czwartek, 8 grudnia, 2022

Opowiadanie

LETNIA GŁOWACICA

Pierwszą głowatkę złowiłem zaraz po wejściu do wody. Po tygodniu drugą, w takim samym tempie. Za jakiś czas znów pojechałem na Dunajec. Tym razem także miałem głowacicę zanim upłynęło 15 minut.

GODNY PRZECIWNIK

Nad Wisłę pojechałem o siód mej wieczorem. Przygotowa łem ciężki spining z 20-centymetrowym twisterem na główce ważącej 15 gramów, przywiązanej do żyłki 0,40.

NIEDOKOŃCZONA ZNAJOMOŚĆ

To był pierwszy turnus wczasów rodzinnych w stanie wojennym. Jedzenie pod psem, dlatego pierwszy raz w życiu (i daj Boże ostatni) wędkowałem nie tylko dla przyjemności.

PODWÓJNY ZAWÓD

Mijali rogatki Wyszkowa. Chłodny, majowy deszcz bębniący o przednią szybę autokaru i usypiający szum silnika sprawiły, że wigor uczestników wycieczki mocno przygasł.

JEDEN PSTRĄG

Stałem nad brzegiem pstrągowej rzeki i z uwagą przyglądałem się wodzie.

SZCZĘŚLIWY WOREK

Było to w pierwszym roku wojny. Rodzina, zaniepokojona wizytą, zresztą przypadkową, gestapowców - wysłała mnie z domu. Wyjechałem na Zamojszczyznę, do Komarowa Lubelskiego, na piękne Roztocze, tam, gdzie przed wojną spędzałem wakacje.
- Advertisment -

Most Read