Wędkarz Polski

DALEKO OD ASFALTU

W zasadzie elektrownię napędza woda z Drawy. Układ wodny został przebudowany jeszcze przez Niemców. Polegało to na tym, że wody Drawy wlano do koryta Prostyni. Uzyskano tym sposobem znaczną różnicę poziomów, z czego skorzystała właśnie borowska elektrownia. Tym sposobem otrzymaliśmy tanią energię elektryczną w ilości niemającej żadnego znaczenia, a w zamian wysychające latem dawne koryto rzeki, dzisiaj nazywane Starą Drawą.

Ale nas interesuje Prostynia, która tuż poniżej elektrowni tworzy sporej wielkości jezioro. Jest dzikie, otoczone lasami, niemal zapomniane. Pamiętają o nim jedynie miejscowi wędkarze. Ponieważ łowisk w okolicy mają dużo, to nie zaglądają tu zbyt często. Latem można spotkać dwa, najwyżej trzy rozbite namioty, ale że jest tylko jedno dogodne do tego miejsce, to nawet nie ma o czym mówić. Czasem pojawiają się rybacy z sieciami, ale robią to tylko raz w roku, więc dla wędkarzy też rybek wystarcza.

Miejscowi łowią tu liny, wczasowicze płotki i okonie. Okoni jest w jeziorze rzeczywiście sporo, trafiają się również kilkukilowe szczupaki. Niestety, trzeba je łowić z łódki. Jest kilka kładek, ale prawie wszystkie są ze starości pozarywane. Każda pomieści najwyżej jednego wędkarza, ale i tak trzeba do nich dojść przez wodę. Poza tym znajdują się w miejscach, gdzie można się spodziewać jedynie ryb spokojnego żeru. Dno jest twarde, ale niemal cały brzeg porastają trzciny, więc nie bardzo jest skąd zarzucić spining.

Jezioro to dosyć często odwiedza Krzysztof Kukwa z Choszczna. Na spining łowi pstrągi, okonie i szczupaki. W okolicy wody jest bardzo dużo, ale ponieważ ma łódkę łatwą do założenia na bagażnik i wygodną do przeniesienia na niewielką odległość, chętnie jeździ na łowiska omijane nawet przez kłusowników. Dziś wybór padł na Prostynię.

Nad to jezioro p. Krzysztof przyjeżdża zawsze wtedy, kiedy – jak mówi – dzieją się pogodowe szaleństwa: ciśnienie skacze, dmie wiatr
i leje deszcz.

Środek jeziora ma trzy, w głębszych miejscach, cztery metry. Przy brzegu mało gdzie jest głębiej niż dwa metry. W takich warunkach poszukiwanie okoni jest proste.

WWD

Exit mobile version