Wędkarz Polski

KIEPSKA WODA

Na wylocie z Darłowa do Darłówka Zachodniego, przed Strażą Pożarną jest szutrowa droga prowadząca do slipu. Od tego miejsca tylko kilkaset metrów do kładki, która oddziela wody PZW od wód znajdujących się w jurysdykcji Urzędu Morskiego. Ale i na tak krótkim odcinku można sobie czasem połowić troci, a nawet łososi.

Wędkarze spotykają się przy slipie. Najwięcej jest miejscowych, ale są też przyjezdni. Jedni przybyli tu specjalnie na trocie, bo się dowiedzieli o miejscu nazywanym przez tubylców Wietnamem. Inni chcą tylko zwodować turystyczną łódź, którą później przez port wypłyną na Bałtyk.

Na tym odcinku rzeki do łowienia nadają się oba brzegi Wieprzy, ale z wyraźnym wskazaniem na brzeg zachodni, czyli ten, przy którym jest stacja. Tu bowiem ciągnie się rynna, w której zatrzymują się wpływające z morza trocie.

O tym, ile jest w rzece srebrniaków* decyduje poziom wody. Im wyższy, tym lepiej. Wczesną wiosną podnoszą go roztopy, o ile na polach leży dużo śniegu. Jesienią to samo czynią sztormy wywoływane północnymi wiatrami. Na rzece powstaje wtedy tak zwana cofka, która dla wędkarzy jest hejnałem wzywającym na srebrniaka (ramka obok). W innych porach roku jest tak samo. Srebrniaki wpływają z morza do rzeki wtedy, gdy jej poziom się podnosi. Nawet podczas upalnego lata, ale prawdę powiedziawszy mało kiedy w środku lata sie to zdarza. W zasadzie Wieprza w dół od Darłowa jest w lecie pustą rzeką. Wędkarze przenoszą się na górne odcinki za pstrągiem i lipieniem, a nawet za ogromnymi kleniami.

Exit mobile version