{"id":3153,"date":"2001-09-17T03:25:00","date_gmt":"2001-09-17T01:25:00","guid":{"rendered":"http:\/\/wedkarz.dkonto.pl\/?p=3153"},"modified":"2021-09-14T03:26:52","modified_gmt":"2021-09-14T01:26:52","slug":"czlowiek-zza-wody","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/wedkarz.pl\/index.php\/2001\/09\/17\/czlowiek-zza-wody\/","title":{"rendered":"CZ\u0141OWIEK ZZA WODY"},"content":{"rendered":"\n<p>Podobnie jak od wielu dni, znad morza p\u0142yn\u0119\u0142y bia\u0142e chmury. Gnane ch\u0142odnym wiatrem sun\u0119\u0142y po b\u0142\u0119kitnym niebie, przegl\u0105da\u0142y si\u0119 w jeziorze i bezpowrotnie znika\u0142y za horyzontem. W po\u0142udnie letnie s\u0142o\u0144ce grza\u0142o silnie, lecz pod wiecz\u00f3r temperatura spad\u0142a. Zn\u00f3w zapowiada\u0142a si\u0119 zimna i pewnie bezrybna noc. W\u0119dkarz ju\u017c traci\u0142 rachub\u0119, czy to \u00f3smy, czy mo\u017ce dziewi\u0105ty raz z rz\u0119du czeka na tym cyplu na zach\u00f3d s\u0142o\u0144ca, by potem wypatrywa\u0107 brzasku. Zawsze by\u0142 tu sam, chocia\u017c niezupe\u0142nie, bo na drugim brzegu \u0142owi\u0142 ryby jaki\u015b cz\u0142owiek, kt\u00f3ry pojawia\u0142 si\u0119 o tej samej co i on porze, te\u017c siedzia\u0142 nad wod\u0105 przez noc ca\u0142\u0105 i odchodzi\u0142, kiedy poranne s\u0142o\u0144ce wysuszy\u0142o krople rosy.<\/p>\n\n\n\n<p>Jezioro by\u0142o tu szerokie na dobry kilometr i z tej odleg\u0142o\u015bci nie widzia\u0142 \u017cadnych szczeg\u00f3\u0142\u00f3w, zaledwie male\u0144k\u0105 sylwetk\u0119 w szczerbie pomi\u0119dzy kresk\u0105 trzcin. I m\u00f3g\u0142 o tym swoim nieznajomym towarzyszu zza wody powiedzie\u0107 tylko tyle, \u017ce nie kr\u0105\u017cy nerwowo i bezcelowo po brzegu i \u017ce w ci\u0105gu ca\u0142ej nocy potrafi latark\u0105 nawet nie b\u0142ysn\u0105\u0107, jakby go w og\u00f3le nie by\u0142o. Pewnie on te\u017c niczego nie \u0142owi\u0142.<\/p>\n\n\n\n<p>W\u0119dkarz wrzuci\u0142 do wody kilka ma\u0142ych, gotowanych ziemniak\u00f3w, poprawi\u0142 u\u0142o\u017cenie w\u0119dziska na podp\u00f3rce, zerkn\u0105\u0142 na sygnalizator bra\u0144 i wygodnie ulokowa\u0142 si\u0119 w sk\u0142adanym foteliku. Teraz m\u00f3g\u0142 tylko czeka\u0107 i ufa\u0107, \u017ce w tym jeziorze naprawd\u0119 p\u0142ywaj\u0105 wielkie karpie i \u017ce wreszcie kt\u00f3ry\u015b z nich si\u0119 po\u0142akomi na jego przyn\u0119t\u0119. S\u0142ysza\u0142 o nich wiele. \u017be rw\u0105 najgrubsze \u017cy\u0142ki, \u0142ami\u0105 z trzaskiem szczyt\u00f3wki w\u0119dek, a potem bez \u015bladu kryj\u0105 si\u0119 w g\u0142\u0119bokiej i nieodgadnionej toni. Nikt mu si\u0119 wprawdzie nie pochwali\u0142, \u017ce wyci\u0105gn\u0105\u0142 tak\u0105 ryb\u0119 na brzeg, ale on wierzy\u0142 w te karpie, wbrew rozs\u0105dkowi i w\u0142asnemu do\u015bwiadczeniu. Po prawdzie mo\u017cna by nabra\u0107 podejrze\u0144, \u017ce to nie wiara, ale pretekst, by posiedzie\u0107 w\u015br\u00f3d szmeru trzcin i cichych plusk\u00f3w dolatuj\u0105cych z przybrze\u017cnej mielizny, istoty rzeczy to jednak nie zmienia\u0142o.<\/p>\n\n\n\n<p>Jezioro zasnu\u0142a ciemno\u015b\u0107. Usta\u0142 wiatr, chmury gdzie\u015b przepad\u0142y i na niebie rozb\u0142ys\u0142y ch\u0142odne gwiazdy. W\u0119dkarz czeka\u0142 na branie, a mia\u0142 na haczyku przyn\u0119t\u0119 tak du\u017c\u0105, \u017ce nie tkn\u0119\u0142oby jej nic innego ni\u017c tylko wielki karp. \u017baden leszcz ani lin, ale w\u0142a\u015bnie ten ci\u0119\u017cki i ogromny, mo\u017ce naprawd\u0119 istniej\u0105cy karp. My\u015bla\u0142 o tamtym cz\u0142owieku za wod\u0105, a nic przecie\u017c o nim nie wiedzia\u0142. Mo\u017ce to m\u0142ody ch\u0142opak, a mo\u017ce stary m\u0119\u017cczyzna? O czym marzy\u0142 na tym pustkowiu, czego pragn\u0105\u0142 od nocy? Sk\u0105d przychodzi\u0142 nad to jezioro i czy mia\u0142 do kogo wr\u00f3ci\u0107? Z nocy na noc by\u0142o go mu coraz bardziej \u017cal. Chwilami mu si\u0119 zdawa\u0142o, \u017ce wystarczy zawo\u0142a\u0107, aby mu pom\u00f3c. Ale przecie\u017c by\u0142 daleko i z r\u00f3wnym skutkiem m\u00f3g\u0142 krzycze\u0107 do niemych gwiazd.<\/p>\n\n\n\n<p>Ca\u0142kiem nagle b\u0142ysn\u0119\u0142o czerwone \u015bwiate\u0142ko sygnalizatora. W u\u0142amku sekundy si\u0119gn\u0105\u0142 do w\u0119dziska, lecz zamiast uj\u0105\u0107 je pewnym chwytem, uderzy\u0142 d\u0142oni\u0105 w ko\u0142owrotek i zrzuci\u0142 kij z podp\u00f3rki! W szalonym po\u015bpiechu znalaz\u0142 po omacku jego r\u0119koje\u015b\u0107. Poderwa\u0142 si\u0119 z fotelika i ju\u017c nie panuj\u0105c nad sob\u0105, za wcze\u015bnie i marnuj\u0105c przecie\u017c wszystko, szerokim, silnym wymachem ramienia spr\u00f3bowa\u0142 zaci\u0105\u0107 ryb\u0119. Op\u00f3r! Jakby haczyk ugrz\u0105z\u0142 w g\u0142\u0119binie, w pomieszanej czerni wody i nocy. I w tej samej chwili poczu\u0142 na w\u0119dzisku odzew z jeziora; hamulec ko\u0142owrotka zaterkota\u0142 i ten ostry g\u0142os przeszed\u0142 w ci\u0105g\u0142y, tn\u0105cy cisz\u0119 gwizd. Mia\u0142 na w\u0119dce karpia! Mimo swej niezr\u0119czno\u015bci i pope\u0142nionego b\u0142\u0119du.<\/p>\n\n\n\n<p>Ryba odchodzi\u0142a w jezioro, szybko i zdecydowanie. W\u0119dkarz czu\u0142, \u017ce jest du\u017ca, lecz ile wa\u017cy, m\u00f3g\u0142 tylko zgadywa\u0107. Wiedzia\u0142, \u017ce najbardziej bojowe bywaj\u0105 karpie pi\u0119ciokilowe. Je\u017celi jednak zatrzyma\u0107 je silnym w\u0119dziskiem i mocn\u0105 \u017cy\u0142k\u0105, to nagle s\u0142abn\u0105, pozwalaj\u0105 si\u0119 przyci\u0105gn\u0105\u0107 do brzegu, gdzie jeszcze na chwil\u0119 \u0142api\u0105 drugi oddech i je\u017celi cz\u0142owiek wie, jak si\u0119 wtedy zachowa\u0107 &#8211; poddaj\u0105 si\u0119 ostatecznie. Te wi\u0119ksze za\u015b walcz\u0105 pozornie niemrawo, ale wytrwale i nigdy nie wiadomo, kiedy ta ich ospa\u0142o\u015b\u0107 przeistoczy si\u0119 w dziki, b\u0142yskawiczny zryw.<\/p>\n\n\n\n<p>Tak czy inaczej, nie m\u00f3g\u0142 biernie czeka\u0107, a\u017c ryba wysnuje z ko\u0142owrotka ca\u0142\u0105 link\u0119. Kciukiem lekko docisn\u0105\u0142 szpul\u0119. Ryba przystan\u0119\u0142a natychmiast, a po sekundzie pocz\u0119\u0142a odp\u0142ywa\u0107 w bok. W\u0119dkarz nieco dokr\u0119ci\u0142 hamulec i spr\u00f3bowa\u0142 chocia\u017c troch\u0119 podci\u0105gn\u0105\u0107 j\u0105 ku sobie. Obracaj\u0105c korbk\u0105 opu\u015bci\u0142 szczyt\u00f3wk\u0119 w\u0119dziska i teraz, powolnym ruchem w g\u00f3r\u0119, pocz\u0105\u0142 karpia zawraca\u0107. Zn\u00f3w zakr\u0119ci\u0142 korbk\u0105 i podni\u00f3s\u0142 w\u0119dzisko, zapewne wygi\u0119te w \u0142uk, ale w tej ciemno\u015bci ca\u0142kiem niewidoczne. Ryba z pocz\u0105tku pozwoli\u0142a mu na ten manewr, ale zn\u00f3w odskoczy\u0142a na par\u0119 metr\u00f3w i hamulec ko\u0142owrotka ponownie zaterkota\u0142 raz i drugi.<\/p>\n\n\n\n<p>Czas p\u0142yn\u0105\u0142, a w\u0119dkarz ci\u0105gle walczy\u0142 z ryb\u0105 i chwilami odnosi\u0142 wra\u017cenie, \u017ce zmaga si\u0119 nie ze zwierz\u0119ciem, ale z tym trzymanym w r\u0119ku kijem ze szklanego w\u0142\u00f3kna, pr\u00f3buj\u0105cym mu si\u0119 wyrwa\u0107 i znikn\u0105\u0107 w jeziorze. Czu\u0142 ju\u017c zm\u0119czenie i s\u0142ony pot piek\u0142 go w oczy. Karp nie ucieka\u0142, ale te\u017c nie pozwala\u0142 sob\u0105 kierowa\u0107. Zatacza\u0142 wok\u00f3\u0142 niego obszerne \u0142uki, kr\u0105\u017cy\u0142 jeszcze daleko od brzegu i zapewne g\u0142\u0119boko pod powierzchni\u0105 wody. To by\u0142a ogromna ryba &#8211; w\u0119dkarz by\u0142 tego pewny, ale te\u017c traci\u0142 wiar\u0119, \u017ce zdo\u0142a j\u0105 wyci\u0105gn\u0105\u0107. Ten hol trwa\u0142 ju\u017c za d\u0142ugo i z ka\u017cd\u0105 minut\u0105 zwi\u0119ksza\u0142o si\u0119 zagro\u017cenie, \u017ce sprz\u0119t odm\u00f3wi pos\u0142usze\u0144stwa: p\u0119knie \u017cy\u0142ka, zatnie si\u0119 ko\u0142owrotek lub z\u0142amie w\u0119dzisko. Czu\u0142 te\u017c, \u017ce zaczyna traci\u0107 panowanie nad sob\u0105 i t\u0142umi\u0142 ch\u0119\u0107, by poci\u0105gn\u0105\u0107 karpia bardziej energicznie.<\/p>\n\n\n\n<p>Pomy\u015bla\u0142 o nieznajomym siedz\u0105cym po drugiej stronie jeziora. Mog\u0142o si\u0119 przecie\u017c zdarzy\u0107, \u017ce i on walczy\u0142 teraz z ryb\u0105 i ciemno\u015bci\u0105, mdlej\u0105cymi r\u0119koma zmaga\u0142 si\u0119 z w\u0119dziskiem i co rusz ociera\u0142 pot z twarzy. Chcia\u0142, aby tak rzeczywi\u015bcie by\u0142o i \u017ceby ten cz\u0142owiek wyni\u00f3s\u0142 na brzeg wielkiego karpia. Mo\u017ce wspomnienie tej nocy pomo\u017ce mu \u015bmielej odej\u015b\u0107 znad wody do powszednich, pewnie nieweso\u0142ych zdarze\u0144? Gwiazdy jakby si\u0119 przerzedzi\u0142y i przygas\u0142y, noc z granatowej zrobi\u0142a si\u0119 czarna. Ryba na w\u0119dce zdawa\u0142a si\u0119 mie\u0107 niespo\u017cyte si\u0142y, ale w\u0119dkarz wiedzia\u0142, \u017ce na szpuli jest coraz wi\u0119cej \u017cy\u0142ki, a to \u015bwiadczy\u0142o o jego przewadze. Walka jednak nie by\u0142a jeszcze rozstrzygni\u0119ta. Jej fina\u0142 mia\u0142 si\u0119 rozegra\u0107 tu\u017c przy brzegu, w wodzie p\u0142ytkiej i z rzadka poprzetykanej \u0142odygami gr\u0105\u017celi.<\/p>\n\n\n\n<p>W ciemno\u015bci co\u015b zabulgota\u0142o. To karp przewali\u0142 si\u0119 po jej powierzchni! W\u0119dkarz si\u0119gn\u0105\u0142 do kieszeni po latark\u0119 i &#8211; trzymaj\u0105c w\u0119dzisko w jednej tylko r\u0119ce &#8211; spr\u00f3bowa\u0142 snopem jasnego \u015bwiat\u0142a wyszuka\u0107 punkt, w kt\u00f3rym \u017cy\u0142ka przeszywa\u0142a tafl\u0119 jeziora. A\u017c drgn\u0105\u0142 ca\u0142y, kiedy zobaczy\u0142, jak bardzo blisko woda si\u0119 marszczy i faluje. B\u0142ysn\u0119\u0142o z\u0142otem i wtedy na powierzchni\u0119 wyp\u0142yn\u0105\u0142 ogromny, k\u0142ad\u0105cy si\u0119 na bok, omdla\u0142y karp. W\u0119dkarz nie by\u0142 pewny, jakie uczucie w nim przewa\u017ca: rado\u015b\u0107 czy przera\u017cenie. Patrzy\u0142 na ryb\u0119 z zachwytem, ale i ze \u015bwiadomo\u015bci\u0105, \u017ce jest zbyt du\u017ca, \u017ce sam nie da sobie z ni\u0105 rady. Nie m\u00f3g\u0142 przecie\u017c jednocze\u015bnie trzyma\u0107 w\u0119dziska, \u015bwieci\u0107 latark\u0105 i zagarn\u0105\u0107 karpia w podbierak. Gdyby mia\u0142 przy sobie przyjaciela! Albo tamtego smutnego cz\u0142owieka zza wody. Niestety, by\u0142 zdany tylko na siebie.<\/p>\n\n\n\n<p>Bardzo wolno kr\u0119c\u0105c korbk\u0105 skraca\u0142 \u017cy\u0142k\u0119. Zszed\u0142 z brzegu i teraz to on zbli\u017ca\u0142 si\u0119 do omdla\u0142ej ryby, a nie ona do niego. Poczu\u0142, jak ch\u0142odna woda wlewa mu si\u0119 do grz\u0119zn\u0105cych w mi\u0119kkim dnie but\u00f3w. Po kolana zanurzony, stan\u0105\u0142 wreszcie nad karpiem. Pochylony patrzy\u0142 na szerokie i bez\u0142uskie cielsko, na wielk\u0105 i otwart\u0105 paszcz\u0119, na kr\u0105g\u0142e i jakby zap\u0142akane oko. Nie potrafi\u0142 oceni\u0107, ile kilogram\u00f3w ta ryba wa\u017cy. Zdawa\u0142a si\u0119 d\u0142u\u017csza od metrowego szczupaka, jakiego z\u0142owi\u0142 pewnej jesieni. Nawet nie my\u015bla\u0142, by si\u0119 zmie\u015bci\u0142a w podbieraku, zreszt\u0105 zostawionym na brzegu.<\/p>\n\n\n\n<p>Jako\u015b trzeba by\u0142o jednak wydoby\u0107 karpia z jeziora. W\u0119dkarz m\u00f3g\u0142 spr\u00f3bowa\u0107 chwyci\u0107 go pod skrzela i wywlec na brzeg, m\u00f3g\u0142 te\u017c wsun\u0105\u0107 pod niego r\u0119ce, podnie\u015b\u0107 i wyj\u0105\u0107 z wody. W obu przypadkach istnia\u0142a gro\u017aba, \u017ce ryba zbierze si\u0142y i gwa\u0142townym ruchem wyrwie si\u0119 swojemu prze\u015bladowcy. W\u0119dkarz bezradnie przygl\u0105da\u0142 si\u0119 karpiowi i zarazem my\u015bla\u0142, co z nim zrobi, kiedy ju\u017c b\u0119d\u0105 na brzegu. Zabije go i zaniesie do wsi, w kt\u00f3rej na te letnie dni wynaj\u0105\u0142 pokoik, poka\u017ce gospodarzom sw\u00f3j \u0142up, zrobi kilka zdj\u0119\u0107. B\u0119dzie mia\u0142 fotografie: on i karp, karp i pude\u0142-ko zapa\u0142ek, wielka ryba i ma\u0142e dziecko. Popij\u0105 te\u017c do upad\u0142ego.<\/p>\n\n\n\n<p>W \u015bwietle latarki ryba zdawa\u0142a si\u0119 coraz wi\u0119ksza, wr\u0119cz nierealna. Nigdy takiej nie z\u0142owi\u0142, ani nawet nie widzia\u0142. Zn\u00f3w przypomnia\u0142 mu si\u0119 cz\u0142owiek zza wody, skryty w ciemno\u015bci, bliski i tak zarazem odleg\u0142y. Chcia\u0142by mu powiedzie\u0107, \u017ce ma tego najwi\u0119kszego karpia z jeziora i \u017ce te ich wsp\u00f3lne noce mia\u0142y jaki\u015b sens.<\/p>\n\n\n\n<p>Uwolni\u0142 karpia, wypi\u0105\u0142 mu z pyska haczyk. Ryba, przera\u017cona i zm\u0119czona, zdycha\u0142a. Ratowa\u0142 j\u0105 d\u0142ugo, ca\u0142y zanurzony w ciemno\u015bci i wodzie. Wreszcie si\u0119 ruszy\u0142a i odp\u0142yn\u0119\u0142a, jakby na po\u017cegnanie uderzywszy go w twarz ogonem. W\u0119dkarz wyszed\u0142 na brzeg, rozebra\u0142 si\u0119 i ca\u0142y dr\u017c\u0105c wy\u017c\u0105\u0142 z wody ubranie. Zgubi\u0142 latark\u0119, z\u0142ama\u0142 w\u0119dk\u0119 &#8211; nawet nie wiedzia\u0142 kiedy. M\u00f3g\u0142 ju\u017c wraca\u0107 do tego swojego pokoiku, bo przecie\u017c nad jeziorem nie mia\u0142 ju\u017c czego szuka\u0107.<\/p>\n\n\n\n<p>Zacz\u0119\u0142o pada\u0107. Krople deszczu szele\u015bci\u0142y w trawie i szumia\u0142y na jeziorze. Trwa\u0142o d\u0142ugo, zanim na horyzoncie pojawi\u0142 si\u0119 jasny pasek &#8211; zwiastun dnia. W\u0119dkarz czeka\u0142 jednak nadal, a\u017c dostrzeg\u0142 ten niewielki punkt po drugiej stronie jeziora. Wtedy chwyci\u0142 ci\u0119\u017ck\u0105 od wilgoci kurtk\u0119<br>i zacz\u0105\u0142 ni\u0105 macha\u0107 nad g\u0142ow\u0105. Cz\u0142owiek zza wody najpierw chyba niczego nie zauwa\u017cy\u0142, lecz po chwili odpowiedzia\u0142 mu tym samym &#8211; wywija\u0142 czym\u015b \u017c\u00f3\u0142tym, pewnie peleryn\u0105. Zrozumia\u0142, co si\u0119 sta\u0142o w czerni nocy.<br>Deszcz usta\u0142. S\u0142o\u0144ce, kt\u00f3re wyjrza\u0142o zza chmur, by\u0142o jaskrawe. W\u0119dkarz szed\u0142 do wsi, zm\u0119czony i zzi\u0119bni\u0119ty. Zn\u00f3w bez ryby\u2026<br><br>Stefan M. Krakowski<\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>Podobnie jak od wielu dni, znad morza p\u0142yn\u0119\u0142y bia\u0142e chmury. <\/p>\n","protected":false},"author":2,"featured_media":0,"comment_status":"open","ping_status":"open","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"footnotes":""},"categories":[49],"tags":[],"aioseo_notices":[],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/wedkarz.pl\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/3153"}],"collection":[{"href":"https:\/\/wedkarz.pl\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/wedkarz.pl\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/wedkarz.pl\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/users\/2"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/wedkarz.pl\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=3153"}],"version-history":[{"count":1,"href":"https:\/\/wedkarz.pl\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/3153\/revisions"}],"predecessor-version":[{"id":3154,"href":"https:\/\/wedkarz.pl\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/3153\/revisions\/3154"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/wedkarz.pl\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=3153"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/wedkarz.pl\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/categories?post=3153"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/wedkarz.pl\/index.php\/wp-json\/wp\/v2\/tags?post=3153"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}