kresowy za\u015bpiew by\u0142 niepowtarzalny. &#8211; \u0141oj jaki szczeniaczki paan u\u0142owi\u0142!<br>Powietrze ze mnie usz\u0142o. Szczeniaczki!? Zrobi\u0142em chyba g\u0142upi\u0105 min\u0119, bo starzec si\u0119 ulitowa\u0142:<\/li><li>Nu, jeden mo\u017ce by\u0107.<\/li><li>Panie Antoni, a od ilu zaczynaj\u0105 si\u0119 tu dobre oczeretniaki?<\/li><li>Nu tak ot sze\u015bdziesie\u0144ciu.<br>Matko jedyna!<\/li><\/ul>\n\n\n\n<p>Mariusz Ku\u0142akowski<br>Jelenia G\u00f3ra<\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>Wcze\u015bniej rzadko te ryby \u0142owi\u0142em.<\/p>\n","protected":false},"author":2,"featured_media":8415,"comment_status":"open","ping_status":"open","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"footnotes":""},"categories":[49],"tags":[],"aioseo_notices":[],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/wedkarz.pl\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/8414"}],"collection":[{"href":"https:\/\/wedkarz.pl\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/wedkarz.pl\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/wedkarz.pl\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/users\/2"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/wedkarz.pl\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=8414"}],"version-history":[{"count":1,"href":"https:\/\/wedkarz.pl\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/8414\/revisions"}],"predecessor-version":[{"id":8416,"href":"https:\/\/wedkarz.pl\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/8414\/revisions\/8416"}],"wp:featuredmedia":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/wedkarz.pl\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/media\/8415"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/wedkarz.pl\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=8414"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/wedkarz.pl\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/categories?post=8414"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/wedkarz.pl\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/tags?post=8414"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}